Sylwetki

Rząd nie będzie biernie patrzył, jak rośnie deficyt

Wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
- Trudno dzisiaj przewidzieć, co się może zdarzyć - mówi w rozmowie z "Rz" wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska o kondycji budżetu państwa
[b]Rz: Minister finansów chce trzymać się deficytu na poziomie 18,2 mld zł. Czy jest to realne?[/b]
[b]Elżbieta Suchocka-Roguska: [/b]Nasza decyzja jest taka, żeby ten poziom utrzymać. [b]Czy w pani ocenie cięcia, których dokonaliście w styczniu, wystarczą, czy konieczne będą kolejne oszczędności?[/b]
W czerwcu przygotujemy kolejną prognozę przewidywanego wykonania budżetu na ten rok i wtedy zostaną podjęte decyzje w zależności od tego, jaki ubytek pojawi się w dochodach państwa. Wtedy rząd będzie się zastanawiał, czy te 19,2 mld zł oszczędności, które już zabezpieczyliśmy w budżecie, wystarczy, czy też będą potrzebne dalsze kroki. [b]Jakich ubytków się spodziewacie?[/b] To wróżenie z fusów. Trudno dzisiaj przewidzieć, co się może zdarzyć. Dla nas istotne będą dwie rzeczy. Po pierwsze – jak wypadnie ostatecznie rozliczenie PIT. Po drugie – nie wiemy na razie, w jaki sposób wyniki produkcji przemysłowej i sprzedaży z marca wpłyną na dalsze funkcjonowanie gospodarki. Ostatni komunikat GUS był w tym zakresie pozytywny. [b]Z drugiej strony jednak, jeśli przyjrzymy się wpływom z VAT, to od wielu miesięcy są one niższe od tego, co państwo planowaliście.[/b] Półroczny termin zwrotu podatków utrudniał trafne przewidywanie dochodów z tego podatku. Wprowadzony ostatnio krótszy okres rozliczeń VAT, którego głównym celem było ułatwienie życia przedsiębiorcom, powinien także ułatwić nam prognozowanie przychodów z tego podatku. Bardzo ważne będzie wyjaśnienie przyczyn wyników zanotowanych w marcu, kiedy te dochody były bardzo niskie. Prawdopodobnie jest to po prostu wynik skrócenia terminu zwrotu tego podatku – w marcu spotkały się dwa terminy: dłuższy, czyli według starego systemu, i krótszy – wynikający z nowych przepisów. W efekcie z budżetu wypłynęło więcej pieniędzy. [b]Co więc minister finansów zaproponuje w czerwcu?[/b] Minister ma dwie możliwości – znowelizowanie ustawy budżetowej i zmniejszenie dochodów i wydatków w miejscach, które już określono w styczniu. Dotąd bowiem tylko zlokalizowaliśmy oszczędności, ale jeszcze ich nie wprowadziliśmy w życie. Możemy też zablokować wydatki – czyli określić, o jaką kwotę poszczególne resorty mają zmniejszyć wydatki. Wtedy one same zdecydują, z czego zrezygnować. To rozwiązanie byłoby bardziej elastyczne, bo jeśli się okaże, że sytuacja budżetowa nie jest zła, wówczas łatwiej będzie zmienić rozporządzenie, niż znów nowelizować ustawę. [b]Nie tak dawno powiedziała pani, że gdyby potrzebne były większe cięcia niż te zlokalizowane 19,2 mld zł, to nie bardzo jest już na czym oszczędzać.[/b] Toteż ja nie zakładam konieczności większych cięć. Może się okazać, że wystarczy usankcjonować decyzje podjęte w styczniu. Przecież na razie każdy minister dysponuje takim budżetem, jaki przypisano mu w ustawie budżetowej. Przypomnę, że już w trakcie uchwalania ustawy budżetowej na ten rok oficjalnie zapowiadaliśmy, że czerwiec będzie tym momentem, w którym mogą nastąpić zmiany w budżecie. [b]A co będzie, jeśli zrealizuje się scenariusz MFW, i w tym roku wpadniemy w recesję?[/b] Do wszystkich prognoz należy się odnosić spokojnie. Warto czekać na sprawdzone dane. Prognoza MFW dla Polski jest wynikiem pogorszenia oceny funduszu dla gospodarki Niemiec, a to wcale nie musi się okazać słusznym założeniem. Przypomnę, że wszyscy prognozowali, że np. produkcja w marcu spadnie znacznie głębiej, niż faktycznie miało to miejsce. [b]Deficyt finansów publicznych już za 2009 rok przekroczył 3 proc. PKB i sięgnął 3,9 proc., a w tym roku ma wynieść 4,6 proc. Jak to się ma do zapisanych w aktualizacji programu konwergencji 2,7 proc. PKB ?[/b] 4,6 proc. to wstępna prognoza przesłana przez GUS Eurostatowi. Takie prognozy pokazują, co by się stało, gdyby rząd nic nie robił, tylko patrzył, jak rośnie deficyt. A my przecież jeszcze w 2008 r. mówiliśmy, że jeśli będzie taka konieczność, nastąpi nowelizacja tegorocznego budżetu. [b]Taki poziom deficytu oznacza dużo wyższe koszty obsługi długu. Przygotowując budżet, z taką ewentualnością państwo się nie liczyliście?[/b] I jest to jeden z powodów, dla których rząd nie zamierza biernie patrzeć na rozwój wydarzeń.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL