fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Poszło z dymkiem

Efektownym punktem spotkań była komiksowa bitwa. Rysownicy w mig wyczarowywali postaci z dymkiem
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Nowe pomysły i znacznie większe niż wcześniej zróżnicowanie odbiorców dobrze wróżą Warszawskim Spotkaniom Komiksowym
Sobota, godz. 10.30. Klub Palladium powoli zapełnia się miłośnikami opowieści graficznych. Tymczasem największy rarytas tegorocznych 9. Warszawskich Spotkań Komiksowych – zebrana przez fanów antologia „Tadeusz Raczkowski: Komiksy nieznane” jest już nie do kupienia.
– Pewnie byli tacy, co brali po dziesięć sztuk, a jutro wystawią na Allegro – zauważa chłopak niosący pod pachą szkicownik. W klubie zostanie do wieczora, a białe kartki sukcesywnie zapełniać będą nie autografy, lecz postaci rysowane przez kolejnych komiksiarzy. Jeden z takich kolekcjonerów, 17-letni Tomek narzeka, że z Polski ma już wszystkich. – To zbieraj drugi raz – radzi kolega. Ale ja mam już dwa komplety – odpowiada. Z tej scenki płynie ważny wniosek – polska czołówka komiksu to wciąż te same nazwiska, zawsze zresztą na WSK obecne.
Nie mogło zatem zabraknąć Krzysztofa Gawronkiewicza i Dennisa Wojdy, autorów wznawianego właśnie „Mikropolis”. Wojda przyszedł z żoną i czteroletnim synkiem. – Kupiłem przygody Tin Tina, bardzo cieszę się z reedycji tej serii, bo to komiksy, na których uczyłem się czytać – opowiada Dennis. Jego syn Teodor dorasta już na Spidermanie. – Bo on łapie złodziei – wyjaśnia rezolutne dziecko. Nie jest jedynym małoletnim miłośnikiem komiksów. Jedenastoletni Radek do Palladium przyprowadził młodszą siostrę i tatę. Wreszcie ma okazję spotkać rysownika, który ilustruje jego ulubione przygody Kaczora Donalda. Katalończyk Cesar Feriola rzeczywiście nie mógł się opędzić od fanów. Po spotkaniu rozdawał autografy przez dwie godziny i pewnie siedziałby tak do wieczora, gdyby nie inne obowiązki. Na imprezie byli też obecni najmłodsi rysownicy. Dziesięcioletni Wiktor Kulig mógł cieszyć się z premiery kolejnej antologii „Powstanie ,44” (więcej o komiksie na str. 5). Jednak to nie spotkania czy nieliczne premiery wzbudzały największe emocje. Najciekawsze były nowe elementy imprezy – wręczenie honorowych nagród za wkład w rozwój opowieści z dymkiem (wśród nagrodzonych prawdziwe sławy, m.in. Szarlota Paweł i Bogusław Polch) oraz bitwa komiksowa. Potyczki zdominował motyw właśnie zekranizowanych „Strażników” Gibbonsa i Moore’a. Rysownicy, mając po pięć minut na przygotowanie zabawnego obrazka na zadany temat, uciekali się do różnych chwytów – szokowali, zabawiali i zaskakiwali pomysłowością. Triumfował grafik Benedykt Sznajder.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA