fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Gorąco mimo aury

Tymon Tymański był jednym z wielu artystów, którzy wystąpili na niedzielnym koncercie solidarności z Białorusią
PAP
Mimo że pogoda robiła, co mogła, by zepsuć warszawiakom weekend, pod względem muzycznym okazał się on bardzo udany. Trzy spore koncerty przyciągnęły kilka tysięcy mieszkańców stolicy.
Zaczęło się od solidnego punka, okraszonego etnicznym sznytem, czyli występu Lao Che, Żywiołaka i znakomicie debiutującego The Black Tapes w sobotni wieczór w Palladium. Później, w niedzielę, odbył się na placu Teatralnym koncert poparcia dla demokratycznych przemian na Białorusi, a w trakcie jego trwania w Sali Kongresowej kolejny raz zaśpiewała Cesaria Evora. Każdy z tych występów znacznie przewyższył pokładane w nim oczekiwania. I każdy spotkał się z gorącym przyjęciem.
[srodtytul]W piekielnej karczmie[/srodtytul] Ktoś, kto wybrał się w sobotni wieczór do Palladium, na pewno nie żałował. Zarówno podczas występu gwiazdy wieczoru, zespołu Lao Che, jak i poprzedzających go supportów ciężko było ustać w miejscu. „Spięty” i reszta z Lao Che dosłownie przejechali walcem po szczelnie wypełniającej klub publice. Ta nie pozostawała dłużna, skandując większość kawałków granych przez zespół.
Lao Che zagrał utwory ze wszystkich swoich płyt. Mimo że materiał z poszczególnych krążków jest stylistycznie różny, nie dało się tego odczuć. Co więcej, można było odnieść wrażenie, że covery Klausa Mitffocha: „Strzeż się tych miejsc” i „Klus Mitfoch” wyszły spod pióra nie Lecha Janerki, lecz „Spiętego”. Z kolei Żywiołak przy dźwiękach ludowych instrumentów zaprosił słuchaczy do piekielnej karczmy, która „w otchłań się zatacza”. Nikt nie protestował. [srodtytul]Żywie Biełaruś [/srodtytul] Przenikliwe zimno i padający deszcz skutecznie zniechęciły warszawiaków do wyjścia w plener. Na placu Teatralnym na koncert solidarności z Białorusią stawiło się około 2 – 3 tys. osób skuszonych szlachetną ideą i dobrą muzyką. Najchętniej i najskuteczniej usiłowały się one rozgrzać, pląsając przy ciepłych dźwiękach reggae’owej muzyki serwowanej przez Izrael i Maleo Reggae Rockers. W ciągu kilku godzin przez scenę przewinęło się kilkunastu polskich i białoruskich muzyków, którzy wykonywali swoje wersje „zaangażowanych” piosenek. I tak np. białoruski Miód zagrał „Centralę“ Brygady Kryzys, a Czesław Śpiewa „Hej, czy nie wiecie” Kultu. – Nie wiem, czy muzyka może wpływać na zmiany polityczne, ale na pewno może wzbogacić nas i naszą wewnętrzną wolność – powiedział Tymon Tymański, który zagrał swoją wersję „Idą ludzie Babilonu” zespołu Izrael. Trudno stwierdzić, czy publiczność poczuła się „wzbogacona”. Na występie Tymona, podobnie jak na większości innych, bawiła się jednak świetnie. [srodtytul]Wiosna i papierosy[/srodtytul] Być może część widowni „Solidarnych z Białorusią” odebrała Cesaria Evora – Sala Kongresowa w każdym razie była tego wieczoru przepełniona jak chyba nigdy wcześniej. Kariera artystki z Wysp Zielonego Przylądka zaprzecza wszelkim zasadom show biznesu. Niewielu znamy artystów, którzy sukcesy zaczynali odnosić po trzydziestce. A ona przecież zaistniała w świecie, dobiegając pięćdziesiątki! Prawdziwych wielkości czas się jednak nie ima. Blisko 70-letnia dziś Cesaria, wracająca na trasy po kryzysie zdrowotnym, imponowała wczoraj formą wokalną i luzem. Bosonoga, od czasu do czasu zaciągająca się papierosem, przez półtorej godziny śpiewała swoje wczesne piosenki, z wydanej ostatnio wspomnieniowej płyty „Radio Mindelo”. Dała nam jakże potrzebny wiosenny łyk pogody ducha.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA