Piłka nożna

Wisła pełna nadziei

Darren Bent strzela gola na 2:1. O ten moment dekoncentracji Maciej Skorża miał największe pretensje do swoich piłkarzy
AP
Tottenham Hotspur – Wisła Kraków 2:1. Spodziewanej przepaści nie było widać, mistrzom Polski do cennego remisu zabrakło tylko trochę odwagi. Rewanż za dwa tygodnie
Gdy okazało się, że mistrzowie Polski nie tylko o Ligę Mistrzów muszą walczyć z klubem z innej galaktyki, ale nawet o fazę grupową Pucharu UEFA powalczą z drużyną, która na transfery wydała tyle, za ile Wisła mogłaby żyć przez dziesięć lat, w Krakowie spuszczono głowy. Piłkarze żartowali nawet, że jedynym sposobem na lepsze występy jest wysyłanie kogoś innego na losowania.
Do Londynu, ale już podglądać przeciwnika, poleciał najpierw Rafał Janas, asystent Macieja Skorży, i przywiózł notatki nie o drużynie, ale o zawodnikach, którzy za bardzo nie wiedzą, jak poruszać się po boisku. Skorża może nie uwierzył, ale poleciał na kolejny mecz Tottenhamu i wnioski miał takie same. Wisła rzeczywiście trafiła źle, bo na rywala bogatego w pieniądze i ambicje, ale też dopiero szukającego swojego miejsca wśród tych, którzy w każdym meczu mają uchodzić za faworytów. Szukającego i co ważne – na razie błądzącego. Źle działo się już w zeszłym sezonie, dlatego z White Hart Lane zwolniono Martina Jola, a sprowadzono Juande Ramosa, który miał zagwarantować sukcesy, bo przecież jego Sevillę w pewnym momencie ochrzczono nawet najlepszą drużyną świata. Ramos sezon ukończył bez fajerwerków, a na nowych piłkarzy wydał 85 milionów euro. Taka kwota straszy i rzuca na kolana, jednak mało kto dostrzegał, że Tottenham jednocześnie pozbył się tylu piłkarzy, że w kasie różnica pomiędzy wydatkami a dochodami wynosiła zaledwie 10 milionów. Na starcie Premiership piłkarze Ramosa zostali w blokach. Po czterech kolejkach zajmują ostatnie miejsce, wywalczyli tylko jeden punkt. Klub nie miał gorszego początku sezonu od 1974 roku. Drużynie wyrwano jednak dwa trzonowe zęby i spodziewano się, że mimo to będzie kąsać rywali. Robbie Keane za 25 milionów euro przeszedł do Liverpoolu, a o Dymitara Berbatowa do ostatniej minuty okienka transferowego Manchester United walczył z sąsiadami z City. Alex Ferguson zdecydował się zapłacić blisko 40 milionów. Wzmocnienia rzeczywiście także były, tyle że na mecz z Wisłą w większości miały okazać się nieprzydatne. Roman Pawliuczenko zagrał w eliminacjach Ligi Mistrzów jako piłkarz Spartaka Moskwa, więc nie dla niego europejskie puchary w Londynie, a Luka Modrić po ostatnim meczu ligowym leczy kontuzję. A jakby ktoś nie wiedział, dlaczego uznawany za wielki talent Giovani Dos Santos z Barcelony został puszczony lekką ręką, mógł się przekonać, oglądając mecz z Wisłą. Skorża uparcie powtarzał, że jeśli przegra kilka spotkań z wielkim rywalem, jego piłkarze nauczą się więcej, niż ogrywając wszystkich w polskiej lidze. Miał rację, Wisła zagrała bez wielkiej presji, bo pokonać rywala tylko mogła, a nie tak jak Tottenham – który wygrać musiał, ale zagrała też bez kompleksów. Ramos przed spotkaniem prosił fanów o cierpliwość i zapewniał, że za kilka tygodni to będzie już ta drużyna, którą obiecał. Czyli zwycięska. Zwycięska była też i wczoraj, ale zaliczkę przed rewanżem wywalczyła skromną. Najpierw w pierwszej połowie prowadzenie Tottenhamowi dał David Bentley, jednak kilkadziesiąt sekund później był już remis. Akcji Rafała Boguskiego i podania Pawła Brożka do Tomasa Jirsaka nie powstydziliby się najlepsi w Premiership. Niestety, Polakom zabrakło jednak koncentracji i w 73. minucie pozwolili, by Darren Bent pokonał Mariusza Pawełka. Skorży po meczu nie wypadało się cieszyć. Przegrał, ale wspomniał też o optymizmie przed rewanżem. – Podjęliśmy równorzędną walkę i mogliśmy się pokusić o niespodziankę już w Londynie – stwierdził. A tak na niespodziankę trzeba będzie czekać dwa tygodnie. Wisła u siebie ma piękne tradycje ogrywania najsilniejszych, a Tottenham rozgrywał będzie wtedy szósty mecz w ciągu 17 dni. Bramki: dla Tottenhamu - D. Bentley (33), D. Bent (73); dla Wisły - Jirsak (34). Żółte kartki: J. O’Hara (Tottenham); R. Sobolewski, P. Małecki (Wisła). Sędziował L. Batista (Portugalia). Tottetham: Gomes – Bale, King, Woodgate, Gunter (57, O’Hara) – Bentley, Zokora, Jenas, Lennon (57, Campbell) – Giovani (71, Assou-Ekotto), Bent Wisła: Pawełek – Singlar, Baszczyński, Cleber, Diaz – Boguski (73, Małecki), Sobolewski, Cantoro, Jirsak (61, Łobodziński), Zieńczuk – Paweł Brożek (79, Niedzielan)
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL