fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Kaczmarek: brakowało tylko Indianina

Bogusław Kaczmarek
Rzeczpospolita
Konflikt w Polonii. Trening prowadził Jacek Grembocki. Bogusław Kaczmarek poinformował PZPN, że czuje się zwolniony
Sytuacja jest niecodzienna. Kaczmarek ogłosił, że właściciel klubu Józef Wojciechowski i jego doradca Holender Tony Slot Bruins po meczu z Lechią zwalniali go trzy (a może i cztery) razy w ciągu kilku godzin.
Polonia poinformowała, że Grembocki będzie pełnił obowiązki trenera do czasu rozstrzygnięcia sporu między klubem i Kaczmarkiem. Klub utrzymuje, że Kaczmarek nie został odwołany i naruszył obowiązujący go kontrakt, nie stawiając się do pracy i składając do PZPN wniosek o natychmiastowe rozwiązanie umowy.
Wcześniej doszło do rozmowy Kaczmarka z właścicielem Polonii. Wojciechowski sprawiał wrażenie człowieka, który podjął decyzję o zwolnieniu pod wpływem silnych emocji i bardzo chce ją zmienić. Proponował trenerowi rozmaite stanowiska – od zamiany miejsc z Jackiem Grembockim po funkcję dyrektora sportowego i generalnego menedżera.
– Jeszcze parę minut rozmowy, a zostałbym administratorem domów mieszkalnych J.W. Construction na Białołęce – powiedział Kaczmarek. – Ale zupa się wylała, prezes zwalniał mnie publicznie, stawiając w dodatku zarzuty, na które bym nie wpadł. Podobno nie respektowałem poleceń właściciela, rozbiłem linię obrony, przesunąłem do pomocy Tomasza Jodłowca, a Łukasza Trałkę zbyt długo trzymałem na ławce. A to wszystko celowo, żeby pomóc Lechii, z którą byłem związany w przeszłości, w uzyskaniu dobrego wyniku w Warszawie. Trudno pracować w atmosferze posądzeń – zakończył Kaczmarek.
Tempo, w jakim Józef Wojciechowski zwalnia nie tylko trenerów, ale i innych pracowników klubu, odbiega znacznie od norm krajowych. Jest to powodem fatalnej atmosfery w Polonii. Nikt nikomu nie ufa, rozmawia się szeptem, żeby jakaś niepochlebna informacja na temat prezesa do niego nie dotarła. Ludzie boją się stracić pracę, nawet jeśli pracodawca nie cieszy się ich szacunkiem.
Józef Wojciechowski nie tylko jest człowiekiem bogatym, ale buduje też wizerunek osoby ustosunkowanej w kręgach politycznych, a więc wiele mogącej. Potwierdza to obecność w radzie nadzorczej J.W. Construction byłego premiera Józefa Oleksego, na trybunach oprócz niego bywa też Jerzy Szmajdziński. Wojciechowski mówił zresztą, że chciałby stworzyć na Konwiktorskiej salon towarzyski stolicy, jednak na razie zatrzymał się na kuchni.
Umowa o pracę z Bogusławem Kaczmarkiem jest świadectwem czasów. Ma on swoją firmę (doradztwo i szkolenie w zakresie piłki nożnej), ale w dalszej części umowy nazywany jest trenerem. Kaczmarek płacił składki na ZUS i wystawiał faktury. Ponieważ został pracy pozbawiony, jego prawnicy złożyli w PZPN wniosek o rozwiązanie umowy z winy klubu i wypłatę pensji do końca ważności kontraktu, czyli do czerwca.
Ponieważ wszelkie zmiany umowy wymagają formy pisemnej, a trener na piśmie decyzji nie otrzymał, klub może zarzucić mu porzucenie pracy.
– O to się nie martwię – powiedział Kaczmarek. – Mam kilku świadków moich rozmów z prezesem Wojciechowskim. To, co przez dwa dni przeżyłem, to był lot nad kukułczym gniazdem. Brakowało tylko Nicholsona i tego Indianina, co wyrzucił przez okno piec. Jadę do domu.
Trener mieszka pod Sztumem, 10 km od zamku w Malborku. Pielęgnuje posadzone przez siebie na sporej działce drzewa i bawi się z wnukami. Czasami na prośbę komendanta więzienia w Sztumie wpada tam, żeby opowiedzieć więźniom o pięknej grze, jaką jest piłka nożna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA