fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Paluszki Obamy – kłopotliwy przysmak

Każdy sposób na wyróżnienie produktu spośród masy innych jest dobry. Tak rozumowali widać specjaliści od sprzedaży niemieckiej firmy Sprehe, którzy wypuścili na rynek nowy przysmak: paluszki Obamy.
Na opakowaniu możemy przeczytać, że to „delikatne, soczyste kawałki piersi kurczaka, panierowane i usmażone”.
Nowy amerykański prezydent jest w Niemczech bardzo popularny. W ramach obamomanii pojawiły się koszulki Obamy, lalki Obamy czy paski do spodni Obamy. Dlaczego więc nie paluszki?
Sprehe – firma specjalizująca się w produkcji mrożonek – liczy na sukces, tym bardziej że w Niemczech amerykańska kuchnia oraz styl życia stały się bardziej popularne. – Amerykanie są bardziej zrelaksowani. W przeciwieństwie do nas, sztywnych Niemców, do kanclerz Angeli Merkel – tłumaczyła dziennikarzowi „Spiegel Online” Judith Witting, dyrektor Sprehe ds. sprzedaży. Kierownictwo Sprehe nie przywidziało jednak kłopotów: nazwa produktu jest dwuznaczna, toteż w żadnym z lokali Marty Gessler, znanej warszawskiej restauratorki, paluszki Obamy nie miałyby szans na znalezienie się w menu. – Skojarzenie jedzenia z częścią ciała człowieka nie jest zbyt fortunne – mówi „Rz” Gessler. – Nawet jeśli jest to Obama. Marketingowcy Sprehe nie zdawali sobie sprawy również z tego, że paluszki Obamy mogą zostać odebrane jako przejaw rasizmu. W Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza na rolniczym Południu, utrwalił się stereotyp Murzyna żywiącego się soul food – kurczakami i arbuzami. Dlatego działaczom organizacji antyrasistowskich paluszki Obamy źle się kojarzą. – Wybór Obamy na prezydenta przełamał wiele stereotypów. Nie wszyscy jednak odnajdują się w tej sytuacji – ubolewa Marcin Kornak, naczelny antyrasistowskiego pisma „Nigdy więcej”. – Dotyczy to również niektórych producentów żywności, takich jak Sprehe.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA