fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Kryzys dotarł do NFZ

Siedziba NFZ
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Pieniądze na leczenie. Po raz pierwszy od pięciu lat fundusz ma mniejsze wpływy, niż zakładano, tworząc jego budżet. Przyczyną rosnące bezrobocie
Mniejsze wpływy do kasy funduszu były już w styczniu. Ale wtedy urzędnicy tłumaczyli, że to normalne zjawisko w tym miesiącu. Dopiero gdy sytuacja powtórzyła się w lutym, podnieśli alarm.
– Ze składek uzyskaliśmy 23 mln zł mniej, niż przewidywaliśmy. To bardzo niepokojące – mówi Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ.
Przyczyny spadku wpływów to rosnące bezrobocie oraz obniżki pensji.
Mniejsza składka zdrowotna nie jest jedynym skutkiem kryzysu, z którym musi się zmierzyć służba zdrowia. NFZ szacuje, że tylko na spadku wartości złotego straci blisko 40 mln zł, bo więcej będzie go kosztować finansowanie leczenia Polaków za granicą. – Gdy tworzyliśmy tegoroczny budżet, euro kosztowało 3,8 zł. Teraz blisko 4,5 zł. Więcej musimy płacić za rachunki, które wystawiają nam zagraniczne szpitale – mówi Grabowska-Woźniak.
Taka sytuacja nie zdarzyła się w NFZ od pięciu lat. Wcześniej dwukrotnie pieniędzy zabrakło kasom chorych: w 1999 r. wzięły nawet gwarantowany przez państwo kredyt, by sfinansować leczenie. Fundusz, następca prawny kas chorych, skończył jego spłacanie dopiero dwa lata temu.
Czy kilkudziesięciomilionowe braki w kasie NFZ to duże kwoty? Nie – w porównaniu z całym budżetem Funduszu, który na leczenie Polaków ma wydać w tym roku 56 mld zł. Ale urzędników niepokoi spadająca składka. Mówią, że w tym roku wyrobią się jeszcze z finansami, bo zostały im nadwyżki z ubiegłego. – Skutki obniżenia składek odczujemy raczej w przyszłym roku, nie w tym – twierdzi Edyta Grabowska-Woźniak.
Oczywiście pod warunkiem, że kwoty wpływające do Funduszu nie zaczną się gwałtownie obniżać. – Jak będzie za kilka miesięcy, nikt nie wie. Pieniędzy może być mniej, jeśli będzie wzrastać bezrobocie. Albo więcej, jeśli dzięki obniżeniu w tym roku podatków ludzie wyjdą z szarej strefy i zaczną płacić i podatki, i składkę zdrowotną – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. – Sygnały płynące z Funduszu trzeba uważnie analizować, ale nie wpadałbym w panikę. Wszystko się wyjaśni w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy.
Zamieszanie wokół stawek na leczenie może jednak powstać jeszcze w tym roku, ponieważ Fundusz podpisał kontrakty ze szpitalami tylko do końca czerwca.
Dyrektorzy placówek liczą, że w drugiej połowie roku uda im się wynegocjować większe pieniądze niż w tej chwili.
– W tym półroczu NFZ nie dotrzymał obietnicy danej dyrektorom: miał płacić tyle, ile pod koniec bardzo dobrego, ubiegłego roku. A płaci mniej. Gdyby nie ubiegłoroczne zapasy, dyrektorzy mieliby poważny problem z domknięciem budżetów – podkreśla Wójcik.
– Jeśli nie poprawi się sytuacja finansowa, trudno liczyć na dodatkowe środki w drugim półroczu – zapowiada Grabowska-Woźniak. – Oprócz trudnej sytuacji musimy sprostać dodatkowym zadaniom: będziemy finansować nowe, drogie leki na rzadkie choroby. To rozwiązania korzystne dla pacjentów, ale my musimy na nie znaleźć pieniądze.
Już na początku tego roku, gdy dyrektorzy szpitali walczyli o wyższe kontrakty, pojawiały się informacje, że w NFZ może być w 2009 r. nawet o miliard złotych mniej, niż planowano, tworząc budżet.
[ramka]23 mln zł
o tyle mniej niż planowano trafiło do NFZ w lutym[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=s.szparkowska@rp.pl]s.szparkowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA