fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mniejszości

Walka z uprzedzeniami jeszcze potrwa

Audrius Bačiulis
Fotorzepa, AW Andrzej Wiktor
Z Audriusem Bačiulisem, komentatorem tygodnika „Veidas”, rozmawia Maja Narbutt
[b]Rz: Litwini zupełnie inaczej odnoszą się do przyjeżdżających na Litwę Polaków z Polski, a inaczej do mniejszości polskiej.[/b]
[b]Audrius Bačiulis:[/b] Szczerze mówiąc, zawsze patrzyło się u nas na miejscowych Polaków jak na grupę o niższym statusie społecznym. Ludzi bez wykształcenia, mieszkających w wioskach, które cywilizacyjnie stoją znacznie niżej niż wsie czysto litewskie
[b]Ze statystyk wynika, że na Litwie idzie w tej chwili na studia więcej młodych Polaków niż etnicznych Litwinów.[/b]
Tak? No to dobrze. Bo pamiętam, jakim problemem dla młodych polskich dziennikarek wileńskiego Radia znad Wilii było znalezienie męża, który będzie Polakiem i będzie miał wykształcenie. Ale jeśli chodzi o Polaków na Litwie, to wiem, że wy w Polsce też często patrzycie na nich jak na Polaków drugiej kategorii. Skarżą się, że gdy przyjeżdżają do Polski, to słyszą, że są „ruscy”.
[b]Takie sytuacje się zdarzają. Ale większość Polaków myśli o rodakach z Wileńszczyzny z sentymentem. Drażni nas, że nie pozwalacie im pisać nazwisk w języku polskim.[/b]
Rzeczywiście trudno pojąć, i nie tylko wam, dlaczego nie udało się rozwiązać kwestii pisowni nazwisk. Świadczy to o głupocie naszych decydentów. Sprawę wałkuje się od kilkunastu lat i ciągle bez rezultatu.
Tym bardziej to dziwne, że przed wojną na Litwie nie było tej okropnej transkrypcji nazwisk na język litewski. To tradycja radziecka. Zaczynam się skłaniać do spiskowej teorii – być może grupa polityków z poprzedniej socjaldemokratycznej ekipy, związana z Gazpromem, blokowała ustawę o pisowni nazwisk?
[b]A dlaczego Litwini nie potrafią zaakceptować, że w miejscowościach, gdzie mieszkają Polacy, miałyby wisieć tabliczki z nazwami ulic nie tylko po litewsku, ale i w języku polskim? Tak bardzo was to drażni, że każecie zdjąć te tabliczki tam, gdzie już zawisły?[/b]
Co mogę powiedzieć? Ani mnie, ani moim znajomym Litwinom mieszkającym w tych miejscowościach te tabliczki nie przeszkadzały. Ale najwyraźniej są u nas grupy nacisku, które mają fobię na punkcie języka polskiego.
I jestem pewien, że gdyby zapytać przeciętnego Litwina na ulicy, okazałoby się, że nie ma pojęcia, że Litwini w Polsce mogą pisać swe nazwiska, jak się im podoba, i zawieszać w Puńsku czy Sejnach tabliczki z nazwami ulic po litewsku.
[b]Kiedy wreszcie na sprawę mniejszości polskiej na Litwie Litwini spojrzą normalnie, bez fobii i uprzedzeń?[/b]
Musi minąć całe pokolenie. Taka jest prawda. Za dużo Litwinów słyszało w domu i szkole o tych złych Polakach, by było to bez śladu. Szczególne uprzedzenia mają Litwini z Kowna – często Polaka na oczy nie widzieli, ale ich nie lubią. W czasach ZSRR na radzieckiej Litwie oficjalnie głoszono przyjaźń ze wszelkimi narodami – oprócz polskiego. Dziwnie się złożyło, że wbijano nam do głowy, jak to Litwini walczyli z Polakami. Do dziś pamiętam taką grubą książkę do historii – połowa poświęcona była rewolucji październikowej, a połowa walce Litwinów z Polakami po I wojnie światowej. Takie rzeczy się pamięta.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA