fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Pracodawcy i związki: szorstka przyjaźń w kryzysie

Porozumienie jest dziurawe jak sito i nadal brak umowy społecznej na ciężkie czasy
Szefowie organizacji przedsiębiorców i związków zawodowych czekają na rozmowy z rządem o „Pakiecie działań antykryzysowych”. Na razie podpisali się w piątek pod listą 13 tematów, jakie mają ów „pakt” tworzyć. Ponieważ porozumienie nie zawiera konkretnych rozwiązań, tylko wstępne zagadnienia, to trudno ocenić ich znaczenie dla gospodarki i finansów publicznych. Do prawdziwej umowy społecznej na czasy kryzysu jeszcze daleko.
Ale nawet popatrzenie na same „tytuły” oznacza, że związki zawodowe i przedsiębiorcy w przynajmniej ośmiu kwestiach chcą zwiększenia wydatków budżetowych albo zmniejszenia wpływów podatkowych. Tak należy odczytywać wszystkie zagadnienia związane z wynagrodzeniami i świadczeniami socjalnymi, z przyspieszoną amortyzacją oraz z subsydiowaniem zatrudnienia. Organizacje chcą bowiem zniesienia opodatkowania zapomóg udzielanych przez związki zawodowe oraz bonów towarowych wypłacanych przez pracodawców. Z tym tylko, że trudno w ogóle listę tę traktować poważnie, bo po ponad półtoramiesięcznych rozmowach w zespołach problemowych Komisji Trójstronnej, gdzie próbowali wypracować rozwiązania problemów eksperci organizacji, ich szefowie nie zgodzili się na nie w piątek. Tak więc wciąż nie ma zgody, kto będzie mógł korzystać z pomocy Funduszu Rezerwy Społecznej (w tym roku jest to ponad 1 mld zł) ani też, na jaką pomoc będą mogli liczyć pracownicy firm, gdzie wprowadzony zostanie zmniejszony wymiar zatrudnienia i płacy.
Organizacje przedsiębiorców chcą uelastycznienia okresu rozliczeniowego, chcą, by był to rok. Związki zawodowe za to żądają ustawowego ograniczenia umów czasowych o pracę. Co więcej, myślą o tym, by ograniczenie wprowadzone było nie tylko na czas kryzysu, ale w ogóle. Nie ma też zgody, jeśli chodzi o to, jak ma wyglądać ścieżka doprowadzenia do tego, by minimalna płaca wynosiła 50 proc. przeciętnej. Chociaż oficjalne negocjacje w tej sprawie odbędą się w maju – czerwcu, to jednak przedsiębiorcy chcieliby, aby ścieżka ta zaczynała się za dwa lata, a związkowcy optują, by już teraz. Choć eksperci zgodzili się, że jeśli w firmach pracodawca odstąpi od zwolnień grupowych i porozumie się ze związkami zawodowymi (albo z reprezentacją pracowników – tam gdzie nie ma związków), to możliwe będzie na pół roku zmniejszenie czasu pracy o połowę i odpowiednio wynagrodzenia. Wówczas pracownicy otrzymywaliby dodatkowe świadczenie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Eksperci uzgodnili, że świadczenie to ma wynieść do 70 proc. zasiłku dla bezrobotnych. Z tym tylko, że całość dochodów, jakimi ma dysponować pracownik, nie może być niższa niż płaca minimalna. Postawili też warunki, które musi spełniać firma korzystająca z takiej pomocy. Dotyczą one jej dobrej kondycji finansowej i ekonomicznej sprzed września zeszłego roku. Jednak eksperci porozumieli się w tej sprawie, nie wiedząc, czy rozwiązanie jest realne budżetowo. Nie przygotowali żadnych wyliczeń. Co więcej, założyli, iż konieczne będzie dokapitalizowanie FGŚP. Tak naprawdę więc rzeczywiste negocjacje dopiero się zaczną. Bo teraz porozumienie dotyczy wyłącznie listy pobożnych życzeń i w kwestiach szczegółowych pracodawcom oraz związkom nadal bardzo daleko do kompromisu. [i][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/03/17/aleksandra-fandrejewska-pracodawcy-i-zwiazki-szorstka-przyjazn-w-kryzysie/]Skomentuj[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA