fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Więcej niż mecz

AP, Bernat Armangue Bernat Armangue
U jednych spokój, u drugich burza. Derby Europy dawno nie miały tak zdecydowanego faworyta. Barcelona gromi nawet najsilniejszych
Na Camp Nou w tym sezonie jest bardzo niska frekwencja. Często ligowe mecze ogląda tylko 60 tysięcy ludzi, a te w Lidze Mistrzów, od kiedy kwestia awansu do fazy pucharowej była przesądzona – nawet dwa razy mniej. To paradoks, że klub musiał rozpocząć kampanię zachęcającą do przychodzenia na stadion akurat w takim momencie.
Josep Guardiola z rozsypanych przez Franka Rijkaarda klocków szybko zbudował prawdziwą drużynę. Latem, kiedy dopiero dopasowywał poszczególne elementy, wydawało się, że chce dokonać niemożliwego. Barcelona bez Ronaldinho i Deco miała wziąć się do pracy. Guardiola zmobilizował nawet Samuela Eto’o, wystawiając go na listę transferową.
[srodtytul]Nowy Eto'o[/srodtytul]
Kameruńczyk nie odzywał się do nowego trenera, ale trenował tak, że to Guardiola robił wszystko, by zatrzymać go na Camp Nou, i teraz nie wyobraża sobie bez niego ataku.
Eto’o z 14 golami przewodzi klasyfikacji strzelców. Barcelona w Primera Division zdobyła 44 bramki, drugi pod względem skuteczności Real – tylko 33. Ważniejsze jednak, że Barcelona straciła tylko dziewięć goli, przy aż 24 Realu. Drużyna Guardioli, atakując, nie zapomina o obronie.
Wyniki muszą budzić szacunek: Valladolid 6:0, Almeria 5:0, Atletico 6:1, Gijon 6:1, Valencia 4:0, Sevilla 3:0. Kolejne zwycięstwa stały się tak oczywiste, że tych kibiców, którzy już pofatygują się na Camp Nou, coraz trudniej zadowolić. Guardiola przyznaje, że jego zawodnicy są zakładnikami coraz wyższych zwycięstw.
[srodtytul]Strach Schustera[/srodtytul]
Być może Bernd Schuster, oglądając to, co pokazuje Barcelona, zamiast nabrać szacunku, najadł się strachu. Po kolejnej porażce, tym razem z Getafe 0:1 na własnym boisku, stwierdził, że na Camp Nou Real Madryt pojedzie tylko po to, żeby się nie skompromitować. Takie deklaracje w takim klubie to jak strzał w stopę. Dyrektor sportowy Predrag Mijatović uznał, że warto zapłacić 4,5 miliona euro odprawy, byle tylko człowiek bojący się Barcelony nie siedział już na ławce rezerwowych w Madrycie.
Hiszpańska prasa pisze, że w Realu potrzeba głębszych zmian, nawet odejścia Mijatovicia i dymisji prezydenta Ramona Calderona. Całe lato zmarnowali na kuszenie Cristiano Ronaldo, a później obudzili się tak późno, że mają już dziewięć punktów straty do lidera, a w tabeli zajmują dopiero piąte miejsce, i kibice nie mają do nich zaufania.
Do odegrania głównej roli nowy trener Realu Juande Ramos nadaje się jak mało kto. Były trener Sevilli, z którą dwa razy zdobył Puchar UEFA, tak jak szybko awansował do grona wybitnych trenerów, tak szybko z niego wypadł. Z Hiszpanii odszedł do Tottenhamu Hotspur, gdzie zasłynął najgorszym od 25 lat startem w Premiership (dwa punkty w ośmiu meczach) i wprowadzeniem specjalnej diety. Kiedy już odszedł z Londynu, piłkarze przyznawali, że trener nie pozwalał im jeść w dniu meczu, dlatego byli głodni.
Real przegrał trzy z ostatnich czterech meczów ligowych, a teraz jedzie do Barcelony, więc potrzebował trenera kamikadze. Jeśli Real pod kierownictwem Ramosa się nie zmieni, być może i ten trener odejdzie z Santiago Bernabeu, ciągnąc za sobą ludzi z wyższych stołków.
W środowym meczu Ligi Mistrzów Ramos poprowadził Real do zwycięstwa 3:0 nad Zenitem Sankt Petersburg, decydując się na wystawienie najsilniejszego składu, wymieniając jedynie bramkarzy. Jerzy Dudek zastąpił Ikera Casillasa, i jak Ramos powiedział w wywiadzie dla madryckiego „Asa”, niewykluczone, że Polak bronił będzie także przeciwko Barcelonie. Jeśli tak by się stało, trener zacznie zjednywać sobie kibiców w nietypowy sposób: odstawiając od gry narodowego bohatera. Ale w to trudno uwierzyć.
[srodtytul]Katalończycy wierzą w zwycięstwo[/srodtytul]
Za zwycięstwo Realu bukmacherzy płacą pięć razy tyle, co za triumf Barcelony. W drużynie z Madrytu zabraknie Ruuda van Nistelrooya, Pepe, Arjena Robbena, Rubena de la Reda, Gabriela Heinzego, Mamadou Diarry i Wesleya Sneijdera. U rywali prawie wszyscy zdrowi – niepewny jest tylko występ Andresa Iniesty.
Katalończycy wierzą w wysokie zwycięstwo, jednak inaczej niż kibice – spodziewają się ciężkiej przeprawy. Z kryzysu w Realu drwią, bo podobno te dwa słowa do siebie kompletnie nie pasują, a już zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o mecz z Barceloną.
Piłkarze Guardioli są wyjątkowo zmobilizowani. Katalończycy ostatnio pokonali Real
19 listopada 2005 roku, kiedy w najwyższej formie był Ronaldinho. W ubiegłym sezonie przegrali dwa razy, raz robili szpaler, składając hołd wychodzącemu na boisko nowemu mistrzowi Hiszpanii, a takich rzeczy szybko się nie zapomina.
Oficjalna strona ligi hiszpańskiej [link=http://www.lfp.es]www.lfp.es[/link]
[ramka]Kiedy Barcelona gra z Realem, Europa wstrzymuje oddech. Początek meczu w sobotę o 22. Transmisja w Canal+ Sport. Na zdjęciu Argentyńczyk Leo Messi faulowany przez Portugalczyka Pepe podczas majowego spotkania w Madrycie[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA