fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Oszczędności uziemiły pilotów

Drastyczne ograniczenia dotknęły pilotów Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej. Mniejsze – także Sił Powietrznych. Na zdjęciu samolot Su-22 na lotnisku w Łasku
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
MON dało za mało paliwa. Pilotom rozkazano: latać do 20 minut tygodniowo. – Bez treningu się pozabijamy – obawiają się żołnierze
Ilość tzw. nalotów (godzin latania) drastycznie zmniejszono pilotom Wojsk Lądowych i Marynarki Wojennej. Ograniczenia dotknęły też Sił Powietrznych.
Czas w powietrzu ograniczono aż o 75 proc. w stosunku do ubiegłego roku. – W tym roku latałem dwie godziny, kolega trzy. W sumie wychodzi, że tygodniowo możemy latać 20 minut. To jest dramat – ocenia jeden z pilotów.
Ograniczenia dotknęły także pilotów śmigłowców ratowniczych dyżurujących całą dobę w systemie ratownictwa morskiego. Cięcia ominęły wyłącznie latających na F-16. [srodtytul]Pusto w zbiornikach[/srodtytul] – Rozkaz w tej sprawie przyszedł z MON – mówi „Rz” Tomasz Hypki, ekspert ds. lotnictwa. – Według moich informacji Siły Powietrzne dostały 22 tys. ton paliwa do samolotów, a powinny otrzymać 52,2 tys. W lutym ustne polecenia w tej sprawie wydał dowódcom eskadr stacjonujących w Darłowie, Siemirowicach i Gdyni szef Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Nakazał ograniczyć liczbę godzin w powietrzu aż o połowę w stosunku do tegorocznych planów, które i tak są o połowę mniejsze niż w roku 2008. Kapitan Czesław Cichy, rzecznik Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, w której służy 100 pilotów, nie chce komentować tych informacji. – Wykonujemy polecenie przełożonych – powtarza tylko. Pilot z Marynarki Wojennej: – W Siłach Powietrznych też mają ograniczać nalot. Różnica polega na tym, że u nich piloci F-16 mają w planie 160 godzin, piloci Su-22 120 godzin. Tam, jak się trochę ograniczy nalot, nic wielkiego się nie stanie. A u nas jak się przycina z 20 do 10 godzin rocznie, to pozostaje nam tylko siedzenie i teoretyczne przygotowywanie się do latania. O cięcia zapytaliśmy także w Lotnictwie Wojsk Lądowych, których piloci latają na śmigłowcach bojowych. – Liczby godzin, które piloci spędzą za sterami śmigłowców, zostały jednoznacznie określone. W przypadku pilotów śmigłowców Mi-24 będzie to minimum 20 godzin – przyznaje ppłk Sławomir Lewandowski, rzecznik dowódcy Wojsk Lądowych. Dodaje, że śmigłowce są intensywnie wykorzystywane w misjach poza granicami kraju, podlegają okresowym naprawom i modernizacjom. – To zmniejsza liczbę maszyn, które mogą być wykorzystywane w codziennej eksploatacji – mówi ppłk Lewandowski. Zaznacza jednak, że zmiany w programie szkolenia pilotów nie mogą spowodować obniżenia poziomu ich wyszkolenia. [srodtytul]Mniejsze umiejętności[/srodtytul] i mniejsze pensje Piloci uważają, że mniejsza liczba lotów będzie jednak miała wpływ na wyszkolenie. – Najważniejszy w lotnictwie jest ciągły trening – mówi jeden z nich. – Niestety, z książek nie podtrzymamy nawyków. Pozabijamy się – dodaje inny. Zgadza się z tym Tomasz Hypki: – Oczywiście, pilot, który nie lata, traci nawyki i się uwstecznia. Polskie lotnictwo czeka kompletna zapaść – prognozuje. Brak latania uderzy także żołnierzy po kieszeni. Dla pilotów oznacza bowiem mniejsze pensje. – Jeśli nie zrobimy 40 godzin w powietrzu, zostaniemy pozbawieni części dodatków za latanie, czyli w zależności od stażu 700 – 2000 zł miesięcznie oraz jednorazowej premii rocznej – wylicza jeden z nich. – To stan wegetatywny, a oszczędności będą podwójne – komentuje Ludwik Dorn, poseł Sejmowej Komisji Obrony Narodowej. – Jeśli pilot nie wylata normy, straci dodatek, a także 1 proc. do emerytury. Jeżeli tak ma wyglądać początek profesjonalizacji armii, to wątpię, czy się ona uda. Robert Rochowicz, rzecznik MON, twierdzi, że nie ma powodów do obaw: – Przyznane obecnie limity paliwowe nie są ostateczne. W ciągu roku możliwe są korekty, czego przykładem niech będą już przyznane dodatkowe limity dla kilku jednostek lotniczych. Rzeczywisty nalot można próbować szacować dopiero pod koniec każdego roku kalendarzowego, dlatego formułowanie w marcu kategorycznych stwierdzeń, że „polskie lotnictwo czeka zapaść”, jest absolutnie nieuzasadnione. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=i.kacprzak@rp.pl]i.kacprzak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA