fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Blina naszego powszedniego

Bliny z kawiorem czarnym
stockfood
„Ja, jako gastronom samouk – przekonuje Tadeusz Konwicki – uznaję bliny za potrawę Wielkiego Księstwa Litewskiego. Przypuszczam, że ten specjał z Litwy przeszedł do Rosji. (...) Wskazuje na to rola czy status blina na Wileńszczyźnie. Otóż na tamtym terenie bliny były podstawą jedzenia. W Polsce taką rolę odgrywa chleb. Bliny na Wileńszczyźnie były, by tak rzec, samym życiem”. (Barbara Hołub „Przy wileńskim stole”)
Bliny, ale jakie? Słowo „blin” znaczy tyle co placek. Bliny mogą być najrozmaitsze – pszenne, gryczane, ziemniaczane, jęczmienne, owsiane, na drożdżach i nie na drożdżach, z jajkiem i bez jajka itd. Które więc z nich były najbardziej wileńskie? Opinie starych wilniuków są mocno podzielone.
Według Konwickiego: „Nasz wileński blin był kartoflany, najprostszy, z surowych tartych kartofli. Nie, nie placki kartoflane. Oładki to zupełnie inna potrawa. Są one przesączone tłuszczem. Natomiast blin – prawie suchy”.
No ale przecież ziemniaki zaczęliśmy jeść stosunkowo bardzo niedawno, czyli że bliny zbożowe są znacznie, znacznie starsze i to przede wszystkim one mogły rywalizować z chlebem. I te chyba jednak przyszły ze Wschodu. Na wsi dominowały gryczane, bo tańsze, pszenne zaś jadano od święta. Na rosyjskich salonach czarowały gryczane z kawiorem, a duża część smakoszy z Wilna najgłośniej chwaliła wersję mieszaną, z mąki pszennej i gryczanej naraz. „U nas był nawet blin owsiany, łamliwy. Stąd powiedzonko wileńskie: nie łam się jak owsiany blin!” – wspomina Konwicki.
Jeszcze inaczej wypowiada się na temat blinów żona Artura Rubinsteina, Nelly, z domu Młynarska, autorka uczt z udziałem smakoszy z całego świata: „Zazwyczaj robi się je częściowo z mąki gryczanej, lecz dla mnie mają wówczas zbyt ostry smak; wolę jeśli mają charakterystyczny, delikatny zapach drożdży i niezbyt gęste ciasto z białej mąki. Choć ich konsystencja jest pulchna, bliny powinny być cienkie i suche – nienatłuszczone; najlepsze są, gdy przyrządzone świeżo i jeszcze gorące podawane są z kwaśną śmietaną i topionym masłem. Można dodać kawior lub sałatkę śledziową (albo i jedno, i drugie), no i kieliszek dobrze zamrożonej wódki”.
Poniżej trzy sprawdzone przepisy, o ziemniaczanych blinach opowiem osobno.
[b]bliny mieszane[/b]
2 szklanki mąki gryczanej
2 szklanki mąki pszennej
4,5 szklanki mleka
20 – 25 g drożdży
1 łyżeczka cukru
sól
olej lub słonina do smażenia
W połowie szklanki ciepłego mleka rozpuścić drożdże. Stopniowo dodawać kolejne 1,5 szklanki mleka, cały czas mieszając. Wsypać 2 szklanki mąki, rozmieszać dokładnie, by nie było grudek. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, aby zaczyn wyrósł i zwiększył swą objętość dwu-, trzykrotnie.
Dodać pozostałą mąkę, letnie mleko, cukier, posolić, dobrze wymieszać, przykryć i odstawić, by jeszcze raz wyrosło.
Wyjmować małą chochelką kolejne porcje ciasta i wylewać na patelnię cienko posmarowaną olejem lub słoniną (jak do naleśników). Przewracać łopatką, gdy jedna strona się zrumieni, a na drugiej pojawią się liczne dziurki.
Usmażone bliny smarować masłem, układać jeden na drugim i trzymać w cieple. Podawać z wędzonym łososiem, marynowanym śledziem lub kawiorem, polewać śmietaną.
[b]bliny jaglane[/b]
2 szklanki kaszy jaglanej
2 szklanki pszennej mąki
6 szklanek mleka
5 jajek
25 g świeżych drożdży
szczypta cukru
sól
Do 2 szklanek ciepłego mleka wkruszyć drożdże, rozmieszać, wsypać mąkę i zagnieść ciasto. Nakryć ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Kaszę jaglaną zalać resztą mleka, ugotować. Do ostudzonej dodać żółtka utarte z solą i cukrem, dokładnie wymieszać. Połączyć z wyrośniętym ciastem, odstawić do ponownego wyrośnięcia.
Dodać ubitą pianę z białek, delikatnie wymieszać, odstawić na 15 minut.
Smażyć i podawać jak inne bliny.
[i]Piotr Bikont dziennikarz, znawca kuchni i smakosz, autor publikacji kulinarnych[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA