Tenis

Wyjazd na Masters wart jest dłuższej pracy

Urszula i Agnieszka Radwańskie
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
ROBERT RADWAŃSKI. Ojciec i trener najlepszej polskiej tenisistki o nieudanym starcie w Pekinie, potrzebie nabijania licznika, rozstrzygnięciach w Moskwie oraz dwóch córkach do wzięcia
Rz: Czy Agnieszkę Radwańską dopadł nagły kryzys formy? Przegrała w Chinach w pierwszej rundzie singla, przegrała w deblu...
Robert Radwański: A ja nie biłbym na alarm. Takie tony są niepotrzebne. Jedna porażka nie jest niczym groźnym. Co więcej, wypada czasem przegrać, po prostu dlatego, żeby się nie przemęczyć tenisem. Mamy też świadomość, że w Pekinie sprawa udziału w mistrzostwach WTA jeszcze się nie rozstrzygnie. Żeby było jasne – Agnieszka jest zdrowa i pełna ochoty do gry o miejsce w najlepszej ósemce świata?
Jest zdrowa, nie ma powodu do niepokoju. Skoro mamy szansę wystąpić w Dausze, to gra jest warta świeczki. Moja córka przegrała z Jie Zheng, bo pechowo jest trafić w pierwszej rundzie na mocną reprezentantkę gospodarzy. Poza tym było bardzo zimno, mecz odbywał się w temperaturze 8 stopni Celsjusza. Trudno było usiedzieć na trybunach. Mówi się czasem o krótkiej niedyspozycji i to był taki dzień. Czwartkowy mecz deblowy zagrała już lepiej, obie walczyły, nie wykorzystały z Giselą Dulko kilku szans i przegrały z Chinkami wyrównane spotkanie. Gdzie rozstrzygnie się bój o trzy pozostałe miejsca w Masters? Moim zdaniem na początku października, podczas turnieju w Moskwie. To jest największy z turniejów jesieni. Po nim już chyba niewiele będzie można zrobić. Agnieszka miała nie startować w Moskwie, w jej planach były turnieje w Stuttgarcie i Zurychu. Co się jeszcze zmieni? Zgłosiliśmy się na Puchar Kremla w ostatniej chwili. No cóż, sytuacja nas zmusiła do zwiększenia liczby startów. Ranking Race to the Championships polega na dodawaniu punktów od początku sezonu. Skoro trzeba nabijać licznik, to gramy. Agnieszka pojedzie do Stuttgartu, potem do Moskwy, Zurychu i, być może, do Linzu. Ten ostatni turniej wchodzi w grę tylko w przypadku, gdy do awansu zabraknie jakichś marnych dziesięciu punktów. Jeśli nie zabraknie, to się z niego szybko wycofamy. Czy pobyt w Pekinie różnił się od tego z czasu igrzysk? Graliśmy na innych kortach, przy innej pogodzie. Trudno o nowe wrażenia, gdy nie ma czasu na zobaczenie Pekinu i już trzeba wracać do Europy. Trasa startów Agnieszki na dobre oddzieliła się od meczów Urszuli, czy jest szansa na połączenie tych dróg? Ula robi swoje. Startowała teraz w dużym turnieju ITF w Shrewsbury (przegrała w II rundzie z juniorską mistrzynią Wimbledonu Laurą Robson 3:6, 3:6 – red.), potem jedzie na nieduży turniej WTA do Taszkientu, następnie zagra w Quebecu. Dostała miejsce w głównej drabince w nagrodę za wygranie sierpniowego turnieju ITF w Vancouver. Zakończy sezon w Krakowie, w nowym polskim turnieju. Ula dochodzi do pierwszej setki rankingu, jestem optymistą. Zbliża się koniec sezonu. Najważniejszą sprawą polskiego tenisa może być brak takiego sponsora, jakim była firma Prokom. To także problem drużyny Radwańskich... Pogłoski były od dawna, ja od tygodnia wiem oficjalnie, że pan Ryszard Krauze wycofuje się ze sponsorowania tenisa. Rozmawiałem z nim długo o tym problemie. Musiałem przyjąć jego argumenty. Teraz pozostaje ogłosić jedno – zgodnie z regulaminem WTA na ubiorze moich córek mogą pojawić się od stycznia dwie nowe naszywki reklamowe. Inaczej mówiąc, moje dziewczyny są do wzięcia. Myśli pan, że przyszłoroczny wybór nowego prezesa związku coś może zmienić? Tego nie wiem, ale wiem, że są różni kandydaci. Jest wśród nich były bankier, jest polityk z partyjnej czołówki PO. Moim zdaniem lepiej będzie, gdy polityki w sporcie będzie jak najmniej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL