fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polska znów będzie zdana na rosyjskie warunki przy dostawach gazu

Rosja może wykorzystać fakt, że w bilansie gazowym Polski na 2010 r. brakuje ponad 2 mld m sześc. gazu, i zażądać renegocjacji wieloletniej umowy gazowej
Wskazuje na to odpowiedź na artykuł we wtorkowej „Rz”, jaką otrzymaliśmy od rosyjskiego Gazprom Exportu. „Uważamy, że dostawy gazu od Gazprom Exportu mogą być realizowane, gdy RosUkrEnergo zakończy dostawy do Polski i zostanie podpisany nowy załącznik do rosyjsko-polskiej międzyrządowej umowy z 1993 roku” – czytamy w informacji.
[wyimek]9 mld m sześc. gazu kupujemy w ciągu roku od Gazpromu. Krajowe wydobycie pokrywa jedną trzecią potrzeb[/wyimek]
Chodzi o umowę, zgodnie z którą Polska do 2020 r. ma zapewnione stałe dostawy gazu rosyjskiego. Wynoszą one ok. 7 – 8 mld m sześc. rocznie, ale są już teraz niewystarczające. Tymczasem umowa na dodatkowe dostawy zawarta przez PGNiG ze spółką RosUkrEnergo (należy ona w połowie do Gazpromu) wygasa z końcem 2009 r. Bez jej przedłużenia – a jak wskazuje informacja strony rosyjskiej, bez ustępstw nie będzie to możliwe – Polska stanie wobec problemu braku 2,5 mld m sześc. gazu w 2010 r.
Prezes PGNiG Michał Szubski już w poniedziałek w rozmowie z „Rz” stwierdził, że taka groźba deficytu jest realna, tym bardziej że strona rosyjska od kilku miesięcy nie chce rozmawiać o nowej umowie.
Wczorajsza informacja z Gazpromu może wskazywać na to, czego obawiali się do dawna eksperci – że Rosjanie będą chcieli wykorzystać niekorzystną dla Polski sytuację i próbować zmieniać wieloletni kontrakt na naszą niekorzyść. Prezes Szubski nie chce tego komentować. – Informację Gazpromu można interpretować na dwa sposoby. Albo rzeczywiście chodzi o zmiany w umowie wieloletniej, bo nie wiadomo, o jaki aneks chodzi , albo jest to sygnał, że strona rosyjska jednak chce rozmawiać o nowej umowie średnioterminowej – uważa.
Nie wiadomo, kiedy przedstawiciele PGNiG i Gazpromu zasiądą do rozmów o dostawach na 2010 r. Być może taką szansę daje zaplanowane na styczeń posiedzenie rady nadzorczej spółki EuRoPol Gaz, w której obie firmy są udziałowcami.
Rosyjski gaz jest jedynym, który Polska może szybko – czyli w 2010 r. – sprowadzić do Polski. Z innych źródeł zaopatrzenia skorzystać będzie tudno, bo nasz kraj nie ma odpowiednich połączeń gazociągowych ani z Niemcami, ani z Czechami. Na dodatek znów odsuwane są w czasie projekty umożliwiające import gazu spoza Rosji. Budowa terminalu LNG w rejonie Świnoujścia jeszcze się nie rozpoczęła, a jej ukończenie zaplanowano na 2014 r., podobnie jak nowy rurociąg z Danii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA