fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Skandal w urzędzie od leków

– Rozumiem, że ludzie z Samoobrony byli po to, aby wywrzeć presję na prezesa związanego wcześniej z tą partią - mówi "Rz" Marek Balicki.
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Dwa lata temu eksperci Samoobrony wraz z przedstawicielem firmy Servier spotkali się z byłym już prezesem urzędu rejestracji leków, wcześniej doradcą partii
Z funkcji prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL) odwołano kilka dni temu Leszka Borkowskiego. W piątek wiceminister zdrowia Marek Twardowski na konferencji prasowej poinformował, że dymisja ta ma związek ze śledztwem prowadzonym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w związku z podejrzeniem korupcji w urzędzie.
– Nie mam postawionych żadnych zarzutów, nie wiem też, jaki był powód mojego odwołania – mówi „Rz” Borkowski, były doradca Samoobrony, rekomendowany na stanowisko prezesa URPL jeszcze przez partię Andrzeja Leppera. Piątkowy „Dziennik” sugerował, że dymisja ma związek z tym, że urząd Borkowskiego nie chciał zarejestrować leku Detralex francuskiej firmy Servier. Interweniować w tej sprawie miało Ministerstwo Gospodarki kierowane przez Waldemara Pawlaka z PSL, a przedstawiciel Serviera miał powiedzieć Borkowskiemu, że koncern finansuje ludowców.
Pawlak zaprzecza tym sugestiom. ABW nie komentuje sprawy. To jednak nie koniec kontrowersji wokół Borkowskiego. Z ustaleń „Rz” wynika, że 26 kwietnia 2007 r. jako prezes urzędu spotkał się z Robertem Pachockim, dyrektorem medycznym francuskiego koncernu, oraz m.in. dwoma wpływowymi ekspertami partii Andrzeja Leppera – Anną Milewską, byłą wiceprezes Telewizji Polskiej, i Kazimierzem Zdunowskim, szefem zespołu doradców Samoobrony. Na spotkaniu rozmawiano m.in. o lekach, które na polskim rynku zarejestrowano z naruszeniem prawa jako rzekomo odpowiedniki leków Serviera. Ani Milewska, ani Zdunowski nie są fachowcami w sprawach farmacji. Dlaczego więc zjawili się na tym spotkaniu? – Poinformowali mnie, że przyszli na prośbę firmy Servier. Ale podczas spotkania nie odzywali się i nie odczułem ich obecności jako próby nacisku na mnie – twierdzi Borkowski. Tłumaczy, że w tym przypadku nie było podstaw do poinformowania o sprawie organów ścigania. Firma Servier w przesłanym do „Rz” piśmie twierdzi, że eksperci Samoobrony zostali zaproszeni przez prezesa URPL. Marek Balicki, były minister zdrowia, a obecnie poseł SdPl – Nowa Lewica nie ma złudzeń, co do celu ich wizyty: – Rozumiem, że ludzie z Samoobrony byli po to, aby wywrzeć presję na prezesa związanego wcześniej z tą partią, aby załatwił coś firmie Servier. Milewska powiedziała „Rz”, że spotkania z Borkowskim nie pamięta. – Biorę udział w różnych spotkaniach. Nie jestem jednak osobą do wywierania nacisków – stwierdziła. Afera wokół byłego szefa URPL to kolejna kontrowersyjna sprawa, w której pojawia się Servier. W 2007 r. z kontaktów z jej przedstawicielem musiał się tłumaczyć ówczesny wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, dziś poseł PiS. Okazało się, że lek Serviera Iwabradyna został wpisany na listę leków refundowanych po spotkaniu z przedstawicielem tego koncernu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA