fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Przebojowi, dynamiczni i zredukowani

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer Tom Tomasz Wawer
Michał, Beata i Krzysztof. Troje ambitnych menedżerów. Do jesieni ubiegłego roku pracowali w spółkach z branży FMCG, finansów i IT. Kryzys sprawił, że nadal są bez pracy
Cała trójka w wieku 36 – 40 lat. Przebojowi, dynamiczni, zajmowali wysokie stanowiska w międzynarodowych koncernach. Po raz pierwszy w życiu, albo pierwszy raz od lat, to nie oni pożegnali się z pracodawcą, a pracodawca z nimi. I tak mają szczęście. Firmy, dbając o swój wizerunek, opłaciły im specjalne programy wsparcia, tzw. outplacement. Na rozmowę z dziennikarzem „Rz” zgodzili się po warunkiem, że będą mogli zachować anonimowość. Nie chcą mieć wizerunku menedżera, który stracił pracę.
   
Po pierwsze telefon. Przez ostatnie lata był częścią jego życia, a czasem jego zmorą. Zdarzało się, że wychodząc z domu, stał w przedpokoju przez dwie godziny i bez przerwy odbierał rozmowy, esemesy albo oddzwaniał. Do regionalnego szefa sprzedaży dużej firmy FMCG stale dobijali się kontrahenci i podwładni – kilkudziesięciu przedstawicieli handlowych. Gdy dostał wypowiedzenie, komórka przestała dzwonić. Przez pierwsze dni łapał się, że nieustannie sprawdza, czy nie jest zepsuta, czy ma zasięg. Dziś, po dwóch miesiącach od rozstania z firmą, odruch minął. Po drugie czas. Jego kalendarz zawsze był wypełniony spotkaniami, dziesiątkami spraw do załatwienia. Po wypowiedzeniu, gdy zabrakło rusztowania terminów i zadań, zdarzały się dni, gdy tracił kontrolę nad czasem. Tym bardziej że po raz pierwszy od 15 lat musiał sobie radzić bez służbowego samochodu. Nawet się nie spodziewał, że będzie to wymagało tylu zmian. Teraz nie jest to już problemem. Wyznacza też sobie plany – dzienne, tygodniowe i miesięczne. Bardzo pomaga mu znajoma, która jest coachem i ma doświadczenie we wspieraniu rozwoju menedżerów na zakręcie zawodowej kariery. Sam mógłby się pogubić. Moment przerwy między jedną pracą a drugą to naturalny etap w karierze menedżera, czas,by zwolnić, by zrobić porządki w swoim życiu Po trzecie pieniądze. Nie żeby musiał teraz specjalnie oszczędzać. Po dziesięciu latach pracy firma dała mu wysoką odprawę. Ma też oszczędności, choć jego akcje i jednostki funduszu są teraz warte sporo mniej niż przed rokiem. Ale i tak spłata 1500 zł miesięcznej raty kredytu nie stanowi problemu. Dużo bardziej przeżył swoje pierwsze wypowiedzenie podczas poprzedniego kryzysu z końca lat 90., gdy nagle, w ciągu miesiąca, zlikwidowano dział, którym kierował. Szok. Miał rodzinę, zobowiązania, żadnych oszczędności, a nowej pracy szukał przez rok. Od tamtej pory najbardziej się bał zwolnienia. Przeżył je jednak mniej. Może dlatego, że od początku zeszłego roku, gdy jego firma połączyła się z konkurentem z branży, wiadomo było, że będą cięcia, tym bardziej w kryzysie. Przez kilka miesięcy, gdy trwała selekcja, żył w takim napięciu, że odczuł prawie ulgę, gdy sytuacja się wyjaśniła. Obliczył sobie, że bez problemu może przeżyć bez pracy co najmniej rok, a nawet dwa lata. Tyle że po dwóch latach przerwy miałby problemy ze znalezieniem dobrej posady. Dlatego daje sobie pół roku czasu. Potem chyba naprawdę zacznie się denerwować.     W swoim profilu na GoldenLine nie napisała, że szuka pracy. Zresztą formalnie wciąż jest pracownikiem dużej firmy finansowej. Nadal jeździ dobrym służbowym autem i używa służbowej komórki. Miała do wyboru – większa odprawa albo dłuższy okres wypowiedzenia. Wybrała to drugie. Teraz, gdy szuka nowej pracy, może powiedzieć, że jest pracownikiem. Nie musi tłumaczyć head-hunterom, dlaczego się rozstała z byłym pracodawcą. Trzeba przyznać, że firma pożegnała się z nią elegancko. Długie wypowiedzenie z zachowaniem wszystkich benefitów przysługujących członkowi zarządu, czteromiesięczna odprawa oraz dobry program outplacementu, który ma jej pomóc w przejściu tego etapu kariery. Bo przecież moment przerwy między jedną pracą a drugą to naturalny etap w rozwoju menedżera. Zgodnie z radami coacha traktuje tę przerwę jako czas, by zwolnić, zrobić porządki w swoim życiu. W grudniu, gdy dostała wypowiedzenie, zaczęła od wielkich porządków w domu. Teraz rozmowy z coachem pomagają poukładać sprawy związane z karierą; dotychczasową i przyszłą. Z dotychczasową byłaby idealną bohaterką opowieści o kobietach sukcesu. Studia na SGH, potem praktyka w polskiej spółce globalnego koncernu, europejski program menedżerski, projekty w Niemczech i Skandynawii, drugi koncern i decyzja o powrocie do kraju, gdzie z miejsca, mając niewiele ponad 30 lat, weszła do zarządu dużej firmy. Przez kilkanaście lat stale pięła się w górę. Trzy razy zmieniała firmy, ale to do niej dzwonili head-hunterzy. Teraz po raz pierwszy sama szuka pracy. Prawie każdego dnia ma kilka spotkań, które pomagają jej być na bieżąco z tym, co się dzieje w branży. Bardzo pomaga wypracowana przez lata sieć kontaktów zawodowych. Ale po raz pierwszy od dawna ma też czas dla siebie i dla rodziny. Przez ostatnie kilka lat pracowała po 12 godzin na dobę, nie licząc służbowych kolacji czy weekendowych spotkań. Robiła karierę, ale czasem miała poczucie, że zaniedbuje bliskich, że coś w życiu traci. Może dlatego łatwiej jest jej pogodzić się z nową sytuacją niż kolegom, dla których praca była całym życiem. Ten czas postanowiła przeznaczyć na odpoczynek i pracę nad sobą. Zaczęła gotować, chodzić na siłownię, za którą wcześniej tylko płaciła. Poczuła, że znowu żyje, że ma hobby, przyjaciół. Choć ma takie dni, gdy jej poziom energii spada, gdy ogarniają ją wątpliwości. Idealnie byłoby znaleźć nową pracę do czerwca, ale może sobie pozwolić na przerwę do końca roku. A co jeśli przerwa potrwa dłużej? Wtedy może pójdzie na studia podyplomowe albo zainwestuje w MBA. Tak, by zrobić krok do przodu.     Denerwuje się, gdy ktoś mu mówi, że teraz to ma dużo czasu. Tak naprawdę czuje ogromną presję, by wykorzystać każdą dostępną chwilę na to, co teraz najważniejsze, czyli na szukanie nowej pracy. To przecież praca na pełny etat. Nie, nie ma kłopotów z planowaniem – zawsze był w tym dobry. Problem jest w czym innym. W pracy, gdzie przez ostatnie kilka lat od zera budował nowy dział i nowy biznes międzynarodowej firmy IT, dobrze zaplanowane zadania dawały konkretne efekty. Teraz też planuje, ale nie ma żadnej pewności, czy coś z tych planów i działań wyniknie. Od listopada ubiegłego roku, gdy zaczął szukać nowej pracy, dwukrotnie wszystko już było uzgodnione, miał podpisywać umowę, a wtedy z centrali firmy przychodził nakaz, by zamrozić albo wstrzymać rekrutację. Więc znów skanowanie ogłoszeń, przeszukiwanie portali rekrutacyjnych, spotkania z head- hunterami (przesłanie CV nie wystarczy, najlepiej przedstawić się osobiście), zarówno tymi z dużych agencji, jak i z małych, którzy mają czasem ciekawe oferty na wyłączność. (Za dzielenie się tym know-how powinien chyba pobierać opłaty). Denerwuje go, gdy ludzie tylko narzekają i nic nie robią, by poprawić swą sytuację. On jest gotów pracować za mniejsze pieniądze, przeprowadzić się do innego miasta czy wyjechać za granicę, jeśli tam będzie praca. Dostał wprawdzie dobrą odprawę, ma oszczędności, ale ma też duży, a nawet bardzo duży kredyt we frankach szwajcarskich i rodzinę na utrzymaniu. Przed kilkoma laty uzgodnili z żoną, że to on będzie zarabiał na dom. Jako szef dużego działu w międzynarodowej firmie zarabiał zresztą bardzo dobrze. Żona bardzo przeżyła jego wypowiedzenie, chyba jeszcze bardziej niż on. Liczył się z tym, że kolejna fala cięć kosztów i restrukturyzacji może dotknąć też jego. I tak ma szczęście, że firma ładnie pożegnała się ze zredukowanymi menedżerami. Obok odprawy może liczyć na wsparcie coacha, który pomaga ukierunkować plany zawodowe. Jest w nich też miejsce na własny biznes. Od dwóch lat ma nawet pomysł, ale bałby się teraz finansować go z oszczędności. Kto wie, na jak długo będą musiały jeszcze starczyć.     - Nie rezygnuj z dziennych i tygodniowych planów działania, by nie stracić kontroli nad czasem. - Nie czekaj, aż head-hunterzy zaczną dzwonić z propozycjami pracy. Sam skontaktuj się z najbardziej znanymi firmami executive search i agencjami doradztwa personalnego. - Wykorzystaj sieć znajomych i nadal ją rozwijaj, m.in. przez udział w branżowych konferencjach i spotkaniach. - Załóż swój profil na portalach społecznościowych (więcej na ten temat w archiwum „Rz”), a jeśli już tam jest, zadbaj, by jego treść mogła zainteresować head-hunterów.  
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA