Biznes

Same pieniądze to za mało, by zatrzymać najlepszych

O tym jak zatrzymać dobrych pracowników dyskutowali na panelu „Rz” (od lewej) Aleksander Paklons,
Fotorzepa, MW Michał Walczak
W wielu firmach polscy menedżerowie zarabiają tyle samo co ich odpowiednicy na Zachodzie
Polskie firmy stanęły przed problemem: mają rynki zbytu, popyt na towary i usługi rośnie, ale coraz większe są kłopoty ze znalezieniem nowych pracowników. Podobne mieli Hiszpanie po wstąpieniu do Unii Europejskiej w 1986 r.
"Jak powstrzymać emigrację zarobkową? Czy wystarczy dobrze płacić?" - taki tytuł nosił panel "Rz", do którego zaprosiliśmy prezesa Auchan Polska Francois Colombie, Aleksandra Paklonsa, wiceprezesa Fortis Bank Polska i Zbigniewa Lazara, dyrektora Departamentu Komunikacji Korporacyjnej w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Nasi paneliści nie ukrywali, że jako argumenty zatrzymujące najlepszych pracowników pieniądze grają sporą rolę, ale nie wystarczą, żeby najlepsi zostali. Brak pracownikow powoduje, że firmom jest się bardzo trudno rozwijać.
W przypadku Auchan Polska, który prowadzi jedną z największych w naszym kraju sieci hipermarketów, bardzo pomocny okazał się program akcji pracowniczych. Wynagrodzeni w ten sposób pracownicy nie mogą się pozbyć akcji przez pięć lat, ale potem mogą liczyć na godziwy zysk. - Kwoty, jakie można uzyskać z tej sprzedaży, są całkiem spore, czasami sięgają nawet 20 tysięcy złotych. Ale nie tylko to jest ważne - przekonywał prezes Auchan w Polsce. Jego zdaniem posiadanie akcji wiąże pracownika z firmą znacznie skuteczniej niż podwyżka. Jesteśmy ogromną firmą, ale nadal jest prowadzona jak firma rodzinna. Mimo jej wielkości staramy się utrzymać jak najbliższe stosunki zpracownikami - tłumaczył Francois Colombie. Aleksander Paklons szczycił się tym, że ma u siebie najlepszych bankowców. W jaki sposób ich zatrzymuje? Przede wszystkim dobrze im płaci. - Polscy menedżerowie zarabiają już tyle samo, ile osoby zatrudnione na tych samych stanowiskach na Zachodzie, czyli od 22 do 45 tys. euro rocznie - ujawnił. Polska Telefonia Cyfrowa ma za sobą bardzo trudny okres ostrego konfliktu między udziałowcami. - Musiało się to odbić również na nastrojach zespołu - mówił Zbigniew Lazar. - I rzeczywiście, niektóre osoby psychicznie nie wytrzymały napięcia i odeszły. Żałuję tego i sądzę, że niektóre z nich również żałują. Natomiast reszta skonsolidowała się i dzisiaj nasz zespół jest o wiele bardzie zżyty, poprawiła się komunikacja wewnętrzna - dodał Lazar. PTC również dobrze płaci, tym bardziej że zatrudnia specjalistów z dziedziny IT, którzy łatwo znajdą pracę za granicą albo w innych firmach w kraju. - Ale nie da się podnosić zarobków bez końca. Nie może być tak, że pracowników łączą z firmą wyłącznie pieniądze, w efekcie za nasze kłopoty musieliby zapłacić abonenci, to byłoby nieodpowiedzialne - podkreślał Zbigniew Lazar. Zdaniem Andreasa Golombka, prezesa Lurgi Polska, firmy, które mają kłopoty z odchodzącymi fachowcami, powinny się zastanowić,czy mają u siebie dział HR z prawdziwego zdarzenia. - To nie mogą być dwie osoby, które przyjmują podania o urlop - tłumaczy Golombek. Nie ukrywa, że on także borykał się z takim problemem. "Kłopot" w tym, że Polacy doskonale pracują i poszukujący fachowców szybko to zauważają. Przyznał, że jego własna niemiecka firma matka zabierała mu pracowników i dawała im niemieckie kontrakty. - Robiłem wszystko, aby wrócili i w tej chwili sytuacja jest już bliska normalności - tłumaczy prezes Lurgi Polska. Rekordy długości zatrudnienia biją pracownicy warszawskiego biura Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którzy nie zmienili pracy przez ostatnich 17 lat. Christoph Rosenberg, szef misji MFW na nasz region, płacąc ekonomistom, nie może konkurować ze stawkami banków komercyjnych. Co ich trzyma? Atmosfera, szacunek dla firmy, w której pracują. Tę atmosferę widać doskonale na towarzyskich spotkaniach, takich jak chociażby doroczny Oktoberfest, bo Christoph Rosenberg jest Bawarczykiem. Jeden z jego poprzedników Brytyjczyk Mark Allen co roku przyjeżdża do Polski na wakacje i zawsze spotyka się z całym personelem warszawskiego biura MFW. Marek Moczulski, prezes producenta słodyczy Mieszko, twierdzi, że dla pracowników najważniejsze są perspektywy dalszego rozwoju, awansu, nie tylko wyższych zarobków. Mieszko przeszedł głęboką restrukturyzację. Prezes Moczulski musiał wymienić niemal całą kadrę zarządzającą. Zespół jest już skompletowany, coraz bardziej zżyty, co przyczynia się do dobrych wyników finansowych firmy. Jednym z sektorów najmocniej dotkniętych problemami ze znalezieniem pracowników z powodu masowej emigracji zarobkowej jest budownictwo. - Moja firma zatrudnia prawie 7 tys. ludzi. Rotacja wśród pracowników fizycznych sięga rocznie 50 proc., a wśród specjalistów przekracza 20 proc. - mówił w Krynicy Marek Michałowski, prezes Budimeksu. Podkreślał jednak, że problemy z pracownikami nie są na razie barierą ograniczającą rozwój sektora, który w tym roku powinien wzrosnąć o ok. 20 proc. O przyszłość naszego rynku pracy spokojny jest Marcin Korolec, wiceminister gospodarki. - Nie obawiam się wypłukania polskiej siły roboczej ze specjalistów - mówił Korolec. Jak podkreślił, tak liczna emigracja przynosi naszej gospodarce duże korzyści: kilka miliardów euro rocznie przysyłanych do domów oraz większy eksport polskich towarów i usług, które w naturalny sposób podążają za rodakami pracującymi za granicą. Według przedsiębiorców rozwiązaniem problemu braku pracowników może być otwarcie polskiego rynku dla pracowników ze Wschodu. W Budimeksie pracuje już grupa robotników z Mołdawii, wkrótce przyjedzie do Polski 50 pracowników z Chin. - Jednak z punktu widzenia naszej branży sprowadzanie pracowników na trzy miesiące jest właściwie bez sensu. Należy zmienić przepisy i wydłużyć ten okres do roku, a najlepiej na czas trwania kontraktu - uważa szef Budimeksu Marek Michałowski. Kłopoty na rynku pracy przeżywają wszystkie kraje wstępujące do Unii Europejskiej. I na przykład w Rumunii zaczęły się już teraz, czyli znacznie wcześniej niż w Polsce. Na razie jednak są to wyłącznie naciski płacowe, co gwałtownie zaczęło obniżać konkurencyjność tego kraju jako miejsca do inwestowania.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL