fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Polski kapitał w polskich bankach

Rzeczpospolita, Mirosław Owczarek MO Mirosław Owczarek
Podstawowym celem Narodowego Banku Polskiego powinno być wprowadzenie jak największej ilości polskich papierów wartościowych do obiegu europejskiego – twierdzi ekonomistka
Obecny kryzys finansowy i gospodarczy wymaga przemyślenia założeń polityki rozwoju gospodarczego Polski. Punktem wyjścia dotychczasowego modelu jest teza o braku kapitału krajowego, który musi być importowany z zagranicy. Logiczną tego konsekwencją stała się sprzedaż instytucji finansowych inwestorom zagranicznym z założeniem, że dokapitalizują oni swoje banki córki i zagwarantują rozwój rynku kredytowego.
Obecny kryzys i postępująca renacjonlizacja systemów finansowych ukazała ograniczenia polityki opartej głównie na refinansowaniu przez banki zagraniczne. Rodzi się zatem pytanie, skąd banki krajowe mogą pozyskiwać kapitał? [srodtytul]Emisja papierów wartościowych[/srodtytul]
Opieranie się jedynie na oszczędnościach osób prywatnych i przedsiębiorstw jest niewystarczające, aby pokryć potrzeby inwestycyjne. W rozważaniach o źródłach kapitału – import z zagranicy i oszczędności krajowe – brakuje głównego elementu, jakim jest emisja papierów wartościowych zabezpieczonych kapitałem własnym banku oraz tytułami własności jego klientów. [wyimek]Pouczające są doświadczenia Bundesbanku, który przez lata opierał emisję marki na wekslach małych i średnich przedsiębiorstw produkujących na eksport[/wyimek] Stanowi to najważniejsze źródło generacji kapitału w tzw. krajach zachodnich. Papiery te służą równocześnie do tworzenia nowego pieniądza w operacjach z bankiem centralnym. To właśnie jest decydującą różnicą między systemem pieniężnym państw zachodnich a krajów wschodzących, w tym również Polski. Na Zachodzie emisja pieniądza opiera się na transakcjach banku centralnego z bankami krajowymi zabezpieczonych papierami wartościowymi instytucji finansowych, fiskalnych lub przedsiębiorstw. Dla emitentów oznacza to niskie koszty kredytu i wysoką płynność. Granicę generacji pieniądza, a tym samym kapitału inwestycyjnego, wyznaczają solidne i płynne papiery wartościowe. Dopływ pieniądza do gospodarki jest zależny od decyzji właścicieli dobrych aktywów, chcących zaciągnąć pod nie kredyt. [srodtytul]Jakie waluty słabną[/srodtytul] Cechą charakterystyczną systemów pieniężnych rynków wschodzących jest emisja pieniądza zabezpieczana głównie obcymi papierami wartościowymi na koszt transakcji finansowych z rodzimym systemem bankowym. Odzwierciedla to struktura aktywów NBP, w której „należności w walutach obcych”, tzw. rezerwy walutowe, sięgają 80 – 90 proc. sumy bilansu (dla porównania w Bundesbanku do 10 proc.) natomiast „należności od krajowego systemu finansowego” stanowią śladową pozycję w wysokości 2 proc. (w Bundesbanku 50 – 60 proc.). Konkretnie oznacza to, że dopływ pieniądza do polskiej gospodarki oparty jest w dużej mierze na decyzjach zagranicznych inwestorów. Polskie papiery wartościowe nie są refinansowane w NBP i nie mogą być użyte ani do generacji kapitału i rekapitalizacji banków, ani do stabilizacji złotego. Z tego względu nie wystarczy, jak postulują autorzy artykułu „Polskie banki dla Polaków” („Rz” 2.02.2009), aby polscy inwestorzy, wykorzystując problemy banków zagranicznych, przejmowali kontrolę nad ich oddziałami. Konieczne jest zapewnienie polskim bankom możliwości refinansowania swoich wierzytelności w banku centralnym. Polski system bankowy potrzebuje, jak każdy wydolny system pieniężny, instytucji spełniającej rolę kredytodawcy ostatniej instancji. Rezygnacja z tej funkcji i uzależnienie emisji pieniądza od dopływu kapitału zagranicznego są zalecane jako rozwiązanie zastępcze dla krajów, które ze względu na słabość instytucjonalną refinansują bezpośrednio długi państwa i firm z nim związanych. W tej koncepcji kapitał obcy ogranicza emisję pieniądza, zastępując brakujące solidne aktywa systemu bankowego. Konsekwencją tej polityki jest niski poziom generacji kapitału krajowego i duże uzależnienie od napływu kapitału zagranicznego. I nie ma w tym nic dziwnego, że waluty krajów, których zabezpieczenie opiera się na imporcie kapitału, w czasie kryzysu słabną niezależnie od fundamentów gospodarki. [srodtytul]Doświadczenia Bundesbanku[/srodtytul] Obecna sytuacja stanowi okazję, aby dokonać jakościowej zmiany polityki emisji pieniądza w Polsce. Nadszedł czas, aby NBP odszedł od restrykcji definiowanych przez rynki zagraniczne i oparł emisję złotego na restrykcjach dyktowanych przez rynek polskich papierów wartościowych, których solidność gwarantuje system prawny. Na tym polega istota przekształcenia kraju rozwijającego się w kraj rozwinięty. Konkretnie NBP powinien ograniczyć refinansowanie importu kapitału i skoncentrować się na operacjach otwartego rynku z krajowymi bankami na bazie solidnych papierów wartościowych polskich inwestorów. Obawy o wartość tak zabezpieczonego pieniądza są nieuzasadnione, jeśli podstawą emisji są tylko pierwszorzędne i płynne papiery. Zmiana polityki zabezpieczenia pieniądza przez NBP przyczyniłaby się nie tylko do rozwoju rynku kapitałowego i otworzyła bankom dodatkowe źródła finansowania, ale pozwoliłaby również na uzyskanie podmiotowości w dziedzinie finansów. Generacja kapitału stałaby się zależna przede wszystkim od decyzji krajowych właścicieli aktywów, mogących służyć jako zabezpieczenie kredytu. Pouczające są doświadczenia Bundesbanku, który przez lata opierał emisję marki na wekslach małych i średnich przedsiębiorstw produkujących na eksport, a tym samym gwarantował im dogodne warunki kredytowania i inwestycji. Taka polityka pozwala na stworzenie „prawdziwych” rezerw walutowych, tzn. pochodzących z nadwyżki bilansu handlowego, a nie z importu kapitału, który oznacza równocześnie wzrost zadłużenia zagranicznego. Podstawowym warunkiem funkcjonowania tego systemu jest przejrzyste prawo własności. W transakcjach finansowych mogą być użyte jako zabezpieczenia jedynie te części majątku, których własność jest prawnie zdefiniowana i udokumentowana w księdze wieczystej, a windykacja należności przejrzysta. Brak regulacji prawnych (reprywatyzacja) lub wpisów w księgach wieczystych (ziemie zachodnie), nieuregulowany status mieszkań spółdzielczych, nadmierna ochrona dłużników kosztem wierzycieli i związane z tym przerzucanie zadań polityki socjalnej państwa na właścicieli nieruchomości sprawia, że majątek ten nie może być użyty jako zabezpieczenie w transakcjach generacji pieniądza. Kapitał pozyskiwany jest przez migrację zarobkową, a polskie firmy konkurują głównie poprzez niskie koszty pracy. Utrwala to niekorzystny z polskiego punktu widzenia podział pracy i skazuje na rozwój typowy dla państw peryferyjnych. [srodtytul]Polskie obligacje w europejskim obiegu[/srodtytul] Ta pobieżna analiza pokazuje, że mówienie o braku kapitału jest skrótem myślowym, który nie odzwierciedla istoty problemu. Brak kapitału na rynkach wschodzących jest przede wszystkim wynikiem luk w prawach własności lub defektów w ich funkcjonowaniu. Najlepszym przykładem w Polsce są fundusze emerytalne mające problem z inwestowaniem zebranych pieniędzy. Tym, czego brakuje, są bezpieczne papiery wartościowe polskich przedsiębiorstw i banków, które mogłyby być podstawą kredytu lub w które można byłoby inwestować. Niezależnie od tego, czy i kiedy będziemy mieć euro, o dostępie do kapitału inwestycyjnego decydują tytuły własności jako zabezpieczenia. W systemie euro dopuszczonych jest ok. 24 tysięcy różnych papierów wartościowych do transakcji generacji pieniądza. Gdyby Polska przyłączyła się obecnie do strefy euro, NBP rekomendowałby do tych transakcji jako zabezpieczenie jedynie 13 obligacji państwowych. Nie ma na tej liście żadnych polskich prywatno-prawnych papierów wartościowych, takich jak: listy zastawne, obligacje bankowe lub przedsiębiorcze czy weksle firm produkujących na eksport. Chcąc uczestniczyć w transakcjach refinansowych strefy euro, polskie banki zdane byłyby na papiery wartościowe podmiotów zagranicznych. Już to wyklucza pełnoprawne uczestnictwo polskich inwestorów w systemie euro. Podstawowym celem NBP powinno być zatem wprowadzenie jak największej ilości polskich papierów wartościowych do obiegu europejskiego. Pierwszym i nieodzownym krokiem na tej drodze jest uznanie tych papierów przez NBP za podstawę dla własnej emisji pieniądza. W tym sensie obecny kryzys finansowy może stać się szansą dla Polski. Jest on niewątpliwie ważny dla pełniejszego zrozumienia teorii rozwoju ekonomicznego. Pokazał on przede wszystkim słabość koncepcji rozwoju opartej wyłącznie na imporcie kapitału i pomijaniu wewnętrznych źródeł generacji kapitałów inwestycyjnych. Uwzględnienie tego aspektu w polityce emisji pieniądza przez NBP nie tylko upodobniłoby funkcjonowanie polskiego banku centralnego do banków zachodnich, ale również otworzyłoby porównywalne z Zachodem możliwości finansowania systemu bankowego, a przez to dla krajowych przedsiębiorstw oraz osób prywatnych. Sama tylko zamiana złotego na euro jest pod tym względem niewystarczająca. [ramka][srodtytul]Pisali w opiniach[/srodtytul] [i]Piotr Koryś, Jan Filip Staniłko[/i] [b]Polskie banki dla Polaków[/b] Powtarzano nam przez lata, że „kapitał nie zna granic i nie ma narodowości, a o wszystkim powinien decydować rynek”. Teoria ta jednak okazała się bajką opowiedzianą nam przez gospodarczych kolonizatorów. [i]2.02.2009[/i][/ramka] [i]Autorka jest doktorantką ekonomii na Uniwersytecie w Bremie. Analiza opiera się na teorii własności (Eigentumsökonomik) profesorów G. Heinsohna i O. Steigera[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA