fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Nie ma takiego dewelopera, który nie odczułby kryzysu

Ceny mieszkań z pierwszej ręki
Rzeczpospolita
Nawet najwięksi gracze na rynku przyznają, że to był dla nich bardzo trudny rok. Kryzys hipoteczny zmusił ich do wstrzymywania budów i obniżania cen
Jednocześnie znaczna oferta lokali z tzw. rynku pierwotno-wtórnego (chodzi o nowe lokale z drugiej ręki lub sprzedaż cesji) znacznie zahamowała liczbę transakcji u deweloperów.
– Rok 2008 upłynął pod znakiem kłopotów kupujących. Niewątpliwie doszło do spowolnienia w branży, gdyż spora część potencjalnych nabywców spotkała się w bankach z barierami kredytowymi – mówi Ewa Perkowska, dyrektor handlowy w spółce Budimex Nieruchomości.
Według Jarosława Szanajcy, prezesa zarządu Dom Development i szefa Polskiego Związku Firm Deweloperskich, nie ma takiego dewelopera, który nie odczułby kryzysu. – Sektor ten wyczulony jest na politykę udzielania kredytów hipotecznych, a banki drastycznie zaostrzyły zasady pożyczania pieniędzy. Do tego znika z rynku frank szwajcarski, dotychczas główna waluta kredytowa – mówi Jarosław Szanajca. – Był to jednocześnie rok sprawdzianu dla uczestników rynku, test ich przygotowania, solidnych fundamentów oraz kondycji finansowej – dodaje.
Podobnego zdania są przedstawiciele innych dużych firm deweloperskich. Według Roberta Wójcika, wiceprezesa zarządu J.W. Construction Holding SA, szybko następujące zmiany na rynku wymagały szybkiego dostosowywania strategii do nowych warunków.
– Szczególnie ciężki był to czas dla małych deweloperów. Wiele firm nie poradziło sobie z osłabieniem popytu czy z nagłym wprowadzeniem ograniczeń w finansowaniu inwestycji. Dla dużych firm był to okres weryfikacji założeń strategicznych i sprawnego zarządzania. Kto wyszedł z tych sytuacji obronną ręką, okaże się w przyszłym roku – mówi Robert Wójcik.
Wskutek dużej podaży mieszkań deweloperzy w rozmaity sposób starali się zachęcić klientów do zakupów. Jak?
– Reputacją swojej marki, kompleksową obsługą przed i po sprzedaży, atrakcyjniejszą, skrojoną na miarę ofertą, promowaniem unikalnych rozwiązań architektonicznych, dogodnymi dla mieszkańców lokalizacjami – wylicza Wojciech Rzepka, prezes zarządu PKO Inwestycje.Jednak kluczową zachętą jest cena – o ile na początku roku wszyscy odżegnywali się od rabatów, o tyle obecnie redukcje cen stały się powszechne. W swojej największej inwestycji – Nowym Wilanowie, PKO Inwestycje oferuje obecnie rabat 7 proc.
– Szykujemy również niespodziankę dla zainteresowanych nabyciem apartamentów w Neptun Parku, przy plaży w Gdańsku-Jelitkowie – mówi Wojciech Rzepka. – Wzrost konkurencji jest oczywiście korzystny dla nabywców, ale zmiana sposobu oceny zdolności kredytowej przez banki, niestety, uderzyła w niejedną rodzinę marzącą o własnym M. Zdaniem Wojciecha Rzepki 2008 rok był trudny nie tylko dla przedstawicieli branżynieruchomości , ale także dla przeciętnego nabywcy.A jak 2008 rok oceniają firmy z Zachodu? Pierwsze trzy kwartały były dobre dla Orco Property Group w Polsce.
– Rozpoczęliśmy budowę trzech inwestycji: Feliz Residence, Klonowej Alei i Złotej 44. Sprzedaż była zgodna z założonymi planami. Pod koniec sierpnia obniżyliśmy ceny na wybrane inwestycje w segmencie popularnym. Zrobiliśmy to w odpowiedzi na sytuację na rynku, gdy większość naszych konkurentów także obniżała stawki i oferowała specjalne promocje – mówi Douglas J. Noble, prezes zarządu Orco Property Group w Polsce.Niestety, sytuacja na rynku we wrześniu jeszcze się pogorszyła. Utrudnienia w dostępie do kredytów wpłynęły na znaczne spowolnienie sprzedaży.
– Aby pomóc naszym klientom w finansowaniu mieszkań, podjęliśmy współpracę z bankami, dzięki czemu mogą oni liczyć na specjalne oferty – mówi Douglas J. Noble.
Zdaniem Radosława Sieronia, prezesa zarządu Mermaid Properties, rok 2008 na pewno był nietypowy w porównaniu z poprzednimi latami. – Charakterystyczne jest to, że był to rok całkiem udany dla deweloperów, którzy koncentrują swoją działalność w segmencie nieruchomości komercyjnych, czyli powierzchni biurowych i handlowych, a niezbyt udany dla tych, którzy budowali mieszkania – uważa Sieroń.
Jego zdaniem w najgorszej sytuacji są ci deweloperzy, którzy bardzo drogo zapłacili za grunty pod budowę.
– Uważam, że skutki zastoju na rynku odczuli wszyscy deweloperzy, zarówno duzi, jak i mali – mówi Yael Rothschild, prokurent spółki Mill-Yon, która wybudowała osiedle Aura-Park w warszawskim Miasteczku Wilanów.
Co będzie dalej? – Wszystko zależy od tego, jak zachowają się banki. Jeśli przestaną wymagać tak wysokiego wkładu własnego jak obecnie, to wszystko powinno wrócić do normy – dodaje Yael Rothschild.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA