fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

EBC może nam pomóc, zanim przyjmiemy euro

Rzeczpospolita
Termin wejścia Polski do ERM2 to nie najważniejszy temat, o którym teraz warto rozmawiać z instytucjami UE
W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele informacji o negocjacjach strony rządowej z Europejskim Bankiem Centralnym na temat możliwości przystąpienia przez Polskę do mechanizmu ERM2. Jestem bardzo ciekaw wyniku tych rozmów za parę miesięcy, biorąc pod uwagę zarówno brak zgody politycznej na zmianę konstytucji (co oznacza, że w ERM2 możemy być dłużej niż minimalne dwa lata), jak i brak ustalenia jednolitego stanowiska pomiędzy rządem i bankiem centralnym. Swoją drogą interesujące jest to, że informacje o rozpoczęciu negocjacji na arenie międzynarodowej pojawiają się, zanim ustalono jednolite stanowisko w kraju. Oczekiwałbym, że stanowisko NBP mówiące, że „trudno znaleźć argumenty ekonomiczne rekomendujące przystąpienie do tego mechanizmu w obecnych warunkach”, przedstawiane jest najpierw Ministerstwu Finansów. Z kolei przedstawiciele ministerstwa, komentując w mediach to stanowisko NBP, mogliby przedstawić stosowną argumentację za wejściem jak najszybciej do ERM2. Mam wrażenie, że jej brakuje. Być może prawdziwe jest stwierdzenie, że wejście do ERM2 ustabilizowałoby rynek walutowy, jednak nie brak komentarzy, także w prasie międzynarodowej, mówiących, że wejście do ERM2 w obecnych warunkach może być zaproszeniem do dalszej spekulacji i zagrożeniem dla stabilności.
[srodtytul]Najpierw zgoda[/srodtytul] Powstaje zatem pytanie, czy nie lepszym pomysłem od szybkiego i obarczonego dużym ryzykiem wejścia do ERM2 byłoby ustalenie kompromisu politycznego polegającego na przesunięciu daty wejścia do strefy euro powiedzmy na rok 2015. Zaakceptowanie wiarygodnej daty wprowadzenia euro przez wszystkie partie polityczne, rząd i NBP, uwieńczone szybkimi zmianami w konstytucji, mogłoby doprowadzić do ustabilizowania sytuacji na rynkach finansowych, nawet jeśli oznaczałoby to opóźnienie wejścia do strefy euro w stosunku do wcześniej ogłoszonych planów.
[wyimek]Dopiero wiarygodna i szeroko akceptowana data przystąpieniado euro mogłaby ustabilizowaćsytuację na rynkach finansowych [/wyimek] Biorąc to pod uwagę, jeśli chodzi o rozmowy na forum międzynarodowym, moim zdaniem istnieją tematy bardziej istotne z punktu widzenia obecnej sytuacji gospodarczej. Po pierwsze, próba przekonania instytucji europejskich do zmiany kryteriów konwergencji nominalnej koniecznych do spełnienia przed wejściem do strefy euro. Krytyka tych kryteriów jest powszechnie znana, jednak wydaje się, że przy obecnym rozchwianiu rynków finansowych jak nigdy dotąd widać ich nieadekwatność do sytuacji ekonomicznej. Dotyczy to w szczególności kryterium kursowego. To samo odnosi się zresztą do kryterium fiskalnego, z którym wiele krajów będących członkami strefy euro miałoby obecnie problem. Zmiana kryteriów wejścia mogłaby zwiększyć wiarę rynków finansowych w trwałe zakotwiczenie gospodarek krajów naszego regionu w strefie euro. Zapewne warunkiem podstawowym uzyskania takiej zgody jest zbudowanie konsensu w poszczególnych krajach, a jeśli chodzi o Polskę, dotyczy to minimum przyjęcia wspomnianych wyżej zmian prawnych. [srodtytul]Obopólne korzyści[/srodtytul] Po drugie, wynegocjowanie przez polskie władze z Europejskim Bankiem Centralnym akceptacji polskich obligacji rządowych jako odpowiedniego zabezpieczenia w operacjach otwartego rynku prowadzonych przez EBC. Obecnie EBC akceptuje różnego rodzaju papiery wartościowe (obligacje korporacyjne, papiery wartościowe zabezpieczone aktywami), ale są one denominowane w euro. Nieakceptowane są papiery rządowe krajów Europy Środkowo-Wschodniej denominowane w walutach tych krajów. Gdyby udało się zmienić ten stan rzeczy, polskie banki mogłyby wykorzystać obligacje Skarbu Państwa będące w ich portfelu jako zabezpieczenie dla pożyczek walutowych udzielanych przez banki zagraniczne. Banki zagraniczne z kolei mogłyby wykorzystywać takie zabezpieczenie w transakcjach pożyczek od EBC. Większy dostęp do płynności w euro ułatwiłby krajowym bankom uzyskanie płynności we franku szwajcarskim na finansowanie istniejącego portfela kredytowego. Dodatkowo mogłoby to zachęcić banki zagraniczne do kupowania obligacji denominowanych w złotych, co wspomagałoby płynność polskiego sektora, a jednocześnie pomagałoby sfinansować deficyt fiskalny. Po trzecie, 23 lutego mieliśmy do czynienia ze skoordynowaną akcją w regionie w postaci „werbalnej interwencji” na rynku walutowym przez prezesów banków centralnych. Doprowadziła ona do krótkoterminowej stabilizacji na rynku walutowym. Trudno jednak określić, na jak długo inwestorzy przestali grać na spadek wartości walut w naszym regionie. Warto być może spróbować przekonać EBC do wsparcia tych deklaracji krajowych banków centralnych. Tym bardziej że znaczące umocnienie waluty europejskiej w stosunku do walut naszego regionu nie jest korzystne dla gospodarek strefy euro ze względu na znaczący spadek jej konkurencyjności. Argumentem, który może przekonać władze europejskie do akceptacji powyższych propozycji, jest fakt, że rosnące ryzyko w regionie Europy Środkowo-Wschodniej stanowi potencjalne zagrożenie dla systemu bankowego strefy euro. Wynika to z wysokiego zaangażowania grup bankowych ze strefy euro w tym regionie Europy. Dlatego też w takie rozmowy powinny angażować się inne kraje regionu. [i] Autor jest głównym ekonomistą Banku Zachodniego WBK[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA