fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Koperty z gabinetu doktora Mirosława G.

Nagrania z ukrytej kamery pokazują, jak doktor G. bierze koperty zostawione na biurku przez rodziny chorych
W sprawie doktora G. zgromadzono 51 kaset. Jest na nich blisko 500 godzin nagrań ukrytą kamerą zainstalowaną pod koniec 2006 r. w gabinecie doktora G. w warszawskim szpitalu MSWiA. Podczas sobotniej rozprawy Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, gdzie toczy się proces, odtworzył pierwsze cztery filmy.
Przy okazji wyszło na jaw, że nagrywano je kamerą należącą do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Dlaczego? Ponieważ CBA prawdopodobnie nie posiadało wówczas odpowiedniego sprzętu.
Na filmach widać, jak G. przyjmuje pacjentów lub ich bliskich. Krótko z nimi rozmawia, wydając zalecenia dotyczące dalszego leczenia. Tuż przed wyjściem pacjenci kładą na stole koperty. Lekarz się temu nie sprzeciwia. Gdy zamykają się drzwi, odkłada koperty na bok, wcześniej do niektórych zagląda.
Na jednym z filmów, który jest bardzo złej jakości, można zobaczyć jedynie, jak Jadwiga J., która przyszła z mężem (ponad 80-letni Henryk J. był operowany przez G.), podaje lekarzowi dokumenty.
Mirosław G. uważa, że nagrania mogą być zmanipulowane. Chodzi mu o film, na którym pacjentka Barbara Z. wręcza mu książkę. W śledztwie nie przyznała się do dania łapówki, tylko upominku. – Nie miałam czasu na szukanie filiżanki Rosenthala – zeznała. Zamiast tego dała więc lekarzowi album, do którego włożyła 2 tys. zł.
– Na tym filmie nie ma scen wyjęcia koperty z pieniędzmi i ich przeliczenia – twierdził Mirosław G. A taka scena znalazła się na nagraniu pokazanym przez TVP w czasie kampanii wyborczej w 2007 r. przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.
Ponadto do nagrania, które było złej jakości, dołożono wtedy napisy. W sądzie film odtworzono bez nich.
– Na żadnym filmie nie ma mowy o pieniądzach – bronił się w sobotę G. – Nigdy nie wiem, co jest w takiej kopercie – twierdził. Przekonywał, że koperty kojarzą się z pieniędzmi, ale bywają w nich też dokumenty.
Prokurator Agnieszka Tyszkiewicz mówiła: – Oskarżeni przyznawali, że w kopertach były pieniądze.
CBA odrzuca sugestie oskarżonego. „Materiał filmowy dotyczący Mirosława G. w żaden sposób nie został zmanipulowany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne” – zaznaczył w oświadczeniu Temistokles Brodowski, rzecznik biura.
„Zarejestrowano (na filmie – red.) osoby, które już wcześniej przed prokuratorem przyznały się do wręczania korzyści majątkowych Mirosławowi G.” – czytamy w piśmie CBA.
W sobotę sąd odtworzy kolejne nagrania. G. jest oskarżony o korupcję, mobbing i znęcanie się nad osobą najbliższą. Nie przyznaje się do winy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA