fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Pogoń Justyny

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Dziś sprint w Sztokholmie. Cel Justyny Kowalczyk: nie stracić z oczu Petry Majdić
Do końca sezonu zostało tylko pięć dni, cztery starty, niespełna 30 km do przebiegnięcia i 400 pkt do zdobycia, ale jeśli chodzi o wielką Kryształową Kulę, przesądzone jest na razie tylko to, że zdobędzie ją biegaczka, która jeszcze nie miała jej w rękach. Najbliżej jest Petra Majdić, Justynę Kowalczyk dzieli od zwycięstwa 91 pkt, a Aino Kaisę Saarinen aż 202 pkt.
– Ani nie mogę, ani nie chcę niczego przewidywać. Wiem tylko jedno: Justyna będzie walczyć – mówi „Rz” trener Aleksander Wierietielny przed dzisiejszym sprintem wokół pałacu królewskiego na sztokholmskiej starówce. To pierwsza i najefektowniejsza konkurencja podzielonego na cztery etapy finału Pucharu Świata. Finał wymyślono tak, by rozstrzygnięcia zapadły jak najpóźniej. Najlepiej – na ostatnich metrach niedzielnego biegu na dochodzenie w Falun. Najbliższe trzy starty w Szwecji: sprint w Sztokholmie, piątkowy prolog i sobotni bieg łączony w Falun, mają budować napięcie.
Stąd zmiana ich punktacji: nie 100, a 50 pkt za wygraną i tylko 4 pkt mniej za drugie miejsce (46, za trzecie miejsce – 43 itd.). Stąd też tzw. bonusowe sekundy, zbierane w tych trzech biegach i powiększające przewagę, z jaką biegaczki będą ruszać na start niedzielnego biegu (kolejność startu wyznaczą zsumowane wyniki środowego, piątkowego i sobotniego biegu). Pierwsza na mecie w niedzielę dostanie aż 200 pkt, druga już tylko 160, trzecia 120. Rok temu, gdy taka formuła finału PŚ miała swoją premierę w Santa Caterina, Justyna Kowalczyk też zaczynała starty o 91 pkt od celu i dogoniła go w ostatnim biegu, przegrywając wyścig na dochodzenie tylko z Virpi Kuitunen. Ale wówczas Polka walczyła o trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej PŚ, a nie o pierwsze, z Charlotte Kallą, a nie z Petrą Majdić. I w skład finałowych zawodów nie wchodził sprint, który jest najmocniejszą stroną Majdić. Słowenka wygrała w tym sezonie już siedem sprintów, a w sobotę w Trondheim pierwszy raz zwyciężyła w biegu dystansowym PŚ. Najlepszą odpowiedzią Polki byłoby pierwszy raz wygrać sprint, ale to chyba zbyt ambitny plan. Dziś na krótkiej i płaskiej trasie w Sztokholmie, usypanej z brudnego, pełnego kamyków śniegu, będzie się liczyło przede wszystkim to, by przed biegami w Falun stracić jak najmniej do Majdić: nie tylko punktów, ale i bonusowych sekund (pierwsze miejsce daje 60 s, drugie 56, trzecie 52 itd). – Trasy w Falun są wymagające, dobre dla Justyny, ale to też nic nie oznacza. Majdić jest zdrowa, w formie i napędza ją chęć odegrania się za nieudane mistrzostwa świata – mówi trener Wierietielny. [ramka]>klasyfikacja PŚ: 1. P. Majdić (Słowenia) 1567 pkt; 2. J. Kowalczyk (Polska) 1476; 3. A. K. Saarinen 1365; 4. V. Kuitunen (obie Finlandia) 1124; 5. A. Follis 1000; 6. M. Longa (obie Włochy) 891. Program finaŁu: Sztokholm – sprint dziś od 14. Falun – prolog w piątek: 12.30, bieg łączony w sobotę: 15, bieg na dochodzenie w niedzielę: 14.15.[/ramka] [i]Eliminacje sprintu od godz. 14, finały od 17. Transmisje w TVP 1 i Eurosporcie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA