fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Klich chce mieć szefa obrony

Do końca tego roku polska armia ma liczyć do 100 tys. żołnierzy. Na zdjęciu defilada z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2008 roku w Warszawie
Rzeczpospolita, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Łączenie jednostek w większe, lepszy sprzęt dla żołnierzy oraz powołanie szefa obrony to założenia programu rozwoju sił zbrojnych na lata 2009 – 2018
Program miał być ogłoszony jeszcze w zeszłym roku, ale MON oficjalnie ujawni go dopiero w tym tygodniu. Minister obrony Bogdan Klich zapowiada, że reforma nie tylko usprawni armię, ale i pozwoli w ciągu dziesięciu lat zaoszczędzić 8 mld zł.
[srodtytul]100 tys. żołnierzy i nowe helikoptery[/srodtytul] Polska armia będzie przechodzić na zawodowstwo. Do końca tego roku wojsko ma liczyć do 100 tys. żołnierzy, w tym
2,5 tys. kandydatów na żołnierzy zawodowych. W 2010 r. plan przewiduje 100 tys. żołnierzy służby czynnej i kandydackiej oraz do 10 tys. sił rezerwy. Do końca 2011 r. liczebność narodowych sił rezerwowych ma wzrosnąć do 20 tys. MON uznaje za konieczne nabycie nowych śmigłowców różnego przeznaczenia i modernizację już eksploatowanych helikopterów. Zwiększeniu zdolności bojowych ma służyć wprowadzenie batalionów wyposażonych w kołowe transportery opancerzone i zmodernizowane bojowe wozy piechoty z bezzałogowymi wieżami. Armię mają również wzmocnić pojazdy pancerne o zasięgu rażenia co najmniej 40 km. Obrona powietrzna ma otrzymać mobilne zestawy rakietowe, odporne na zakłócenia, wykorzystujące dane rozpoznawcze z kilku źródeł i wyposażone w systemy naprowadzania. [srodtytul]Dowództwo[/srodtytul] Program zapowiada precyzyjny podział funkcji dowódczych, co ma wyeliminować nakładanie się kompetencji oraz oddzielić planowanie od dowodzenia. Już wcześniej Klich zapowiadał utworzenie stanowiska szefa obrony. Podlegałby on bezpośrednio ministrowi i miałby dowodzić w jego imieniu siłami zbrojnymi. Za organ doradczy służyłoby mu kolegium dowódców złożone z dowódców rodzajów sił zbrojnych, którzy rotacyjnie pełniliby funkcję szefa kolegium. Właśnie ta propozycja, wymagająca zmiany konstytucji, budzi największe emocje. Były wiceminister obrony gen. Stanisław Koziej uważa, że wprowadzenie takiego stanowiska osłabi cywilną kontrolę nad wojskiem. – Taki głównodowodzący potrzebny jest w czasie wojny. W czasie pokoju to cywilny minister powinien mieć zasadniczy wpływ na armię – mówi. Pomysł krytykuje również szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło: – Nowoczesne systemy zakładają raczej spłaszczanie systemu dowodzenia, a nie tworzenie kolejnego jego szczebla. Pomysł spotkał się też z dezaprobatą Kancelarii Prezydenta. Program zakłada, że jeżeli nie uda się znowelizować konstytucji, obecny system dowodzenia zostanie utrzymany. By zwiększyć efektywność dowodzenia, MON proponuje przekazywanie między wszystkimi jednostkami danych z rozpoznania, walki elektronicznej i kierowania ogniem. [srodtytul]Wyprzedaż gruntów[/srodtytul] Ze 126 garnizonów na koniec 2018 r. ma pozostać 99. MON chce się pozbyć blisko jednej piątej swoich gruntów i części budynków. – Część nieruchomości należących do wojska faktycznie jest zbędna. Ale gdy spadają ceny, zalecałbym dużą ostrożność przy wyprzedaży majątku – mówi Szczygło. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=c.gmyz@rp.pl]c.gmyz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA