fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Rewolucja w płacach szefów

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Koniec wyścigu na bonusy. Minął czas kosmicznych odpraw i premii za papierowe zyski. Firmy chcą skłonić menedżerów do troski o długoterminowe wyniki
Wątpliwości pojawiały się już wcześniej, ale dopiero teraz ktoś publicznie stwierdził, że król jest nagi. Tym kimś był Jack Welch, były prezes General Electric i jeden z najsłynniejszych menedżerów świata, który w wywiadzie dla dziennika „Financial Times” podkreślił, że inwestorzy i szefowie firm nie powinni stawiać sobie za cel wzrostu notowań ich akcji ani skupiać się na krótkoterminowych, kwartalnych wynikach.
– Tak rozumiana wartość dla akcjonariuszy to najgłupsza rzecz na świecie – mówi teraz 74-letni Jack Welch, uznawany przez lata za guru koncepcji tworzenia shareholder value, czyli wartości dla akcjonariuszy. Przez ćwierć wieku zdominowała ona korporacyjny świat oraz zasady wynagradzania i motywowania menedżerów. – Systemy wynagradzania i motywacji są dopasowane do kultury prowadzenia biznesu, a więc podobnie jak ona były nastawione na krótkoterminowe wyniki – zwraca uwagę Bogdan Dąbrowski z firmy doradczej Hay Group. I dodaje, że nie da się pogodzić maksymalizacji krótkoterminowych wyników z długoterminowym zdrowiem spółki.
Potwierdził to zresztą krach finansowy. Wywołany przezeń kryzys sprawił, że wynagrodzenia zarządów dużych firm znalazły się w centrum zainteresowania polityków. [srodtytul]Apele i nakazy[/srodtytul] – To niegodziwość – oburzał się w poniedziałek amerykański prezydent Barack Obama, komentując plany szefów giganta ubezpieczeniowego AIG, którzy postanowili wypłacić menedżerom 165 mln dol. bonusów, choć firma jest pod kroplówką rządowej pomocy.Władze USA, które szukają teraz prawnych sposobów, by zablokować wypłatę premii w AIG, ograniczyły już płace prezesów firm wspartych rządowym pakietem do 500 tys. dol. rocznie. Zasady wynagradzania menedżerów zaostrzył też niedawno rząd Niemiec.To już jednak za mało. – Należy ustanowić nowe reguły wynagradzania kadry kierowniczej koncernów. Błędem było włączanie tam opcji na akcje firmy, co zachęcało do doraźnych działań obliczonych na zwyżkę kursu – twierdzi Guenter Verheugen, unijny komisarz ds przemysłu, apelując do szefów, by sami określili górną granicę swych zarobków. W przeciwnym razie niewykluczone są regulacje prawne. Jak zauważa Bogdan Dąbrowski, same firmy też zaczynają odchodzić od wypłat rocznych bonusów za wyniki, co skłaniało do ryzykownych przedsięwzięć. Co w zmian? – Dobre wynagrodzenia zasadnicze plus premia za długoterminowy wynik, np. w postaci opcji na akcje, i to realizowanych po czterech – pięciu latach, a nie jak dotychczas po dwóch – przewiduje ekspert Hay Group. [srodtytul]Prezes zapłaci za błędy?[/srodtytul] Również prof. Krzysztof Obłój, dyrektor Międzynarodowego Centrum Zarządzania UW, mówi o tendencji do zmniejszenia bonusów i odpraw przy jednoczesnym podwyższaniu płacy zasadniczej, co pozwoli do pewnego stopnia skompensować te cięcia. Prof. Obłój mówi też o drugim trendzie, związanym z wypracowaniem bardziej symetrycznego mechanizmu bonusów i płac; tego , by menedżerowie ponosili finansowe konsekwencje swych błędnych decyzji, które doprowadziły do strat. W kontraktach menedżerskich mogą się pojawić stosowne zapisy, choć obwarowane zastrzeżeniami dotyczącymi zdarzeń losowych.Skróci się też okres wypowiedzeń, który nieraz sięgał nawet 24 czy 36 miesięcy, zapewniając zwalnianym prezesom absurdalnie hojne spadochrony. Ale lepiej, by nie wymuszali tego politycy.Bogdan Dąbrowski powątpiewa zresztą w skuteczność kominówek. Jak przypomina, w polskich spółkach sposobem na ich obejście stały się np. bardzo długie okresy wypowiedzenia połączone z dodatkowo płatnym długim zakazem konkurencji. Zdarza się również, że przed przewidywanymi zwolnieniami (zwykle w czasie przesileń politycznych) wprowadza się wysokie odprawy albo wydłuża okresy wypowiedzenia, by zniechęcić nową ekipę do zmian personalnych. Według eksperta Hay Group taka praktyka nie jest też rzadka w prywatnych firmach, gdy szykują się zmiany układu właścicielskiego. Na Zachodzie zostało to zresztą sformalizowane w postaci change-in-control-pay, czyli dodatkowej odprawy dla menedżera na wypadek takich zmian. – Można uznać, że zmiany umów menedżerskich tuż przed zmianą opcji politycznej są chałupniczą wersją zachodniej zasady – zwraca uwagę Bogdan Dąbrowski, który wątpi też w skuteczność administracyjnych cięć rocznych czy kwartalnych bonusów albo płac. Już nawet jest sposób na ich ominięcie – tzw. entry bonus, czyli premia dla nowego szefa za objęcie stanowiska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA