fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Poseł Kurski pozwie „Dziennik”

Sprostowanie i przeprosiny, albo proces sądowy - jak dowiedziała się nieoficjalnie „Rz” - takie ultimatum redakcji „Dziennika” chce postawić poseł Jacek Kurski (PiS)
Irytacja posła ma związek z reakcją, jaką w PiS wywołało kilka publikacji "Dziennika". Niedawno wszczęto w partii śledztwo w sprawie „szczura” w partii, który miał puszczać do „Dziennika” przecieki skutkujące niekorzystnymi dla PiS artykułami. Oburzenie posłów miał też wywołać tekst w "Dz" o rzekomych planach odwołania Przemysława Gosiewskiego z funkcji szefa klubu. Teraz na starcie zdecydował się Kurski, który, jak dowiedziała się "Rz", chce pozwać "Dziennik" do sądu.
Dlaczego? Jak dowiedziała się „Rz”, Jacek Kurski złoży pozew, jeżeli „Dz” w najbliższych dniach nie opublikuje sprostowania i przeprosin. Chodzi m.in. o artykuł Mikołaja Wójcika opublikowany na portalu dziennik.pl 17 marca pt. „Kurski ubłaga Kaczyńskiego o Brukselę?”, w którym zdaniem Kurskiego znalazły się nieprawdziwe informacje dotyczące jego osoby. - Same przekłamania i insynuacje, które jak podejrzewamy, miały sprawić, by Kaczyński nie zgodził się na umieszczenie nazwiska Kurskiego na liście wyborczej. Dziennikarz nawet z Jackiem nie rozmawiał - mówi współpracownik posła. - To nie pierwszy taki jego wyskok - dodaje.
Co o sprawie mówi sam Kurski? - Nie komentuję. Nie chciałbym rozmawiać na ten temat - wyjaśnia poseł. Ale, jak ustaliliśmy, jedna z kancelarii prawnych współpracujących z PiS przygotowała już, na zlecenie Kurskiego pozew przeciwko redakcji „Dziennika”. – Na pewno nie była to kancelaria, w której pracuje żona Adama Bielana (Kancelaria Grynhoff, Woźny, Maliński - red.) - zaznacza poseł PiS zaprzyjaźniony z Jackiem Kurskim. - Z dziennikarzami, których uważam za nierzetelnych po prostu nie rozmawiam. Kurski decyduje się na proces? No cóż, to jego sprawa - komentuje poseł Zbigniew Girzyński partyjny kolega Jacka Kurskiego. - Oficjalnego pisma od pana posła jeszcze nie dostaliśmy. Dotarła do redakcji tylko informacja o pozwie, bez żądania sprostowania czy przeprosin w tej sprawie. Zresztą Jacek Kurski mija się z prawdą twierdząc, że nie wypowiadał się w sprawie swojego startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego dla "Dziennika". Zrobił to drogą SMS-ową. W dodatku dzień później w Radio Zet nie zaprzeczył, że walczy o wyjazd do Brukseli, potwierdzając informacje, za które teraz chce nas pozywać - powiedział "Rz" Mikołaj Wójcik, autor artykułu w "Dzienniku". [ramka]„Dziennika” problemy z rzetelnością Ze zdziwieniem i zaskoczeniem przyjąłem publikację redaktora Michała Karnowskiego „Kurski jak dorastająca panienka” umieszczoną 24 marca br na portalu dziennik.pl. Karnowski odniósł się do informacji o procesie, który redakcji „Dziennika” zamierza wytoczyć poseł Jacek Kurski (PiS). Informację jako pierwsza podała „Rz”. Zapewne nad słowami redaktora Karnowskiego porównującego posła Kurskiego do „sympatycznej małpki” nie zatrzymałbym się dłużej, gdyby nie ostatni akapit owej enuncjacji. Redaktor Karnowski poświęcił go rozmowie z Mikołajem Wójcikiem, reporterem "Dziennika", przeprowadzonej przeze mnie we wtorek o godz. 8.50 rano, w związku z przygotowywanym tekstem dla „Rz”. Co pisze o tym Karnowski? „Poważna gazeta idąc za wskazówkami polityka PiS uruchomiła potężne narzędzie. Jej dziennikarz najpierw prywatnie zadzwonił do naszego reportera wypytując o tekst o Kurskim, potem opublikował tę pogawędkę jako rzekomy wywiad” - napisał redaktor "Dziennika". Ile w tym prawdy - łatwo sprawdzić, zerkając na powyższą stronę „Rz”, gdzie materiał się znajduje. Wbrew zapewnieniom Karnowskiego, nie tylko nie ma tam wywiadu z redaktorem Wójcikiem, ale też nigdy go nie było. Była jego krótka wypowiedź. Co więcej, nie miała miejsca też żadna towarzyska pogawędka, ale moje konkretne pytanie dotyczące konkretnej sprawy. Jak bowiem nakazują zasady sztuki dziennikarskiej, zgodnie z którymi o stanowisko należy zapytać obie strony, w rozmowie telefonicznej, trwającej raptem ok. 4 minut, poprosiłem redaktora Mikołaja Wójcika o komentarz do sprawy. Znalazł on swoje odzwierciedlenie w publikacji „Rz”. A gdy po namyśle red. Wójcik postanowił swą wypowiedź uzupełnić, zamieściliśmy jej nową wersję we wspomnianym tekście - słowo w słowo tak, jak napisał. Szkoda, że Michał Karnowski oparł się tylko na słowach jednej strony, nie zadając sobie trudu choćby próby skontaktowania się z drugą. A może po prostu zawsze "wie lepiej"? Wojciech Wybranowski[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA