fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Najważniejsza ambasada Izraela

Szewach Weiss
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Polaków i Żydów łączy coś wyjątkowego. Dotychczas się nie zdarzyło, by 1000 lat historii jednego narodu toczyło się na ziemiach drugiego. To wytworzyło więzy, które nigdy nie zostaną zerwane – pisze izraelski dyplomata i polityk
Niedługo nastąpi zmiana izraelskiego przedstawiciela w Warszawie. Davida Pelega, który sprawuje tę funkcję od 2004 roku, zastąpi Zvi Ravner. Jako praktyk mogę powiedzieć, że podjął się najlepszej pracy na świecie. Nie oznacza to jednak, że jest to zajęcie łatwe. Wprost przeciwnie. Czeka go wiele pracy. Warszawa to bowiem najważniejsza placówka dyplomatyczna, jaką Izrael ma za granicą.
[srodtytul]Więzy[/srodtytul] Polaków i Żydów łączy coś wyjątkowego. Nigdy się nie zdarzyło, by 1000 lat historii jednego narodu toczyło się na ziemiach drugiego. To bardzo duża część naszych długich dziejów! Oba narody żyły przez ten czas obok siebie. Przed wojną w Polsce mieszkało 3,5 miliona Żydów. Tu się rodzili, pracowali, żenili i tutaj umierali. Wytworzyło to więzy, które nigdy nie zostaną i nie mogą zostać zerwane.
Strażnikiem tych specjalnych polsko-żydowskich relacji jest właśnie ambasador Izraela w Warszawie. Rola dyplomaty, reprezentanta Państwa Izrael podczas rozmów politycznych czy bankietów, to tylko część jego misji. I to wcale nie najważniejsza. Ambasador reprezentuje bowiem nie tylko swój kraj, ale również żydowską diasporę, a co najważniejsze – pamięć. Pamięć o polskich obywatelach pochodzenia żydowskiego. Nie ma się co oszukiwać. Relacje pomiędzy Żydami a Polakami nie zawsze były sielankowe. W Polsce istniał katolicki antyjudaizm, istniał endecki antysemityzm. Zawsze podkreślam jednak, że był to antysemityzm zupełnie inny niż niemiecki. Można Żydów nienawidzić – ale nie wolno ich zabijać. Na tym polegała polska specyfika. Przecież podczas wojny niektórzy przedwojenni antysemici ratowali swoich żydowskich sąsiadów. Później był pogrom kielecki, rok 1968. W efekcie doszło do wielkiego dramatu. Żydzi, którzy przeżyli wojnę, wyjechali. W 1945 roku w Polsce było 280 tysięcy Żydów, a w 1990 roku po upadku komunizmu zaledwie kilka tysięcy. Kilka tysięcy z trzech i pół miliona! Gdy jednak mówimy o niechęci, trzeba być uczciwym i wspomnieć, że występuje ona również po drugiej stronie. Wielu Żydów, niestety, wierzy w rozmaite antypolskie stereotypy, wyznaje antypolonizm. [srodtytul]Rozwiewać uprzedzenia[/srodtytul] Ambasador Izraela w Warszawie powinien zwalczać oba te zjawiska – antysemityzm i antypolonizm. Powinien budować mosty pomiędzy naszymi narodami. Nadrabiać gigantyczną stratę, jaką był brak polsko-żydowskiego dialogu przez kilkadziesiąt lat PRL. Straciliśmy dwa pokolenia i trzeba to teraz naprawić. To najważniejsze wyzwanie, jakie przed nim stoi. Ambasador musi więc być obecny w polskiej debacie publicznej, musi się spotykać nie tylko z innymi dyplomatami, ale przede wszystkim ze zwykłymi ludźmi, ze zwykłymi Polakami. Organizować spotkania, odczyty i wymiany młodzieży. Gdy przyjedzie do Izraela, musi zaś się pojawiać w tamtejszych mediach. Opowiadać o dzisiejszej Polsce i Polakach, rozwiewać wszelkie uprzedzenia. Tak jak napisałem na początku – to wspaniała, ale bardzo trudna praca. David Peleg radził sobie z nią znakomicie i jestem pewien, że Zvi Ravner pójdzie w jego ślady. Podobnie jak w przypadku Pelega, jego rodzina pochodzi z Polski. Mało tego, Ravner nawet się tutaj urodził i do Izraela wyjechał jako dziecko. Mówi po polsku. Rozumie, czym jest Polska, czym są stosunki polsko-żydowskie i na czym polega jego misja. Jako były ambasador trzymam za niego kciuki. [i]Autor, w latach 2000 – 2003 ambasador Izraela w Polsce, były przewodniczący Knesetu, jest współpracownikiem „Rzeczpospolitej”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA