fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polska aborcja na Wyspach

Demonstracja antyaborcyjna w Londynie, zorganizowana w 40 rocznicę legalizacji przerywania ciąży w Wielkiej Brytanii (październik 2007 r.)
Getty Images
Tysiące Polek usuwają ciąże w Wielkiej Brytanii – alarmują media. Wykorzystują tamtejsze liberalne prawo i to, że zabiegi refunduje brytyjska służba zdrowia
Informacje na ten temat pojawiły się wczoraj w brytyjskiej prasie. Według tabloidu „The Sun” tylko w zeszłym roku 10 tysięcy Polek przyjechało na Wyspy, żeby poddać się aborcji. Jak alarmuje gazeta – brytyjskiego podatnika mogło to kosztować nawet 10 milionów funtów. Zgodnie z tamtejszym prawem aborcję refunduje bowiem państwowa służba zdrowia.
Po przyjeździe na Wyspy wystarczy otrzymać zaświadczenie o tymczasowym zatrudnieniu, aby uzyskać bezpłatny dostęp do usług medycznych. – Wtedy już nie ma problemu. Mogą powiedzieć: nie wiedziałam, że byłam w ciąży, zanim tu przyjechałam. Jestem teraz w trudnej sytuacji i potrzebuję pomocy – powiedział „The Sun” chcący zachować anonimowość lekarz z Londynu.
Trudno jednak powiedzieć, jaka jest rzeczywista skala aborcyjnej turystyki na linii Polska – Wielka Brytania, bo gazeta „The Sun” powołuje się na dane polskiej Federacji Kobiet i Planowania Rodziny. Ta zaś utrzymuje, że takich danych nie posiada. Co więcej, „The Sun” twierdzi, że rozmawiał z rzeczniczką federacji, podczas gdy nigdy w tej sprawie do Warszawy nie dzwonił. – Nie ma danych statystycznych, ale szacuje się, że 80 procent kobiet pochodzących z Europy Środkowo-Wschodniej, które na Wyspach dokonują aborcji, to Polki – przyznaje jednak w rozmowie z „Rz” Wanda Nowicka, szefowa federacji. I dodaje: –Często spotykam brytyjskich lekarzy, którzy potwierdzają, że Polki poddają się coraz częściej zabiegom.
[wyimek]Zgodnie z polskim prawem kobieta, która poddaje się aborcji,nie popełnia przestępstwa[/wyimek]
Z aborcji znane są kliniki Marie Stopes. Z ich porad w całym kraju korzysta rocznie około 100 tysięcy osób. Również Polki. – Nie prowadzimy statystyk dotyczących narodowości. Jeżeli kobieta mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii, nie interesuje nas, skąd pochodzi. Ale Polki trafiają do nas niemal każdego dnia – mówi „Rz” Tony Kerridge z Marie Stopes.
Według oficjalnych danych w tym roku na zabieg przyjechało z Polski osiem kobiet. Dotyczy to jednak tylko tych pacjentek, które nie uzyskały statusu rezydenta.
Gosia Shannon, szefowa chrześcijańskiego centrum pomagającego polskim rodzinom w Londynie, jest oburzona takimi praktykami. – Te kobiety wykorzystują różnicę w ustawodawstwie aborcyjnym. W Wielkiej Brytanii jest ono niestety bardzo liberalne. Ciążę można przerwać nawet w 24. tygodniu, gdy dziecko jest już dobrze rozwinięte – powiedziała „Rz”.
Shannon podkreśla jednak, że skala zjawiska opisanego przez „The Sun” jest zapewne przesadzona: – Polacy na ogół są przywiązani do tradycyjnych wartości i opowiadają się za obroną życia. Są pod tym względem przykładem dla Brytyjczyków. Polscy rodzice mają zdecydowanie więcej dzieci. Ciężarne Polki, które trafiają do naszego centrum, chcą rodzić.
Proceder jest legalny, gdyż zgodnie z polskim prawem kobieta, która poddała się aborcji, nie popełnia przestępstwa. Lekarze wykonujący zabieg na terenie Wielkiej Brytanii też nie łamią przepisów.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=k.zuchowicz@rp.pl]k.zuchowicz@rp.pl[/mail], [mail=p.zychowicz@rp.pl]p.zychowicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA