fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Spirala kryzysu kredytów subprime – upadek American Dream (cz.4)

GH Bank Housing Journal, Damian Fok Dam Damian Fok
W przeciągu 80 lat rynek kredytów hipotecznych powoli wymykał się spod kurateli Państwa, by ostatecznie znaleźć się w punkcie który złowrogo przypomina stan z okresu bezpośrednio poprzedzającego Wielki Kryzys Finansowy lat trzydziestych
Pierwsza fala podwyżek stóp procentowych wywołała liczone w milionach przypadków egzekucje wierzytelności hipotecznych wynikających z niewypłacalności kredytobiorców subprime. Wykres 3 przedstawia kształtowanie się stóp referencyjnych Fed w latach 2000 – 2007.
Duża podaż spowodowała spadek cen nieruchomości, co pociągnęło za sobą krach na rynku MBS. Idea modelu biznesowego Originate-Forget-and-Sell rozpadła się. Wyraźny wzrost odsetka kredytów w przypadku których doszło do niewypłacalności dłużników subprime miał poważne konsekwencje dla instytucji finansowych posiadających w swoich portfelach instrumenty bazujące na napływających od emitenta płatnościach odsetkowych z tytułu pożyczek hipotecznych. Bezpośrednią konsekwencją tej sytuacji było gwałtowne załamanie popytu na tego typu papiery.
Dodatkowym obciążeniem była wynikająca z krachu na rynku instrumentów hipotecznych konieczność uruchomienia linii kredytowych dla spółek SPV (ang. special purpose vehicle). Spółki SPV były powoływanymi przez banki ogniwami procesu sekurytyzacji aktywów (w tym przypadku kredytów hipotecznych) przeprowadzającymi właściwą emisję papierów wartościowych opartych dług.
Brak płynności na rynku ustrukturyzowanych instrumentów finansowych spowodował tak gwałtowny spadek ich cen, że w krótkim okresie czasu instrumenty uchodzące dotychczas za bezpieczne stały się praktycznie bezwartościowe. Regulacje księgowe odnoszące się do sektora bankowego wymagają codziennej aktualizacji ekspozycji na ryzyko rynkowe (ang. mark to market).
Brak płynności na rynku papierów hipotecznych spowodował znaczne trudności w wycenie tych aktywów. W takim przypadku instytucje finansowe mają obowiązek przeszacowania ich wartości. Ogrom strat z tego tytułu zaczął wychodzić na światło dzienne z początkiem 2007 r. Kolejne banki zaczęły zapisywać na poczet strat niepłynne instrumenty dłużne o wartościach liczonych w miliardach dolarów. Rynek kredytów międzybankowych praktycznie zamarł. Powszechna utrata zaufania rozlała się na cały sektor.
Konsekwencją kryzysu płynności na rynku instrumentów pochodnych opartych o długi hipoteczne były również kłopoty instytucji ubezpieczeniowych- gwarantów emisji. Skalę ich zaangażowania pokazuje sięgająca pół biliona dolarów wartość pozycji firmy AIG w transakcjach swapów kredytowych na koniec 2007 r. Załamanie na rynku spowodowało, że agencja Moody`s obniżyła największemu amerykańskiemu ubezpieczycielowi rating kredytowy co spowodowało znaczny wzrost wymaganego w transakcjach swapów kredytowych zastawu gwarancyjnego. AIG nie było w stanie go uzupełnić i znalazło się nad przepaścią.
Bankructwo firmy pociągnęło by za sobą upadek będących i tak już w trudnej sytuacji instytucji finansowych które wyemitowały gwarantowane przez ubezpieczyciela papiery wartościowe. Sytuacja rynkowa wymusiła konieczność bezprecedensowej interwencji zarówno ze strony Systemu Rezerwy Federalnej jak i departamentu Skarbu. Miliardowe subwencje wpompowywane pośrednio lub bezpośrednio w system finansowy pomogły na razie ocalić AIG, ale póki co nie uzdrowiły sytuacji. Jesteśmy świadkami wymuszonej przez FED lawiny konsolidacji sektora odbywającego sie poprzez przejęcia upadających gigantów przez konkurentów rynkowych, wystarczy wspomnieć przejęcie Bear Stears przez J.P. Morgan, czy Merril Lynch przez Bank of America.
[wyimek]Działalność Fannie i Freddie opierała się na ogromnej dźwigni finansowej[/wyimek]
W pierwszym okresie kryzysu poziom strat instytucji finansowych szacowano na 400 mld dolarów, jednak te szacunki szybko okazały sie mocno zaniżone, obecnie mówi się, że wartość strat wyniesie ok. 1,6 biliona dolarów. Czarna prognoza zwiastuje bankructwo co najmniej 100 instytucji finansowych. Globalnym zagrożeniem dla rynku nieruchomości stało się widmo niewypłacalności i upadku Fannie i Freddie.
Skala działalności pojedynczych banków inwestycyjnych, wydaje się dziecinną zabawą w porównaniu z wielkością zaangażowania Fannie Mea i Freddie Mac. Dominacja tych dwóch instytucji na rynku kredytów hipotecznych sięgnęła 5 bilionów dolarów. Niebezpieczeństwo upadku było tym większe, że obydwie instytucje zaangażowane było tylko na jednym rynku który stanął obecnie w obliczu narastającej recesji. Spadek wartości nieruchomości i wzrost stóp procentowych spowodował, że załamanie dotyczyło już nie tylko pożyczek subprime ale przenosiło się również do segmentu kredytów uchodzących dotychczas za bezpieczne.
Działalność Fannie i Freddie opierała się na ogromnej dźwigni finansowej powszechnie wykorzystywanej niemal w całym amerykańskim sektorze finansowym.
Na koniec 2007 r. wartość udzielonych pożyczek i gwarancji sięgnęła wartości 5.2 biliona dolarów przy kapitale własnym na poziomie 83.2 miliarda miliarda czyli jak łatwo można obliczyć mamy do czynienia ze stosunkiem 65 do 1. Chcąc uniknąć całkowitego załamania rynku Fed i amerykański skarb państwa otworzyły Fannie Mae i Freddie Mac stały dostęp na nisko oprocentowanych (w ramach mechanizmu „discount window” na poziomie 2,25% proc.) pożyczek rządowych. Dodatkowo rząd zgodnie z propozycją sekretarza Paulsona przyjął w obydwu instytucjach "rolę doradczą" w ramach GSE. Poziom absurdu tego rozwiązania jest najbardziej jaskrawo widoczny jeśli bliżej przyjrzymy się mechanizmowi przyznawania przez FED preferencyjnych pożyczek według wspomnianego już mechanizmu "discount window".
Zgodnie z ta koncepcją Rezerwa Federalna udzielając preferencyjnych pożyczek wymaga zabezpieczenia, ale akceptuje wyłącznie aktywa które uznaje za bezpieczne odrzucając z założenia dotychczas posiadane "toksyczne" papiery. Za bezpieczne według procedur FED uchodzą np. obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa kategorii GSE. A jak wiemy najbardziej znaczącymi podmiotami tego sektora są właśnie Fannie Mae i Freddie Mac. Tak, więc teoretycznie obydwie korporacje mogły by wyemitować instrumenty dłużne i wymienić je za rządowe pożyczki co byłoby równoważne z otworzeniem sobie stałego dostępu do państwowego skarbca.
Gdy mimo podjętych działań zaradczych nad obydwoma gigantami rynku kredytów hipotecznych nadal wisiało widmo bankructwa rząd wprowadził do nich zarząd komisaryczny. Innymi słowy Fannie Mae i Freddie Mac zostały praktycznie znacjonalizowane.
Podsumowując możemy powiedzieć, że historia zatoczyła krąg i znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Można zaryzykować tezę, że będziemy wkrótce świadkami nowej koncepcji "Nowego Ładu" i kolejnego rozkwitu nowej idei amerykańskiego snu.
Całkowicie wolny rynek nieruchomości pozbawiony kontroli Państwa przyczynił się do wielkiego kryzysu finansowego co w efekcie doprowadziło do uregulowanego systemu kredytów hipotecznych ustalonego przez New Deal. W przeciągu 80 lat rynek kredytów hipotecznych powoli wymykał się spod kurateli Państwa, by ostatecznie znaleźć się w punkcie który złowrogo przypomina stan z okresu bezpośrednio poprzedzającego Wielki Kryzys Finansowy lat 30 tych.
Każde z podejmowanych rozwiązań ratunkowych zdaniem wielu komentatorów będzie w mniejszy lub większym stopniu gwoździem do trumny wolnego rynku w amerykańskim sektorze finansowym. Natomiast co stanie się z amerykańskim snem o własnym domu po upadku koncepcji „domu bankomatu” (ang. ATM home) trudno dziś powiedzieć, bo nikt nie wie żeby jak wpływ na tą ideę będą miały traumatyczne przeżycia 2 milionów ludzi, którym zajęto nieruchomości.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA