Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są powody strajku pilotów i personelu pokładowego Lufthansy?
- Jakie konsekwencje ma strajk dla połączeń lotniczych Lufthansy w wybranych miastach Niemiec?
- Jakie alternatywne rozwiązania dla pasażerów oferuje Lufthansa w związku z odwołaniami lotów?
- Jakie jest stanowisko związku zawodowego pilotów Vereingung Cockpit w kwestii eskalacji konfliktu?
- Dlaczego zarząd Lufthansy uważa, że strajk jest niepotrzebny i jak tłumaczy brak funduszy na roszczenia pracowników?
- Jakie działania podjęła Lufthansa w ramach programu „Turnaround”, aby zredukować koszty operacyjne?
Na stronach lotnisk we Frankfurcie, Monachium, Hamburgu, Bremie, Stuttgarcie, Kolonii, Düsseldorfie, Berlinie i Hanowerze znalazła się informacja dla pasażerów, aby nie wybierali się z domu, dopóki nie uzyskają potwierdzenia, że ich rejs nie został odwołany.
Wiadomo, że przewoźnikowi udało się skompletować kilka załóg na połączenia długodystansowe, bo ich odwołanie jest operacyjnie najbardziej skomplikowane i kosztowne. Jednocześnie Lufthansa informuje, że zakłócenia w rozkładzie potrwają przynajmniej do piątku, 12 lutego.
Na konflikcie w Lufthansie korzysta LOT
Z tablicy wyświetlającej status lotów na stołecznym lotnisku Chopina wynika, że wszystkie czwartkowe rejsy do Monachium i Frankfurtu zostały odwołane. Także dwa (z Monachium i Frankfurtu) wykonywane późnym wieczorem. Samoloty nocują w Warszawie i wylatują wcześnie rano następnego dnia, a to oznacza, że Lufthansa nie poleci z Warszawy także w piątek rano. Zazwyczaj te samoloty są pełne, ponieważ są tam pasażerowie transferowi. Odwołane są również rejsy do Krakowa i Wrocławia.
– Wszystkie rejsy do Niemiec są dzisiaj pełne – mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. Ale nie tylko te. – Mimo niskiego sezonu na naszej półkuli nasze dzisiejsze rejsy do Stanów Zjednoczonych, Kanady, ale także do Delhi są „wypełnione pod korek” – dodaje.