fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Wszystkie dźwięki saksofonów

James Carter
Fotorzepa, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Amerykański saksofonista James Carter pokazał na Bielskiej Zadymce Jazzowej, że nikt nie dorówna mu ekspresją
Kiedy w czwartek, po półtoragodzinnym popisie na scenie klubu Klimat, żegnał się publicznością, wszyscy sądzili, że to koniec jego koncertu i domagali się więcej. A on zapowiedział tylko przerwę. Jeśli muzyk w każdym utworze daje z siebie wszystko, musi naładować akumulatory. Zagrał dwa nocne jam session i długi koncert na głównej scenie. Oglądaliśmy Cartera w Polsce już kilkakrotnie, ale dopiero teraz ma zespół, który dopinguje go do sięgnięcia po cały arsenał doświadczeń i inwencji.
James Carter jest czołowym przedstawicielem pokolenia Młodych Lwów, które dzięki wsparciu dużych wytwórni płytowych zaczęło wielkie kariery w latach 90. Od początku wyróżniał się perfekcyjną techniką, wspaniałym brzmieniem i ekspresją. Dziś potrafi grać frazy, które innym, nawet wybitnym, muzykom nie przyjdą do głowy. Imponujące były natychmiastowe zmiany tempa i przechodzenie od abstrakcyjnych solówek do melodyjnych tematów. Jego muzyka jest jak wyścig Formuły 1. Obserwowanie, jak gra, stanowi dodatkową atrakcję. Saksofonista wyginał ciało, wręcz tańczył z saksofonem. Cieszył się przy tym jak dziecko, zagrzewał muzyków pokrzykiwaniem, żartował, a dla kontrastu natychmiast poważniał i rzucał groźne spojrzenia w stronę publiczności. Jakby chciał powiedzieć, że to jednak poważna muzyka, tylko on świetnie się bawi.
Występ u boku Jamesa Cartera wydawał się ryzykowny dla każdego muzyka, ale Wojciech Staroniewicz pozostawił po sobie dobre wrażenie. Wszystko dzięki specjalnemu projektowi naszego artysty "A'Freak -an Project". Staroniewicz zgromadził ośmioosobowy zespół, w którym znalazł się weteran Przemek Dyakowski. Żywiołowe interpretacje oryginalnych kompozycji Staroniewicza zjednały mu bielską publiczność. W czwartek odbyła się również promocja znakomitego albumu fotografii Marka Karewicza. Zapowiadający koncerty Paweł Brodowski podkreślił, że nie wyobraża sobie historii polskiego jazzu bez Marka Karewicza. W sobotę na Bielskiej Zadymce Jazzowej koncerty w Teatrze Polskim. Zagrają kontrabasista Ron Carter i pianistka Lynne Arriale.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA