fbTrack

Społeczeństwo

Słowaccy Węgrzy żądają własnego parlamentu

Słowaccy Węgrzy mieszkają w południowej części Słowacji. Ziemie te przypadły Czechosłowacji na mocy traktatu z Trianon z 1920 r. Węgry utraciły wówczas dwie trzecie terytorium
Rzeczpospolita
– Nasza mniejszość walczy o autonomię – przyznał Pal Csaky, lider Partii Węgierskiej Koalicji. W 5,5-milionowej Słowacji mieszka 450 tysięcy Węgrów
– To szczyt bezczelności. Oto, kto psuje nasze stosunki dwustronne – grzmiał oburzony premier Słowacji Robert Fico. To Pal Csaky, przywódca Partii Węgierskiej Koalicji (SMK), wywołał całą aferę, kiedy w niedzielę pojechał do mało znanej miejscowości Dunajska Streda. Tam spotkał się z liderem węgierskiej mniejszości w Rumunii Laszlo Tökesem.
Na spotkanie nie zaproszono słowackich dziennikarzy. Jednak sprawozdanie z krótkiej konferencji prasowej opublikował węgierski serwis internetowy parameter. sk. Csaky powiedział, że jego ugrupowanie już od 2004 roku usiłuje wywalczyć autonomię dla węgierskiej mniejszości na Słowacji. – Wiecie, my nie określamy tego słowem „autonomia”, ale „samorząd”. Bo Słowacy są na słowo „autonomia” szczególnie wyczuleni. Nie wyrzekniemy się jednak swoich żądań. Domagamy się własnego, węgierskiego parlamentu, który zajmie się kwestiami węgierskiego szkolnictwa, kultury, związków zawodowych, ugrupowań politycznych. Taki parlament finansowałby wszystkie inicjatywy mniejszości. Można by go wydzielić ze słowackiego, tego w Bratysławie – mówił Csaky. Dzień później poszedł na całość.
– Jak można żyć bezpiecznie w państwie, którym kierują nacjonaliści, politycy pełni nienawiści i zajadłości wobec swojej mniejszości. Ja czuję się w takim państwie źle. Obawiam się o życie moje i mojej rodziny – mówił na antenie słowackiego radia. Csaky miał na myśli wypowiedzi jednego z liderów rządzącej koalicji. Jan Slota, szef Słowackiej Partii Narodowej (SNS), jest autorem stwierdzenia, że Słowacja powinna szkolić swoich żołnierzy, bo węgierskie czołgi grzeją już silniki pod Budapesztem. On określił też króla św. Stefana mianem błazna, a świętego ptaka turula nazwał „wyleniałą papugą”. Wystąpienie lidera SMK potępili wszyscy słowaccy politycy. Oburzeni są też dziennikarze. „Ale strategia! Węgrzy chcą naszej ziemi, parlamentu i może jeszcze pięciu uniwersytetów. Jak za monarchii austro-węgierskiej. A my mamy być poddanymi w swoim państwie?” – szydził dziennik „Pravda”. Csakiego krytykował nawet jego kolega Bela Bugar, który przed dwoma laty kierował SMK. – To szaleństwo zaczynać teraz rozmowy na temat autonomii. Kiedy stosunki dwustronne są tak napięte! – krzyczał. Po utworzeniu lewicowego rządu z udziałem nacjonalistycznej SNS stosunki między Słowacją a Węgrami ochłodziły się do tego stopnia, że premier Węgier Ferenc Gyurcsany odmówił złożenia oficjalnej wizyty na Słowacji, tłumacząc, że w swoim kraju byłby uznany za zdrajcę. Słowaccy Węgrzy domagają się anulowania dekretów Benesza. Na ich podstawie 70 tysięcy Węgrów zostało po drugiej wojnie światowej wysiedlonych z terenów Czechosłowacji. masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.niewiadowski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL