Finanse

Kryzys finansowy w USA

Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young
PARKIET
„Rzeczpospolita” zadała ekonomistom pięć pytań dotyczących kryzysu na światowych rynkach finansowych.
1. Czy mamy już do czynienia z globalnym kryzysem gospodarczym?
2. Jak długo potrwa kryzys finansowy w świecie? Czy mamy już do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym w Polsce? 3. Czy Europę i Polskę mogą ominąć skutki tego kryzysu?
4. Czy z powodu kryzysu ucierpią oszczędności i emerytury w Polsce? Co powinniśmy teraz robić z pieniędzmi? 5. Jakie są pana prognozy dotyczące bezrobocia i inflacji, a także cen paliw oraz żywności? Nie mamy globalnego kryzysu gospodarczego. Nie będzie go też w Polsce.Mamy kryzys na rynkach finansowych, i to dotyczący części instytucji finansowych. A to oznacza, że to one poniosą straty, będą bankrutowały, nastąpią przejęcia, ale gospodarki nadal będą się rozwijały w kilkuprocentowym tempie. Tak się szczęśliwie złożyło, że w ciągu ostatnich 20 lat w Polsce nie było ani recesji, ani nawet spowolnienia gospodarczego. Dlatego dla naszej gospodarki zbliżające się światowe spowolnienie oznacza gorsze wyniki firm, przede wszystkim tych, które są eksporterami. Jednak sytuacja indywidualnych konsumentów nie powinna się wiele zmienić. Polska ma do dyspozycji potężne pieniądze z UE, zaczyna modernizację infrastruktury. Teraz popyt krajowy generuje wysoki wzrost gospodarczy, więc spowolnienie w Polsce powinno być łagodniejsze niż w innych krajach UE. Oczywiście obecnie inwestować trzeba ostrożniej, liczę się też z tym, że zawirowania dotkną te osoby, które na emeryturę przejdą za kilka lat.Bezrobocie ustabilizuje się na obecnym poziomie, inflacja w najbliższym czasie wciąż będzie wysoka, szczególnie jeśli uwolnione zostaną ceny prądu. Trudno przewidzieć ceny ropy w najbliższych miesiącach, ale w perspektywie pięciu lat będą wysokie. —aft To kryzys, który doprowadzi do upadku bankowości inwestycyjnej. Za kilka lat o bankowości inwestycyjnej będziemy czytali w rozdziałach „historia”. To, co się dzieje, nie ma precedensu w ciągu ostatnich 100 lat, trudno więc określić, ile będzie to trwało. W Japonii podobne zawirowania zajęły dekadę. Do Europy kryzys dopiero się zbliża, ale nie powinien dotknąć Europy Środkowej, w tym Polski. Nas czeka co najwyżej spowolnienie. Bo od otyłości do anoreksji jest daleka droga, a nasza gospodarka była otyła jeszcze dwa kwartały temu. Jeśli banki europejskie wpadną w takie tarapaty jak amerykańskie, sytuacja będzie poważniejsza. Ich aktywa i zobowiązania są znacznie większe niż PKB macierzystych krajów. Tak jest z Fortisem i z Belgią, i Deutsche Bankiem oraz z Niemcami. Do tej pory mówiliśmy: „za duży, by zbankrutować”, teraz może się to zmienić na: „za duży, by mu pomóc”. Jeśli ktoś obawia się o swoje oszczędności, to powinien je podzielić w ramach limitów gwarantowanych, a najlepiej umieścić w banku, który ma jak najmniejsze związki z bankami europejskimi. Zresztą uważam, że najbezpieczniejsza jest dziś gotówka. Trend spadkowy bezrobocia jest niestety wygasający. W ciągu dwóch lat inflacja będzie wysoka, ok. 4 proc., ceny paliw i żywności – stabilne. —aft Mamy do czynienia z wysokim poziomem niepewności i niepokoju na światowych rynkach finansowych. Przez jakiś czas ta sytuacja będzie miała wpływ na tempo rozwoju rozwiniętych gospodarek. Słaby wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych będzie odczuwalny w Europie i na rynkach wschodzących. Szczególnie kraje o wysokim zapotrzebowaniu na zewnętrzne finansowanie odczują spowolnienie na rynku kredytowym. Biorąc pod uwagę ścisłe więzi handlowe łączące Polskę z krajami Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemcami, oczekiwane spowolnienie tempa rozwoju gospodarczego na tych rynkach w sposób nieunikniony zaciąży na tempie wzrostu polskiego PKB. Nasze aktualne prognozy dotyczące rozwoju realnego PKB Polski w 2008 roku zakładają spowolnienie do około 5 proc., w porównaniu z 6,6 proc. w 2007 r. oraz do 4,4 proc. w 2009 r. Nie przewidujemy wzrostu stopy bezrobocia. Brak stabilności na rynkach surowcowych w ostatnim czasie oznacza, że każde prognozy muszą być traktowane z najwyższą ostrożnością. Najnowsza prognoza agencji Fitch zakłada, że średnia cena baryłki ropy gatunku Brent wyniesie w 2008 r. 100 dolarów, a w roku 2009 spadnie do 75 dol. —krak Zaczynamy mieć do czynienia z silnym spowolnieniem światowej gospodarki. A część krajów ociera się o recesję. Ale głębokiego kryzysu, gdy PKB zmniejsza się o więcej niż 10 proc., bezrobocie szaleje, a produkcja się zwija, nie ma. Gdyby jednak nie zostały podjęte działania zaradcze lub jeśli te, które obserwujemy, nie przyniosą rezultatów, jest ryzyko, że kryzys finansowy rozleje się na całą gospodarkę. Trudno przewidzieć, jak długo potrwa spowolnienie na największych rynkach świata. Naprawa sytuacji w USA może potrwać cztery – pięć lat. Polska gospodarka także będzie się osłabiać. W 2009 r. wzrost PKB może spaść do 4 proc., a w 2010 – nawet 3 proc. Przy 4 proc. PKB zatrudnienie już nie rośnie, a poniżej 4 proc. – spada. Można więc oczekiwać wzrostu bezrobocia. Jego skala będzie zależeć od tego, jak wiele osób wróci z emigracji zarobkowej. Jeśli milion, sytuacja będzie trudna. Na szczęście ceny paliw i żywności powinny się ustabilizować, więc inflacja przestanie rosnąć. Przecena aktywów na polskiej giełdzie może jeszcze potrwać, kursy będą dalej spadać, ale nie tak szybko jak dotychczas. Nie jest wykluczony spadek kursów jeszcze o 25 proc. w ciągu dwóch lat. To wynik zmniejszającej się zyskowności firm. —acw Na pewno mamy kryzys amerykańskiego systemu bankowego, światowych banków oraz rynku nieruchomości. Przekłada się to na spowolnienie gospodarki.Odczuwają to wszystkie kraje, nawet Polska, choć u nas dynamika PKB nie powinna spaść poniżej 4 proc. Jednak te osoby, których wartość emerytur wypłacanych z II filara będzie obliczana już teraz, mogą ucierpieć. Ale nie sądzę, by obecne spadki na giełdzie miały wpływ na wycenę jednostek uczestnictwa w OFE np. za dziesięć lat. W trudnych czasach trzeba przede wszystkim oszczędzać. Złoto i obligacje rządowe są standardową inwestycją przy rozchwianych rynkach. Przy aprecjacji złotego powinny być to polskie obligacje. Pytanie, jak teraz zachowa się giełda? Czy w spadkach są już uwzględnione spowolnienie gospodarki polskiej i spadek wartości spółek czy jeszcze nie. Moim zdaniem inwestorzy już w dużej części zdyskontowali osłabienie i warto powoli zwiększać tam swoje zaangażowanie. Szczyt inflacji mamy już za sobą. Kapitał spekulacyjny raczej wycofał się z rynku żywności i surowców, więc ich ceny powinny się stabilizować lub spadać. Sytuacja na rynku pracy także niestety się ustabilizuje, tzn. bezrobocie przestanie spadać. —acw
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL