fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Wymienię oszczędności na nieruchomości

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Stołeczny rynek nieznacznie drgnął. Od paru tygodni sprzedają się małe i średnie mieszkania. Wciąż można się targować. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku ceny transakcyjne lokali były o ok. 7 proc. niższe niż w ostatnim kwartale 2008 r.
– Nie wiem jeszcze, czy to początek nowego trendu czy tylko jedna z fal popytowych, ale jest ruch. Schodzą małe mieszkania, nowe domy i – jak zawsze – działki – zauważa Jacek Kriese, szef stołecznej agencji Okazja. – Ja wiążę to z przeceną złotego. Ludzie rzucili się wymieniać oszczędności na nieruchomości.
Krzysztof Celiński, pośrednik z Askel Nieruchomości, zastrzega, że aby móc mówić o prawdziwym ożywieniu, trzeba poczekać dwa – trzy miesiące. – Luty był lepszy niż styczeń, ale trudno wyrokować tylko po jednym miesiącu – tłumaczy. Zwiastuny zmian na rynku zauważają także inni pośrednicy. Ale są równie ostrożni w prognozach.
[srodtytul]Kredyt palcem na wodzie[/srodtytul] Joanna L. Iwanowska z agencji Polanowscy Nieruchomości przyznaje, że od kilku tygodni jej firma podpisuje sporo umów przedwstępnych. – Dotyczą one głównie średniej wielkości mieszkań – informuje. Dodaje, że znaleźli się też chętni na teren inwestycyjny w centrum Warszawy oraz na dwie kamienice w różnych miastach. – Czy jednak można już mówić o ożywieniu? Z pewnością nabywcy powoli odnajdują się w możliwościach zapewnienia finansowania zakupu – mówi przedstawicielka Polanowskich. Zauważa, że terminy ostatecznych transakcji są jednak warunkowe: wszystko zależy od tego, czy klienci będą mieć pieniądze. Piotr Wójcik, analityk z działu badań i analiz w firmie Emmerson, podkreśla, że chociaż na rynku mieszkań z drugiej ręki zaczynają się pojawiać symptomy ożywienia, to liczba zawieranych transakcji w ostatnim czasie się nie zwiększyła. – Pozostaje na dość niskim poziomie. Pewne jest tylko to, że zainteresowanie mieszkaniami nie spadło – mówi. – Kiedy jednak warunki zakupu są uzgodnione, cena lokalu wynegocjowana do akceptowalnego poziomu, klienci odstępują od transakcji, tłumacząc, że potrzebują więcej czasu na podjęcie tak ważnej decyzji. Bardzo często okazuje się, że z dnia na dzień tracą zdolność kredytową, którą mieli zapewnioną jeszcze podczas oglądania nieruchomości. Krzysztof Celiński dodaje, że problemy z kredytami doprowadziły do tego, iż sprzedający szukają głównie klientów gotówkowych. – Kiedyś źródło finansowania dla właścicieli nieruchomości nie miało większego znaczenia. Dziś zdarza się, że już po podpisaniu umowy przedwstępnej z kupującym okazuje się, iż bank odmówił kredytu albo zmienił wstępnie uzgodnione warunki, których pożyczający nie jest w stanie zaakceptować – opowiada pośrednik z Askel Nieruchomości. Dodaje, że dziś sprzedający trzymają kciuki równie mocno jak kupujący, by bank zgodził się pożyczyć pieniądze na mieszkanie. [srodtytul]Gotówkowi górą[/srodtytul] – Dzisiejsza zmienna i bardzo restrykcyjna polityka banków nie pozwala na zaplanowanie zakupu mieszkania i zaciągnięcia kredytu hipotecznego – ocenia Piotr Wójcik. Marcin Olszewski, kierownik działu analiz w Polanowscy Nieruchomości, potwierdza, że sytuacja rynkowa zmieniła się na korzyść klientów, którzy mogą sobie pozwolić na zakup nieruchomości za gotówkę. – Zaczynają oni zdawać sobie sprawę ze swej mocnej pozycji. Jest to czas kupującego – przyznaje Olszewski. Według obliczeń analityków z działu badań i analiz w firmie Emmerson średnia cena transakcyjna używanych mieszkań w Warszawie w dwóch pierwszych miesiącach tego roku to 8235 zł za mkw. – pod uwagę wzięto transakcje, w których pośredniczyli agenci Emmersona. – W porównaniu z IV kwartałem ubiegłego roku, kiedy średnia cena wynosiła 8876 zł za mkw., spadek cen sięgnął 7 proc. – mówi Piotr Wójcik. [srodtytul]Kilkaset złotych mniej na metrze[/srodtytul] Jak mówi przedstawiciel Emmersona, najwięcej transakcji dotyczyło mieszkań na Białołęce, Ursynowie, Mokotowie, Żoliborzu i w Śródmieściu. – Najczęściej sprzedawane były lokale trzypokojowe, o średniej powierzchni użytkowej 64 mkw. – podaje analityk z Emmersona. – Na rynku domów jednorodzinnych przez ostatnie kilka miesięcy nie odnotowaliśmy zbyt wielu transakcji. Ten segment jest w fazie stagnacji. Jeśli zdarzają się chętni na zakup domu, to decydują się głównie na budynki o powierzchni całkowitej 260 mkw. wraz z działką mającą przeciętnie 660 mkw. Piotr Wójcik podkreśla też, że ostatnio zaczęła się pogłębiać rozbieżność pomiędzy cenami ofertowymi a transakcyjnymi mieszkań. Pod koniec 2008 r. na rynku warszawskim właściciele mieszkań byli skłonni opuścić z ceny ofertowej średnio 5 proc. – Podobnie było na początku tego roku. Sytuacja zaczęła się zmieniać w ubiegłym miesiącu, kiedy to kupujący nieruchomość płacili średnio o 6 procent mniej w porównaniu z ceną ofertową – podaje. I wylicza, że kupujący mogą utargować nawet 480 zł obniżki na metrze kwadratowym – przyjmując dzisiejszą średnią cenę mieszkań w stolicy. Według Joanny L. Iwanowskiej można zakładać, że kupując mieszkanie, uda się utargować nawet 10 – 15 proc. [ramka][b]Robert Dor - członek Rady Izby Notarialnej[/b] – Z moich obserwacji wynika, że mamy totalny spadek liczby czynności notarialnych. Jeśli na rynku nieruchomości jest źle, to sytuacja przekłada się również na notariuszy. O ile na rynku pierwotnym podpisywane są akty notarialne dotyczące kupna- sprzedaży, o tyle na rynku wtórnym nie ma żadnych zmian. Nie widać, by w lutym czy w marcu liczba podpisywanych aktów notarialnych wzrosła. Znam wiele osób, które chciałyby zainwestować w nieruchomości, ale wciąż nie decydują się na transakcje. Oglądają mieszkania i czekają. Liczą, że może będzie jeszcze taniej. [i]—not. blik[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA