fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

MI5: Litwinienkę zabił Kreml

Rzeczpospolita
Rosja jest oburzona oskarżeniami brytyjskiego wywiadu. – Przecież taka jest prawda – mówią przyjaciele i rodzina Aleksandra Litwinienki. W 11. rocznicę jego śmierci przypominamy tekst archiwalny.

Rewelacje ujrzały światło dzienne w poniedziałek wieczorem, gdy miliony Brytyjczyków zasiadły przed telewizorami, by obejrzeć program BBC „Newsnight”.

Z ust funkcjonariusza brytyjskiego kontrwywiadu MI5 usłyszeli, że za zabójstwem najsłynniejszego rosyjskiego agenta w Wielkiej Brytanii najprawdopodobniej stoi Kreml. Po tych słowach na linii Londyn – Moskwa rozpętała się prawdziwa burza. A politycy i dziennikarze znów zaczęli żyć sprawą, która wstrząsnęła Europą na przełomie 2006 i2007 roku.

– Jeśli Kreml maczał palce w zabójstwie Aleksandra Litwinienki, Wielka Brytania powinna potraktować to jako akt agresji i skierować sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i Rady Bezpieczeństwa ONZ – mówi „Rz” 61-letni Alex Goldfarb, przyjaciel Litwinienki, który w 2000 roku pomógł mu przyjechać do Londynu, a dziś walczy o ujawnienie prawdy o jego śmierci. Jest przekonany, że informacje brytyjskiego kontrwywiadu są prawdziwe. – Jeśli kontrwywiad ma dowody przeciwko Kremlowi, powinien działać. Świat powinien przestać udawać, że Rosja należy do cywilizowanych państw –mówi.

Aleksander Litwinienko został otruty radioaktywnym polonem 210. Marina, jego żona, doskonale pamięta tamten dzień: 1 listopada 2006 roku minęło dokładnie sześć lat, gdy wraz z synem Anatolijem przybyli do Londynu.

Aleksander pamiętał o rocznicy i złożył żonie życzenia. „Zawsze uroczyście obchodzili rocznicę ucieczki z Rosji – przy wykwintnym posiłku wspominali dawne życie” – pisze w książce „Akta Litwinienki” Martin Sixsmith. Na tę kolację Marina przygotowała kurczaka. Czekała, aż mąż wróci ze spotkania z kolegami w hotelu Millennium w Londynie. Gdy wrócił, był bardzo podekscytowany.

W nocy zaczął wymiotować, przez kolejne trzy dni uskarżał się na bóle brzucha. 4 listopada trafił do szpitala. Trucizna w piorunującym tempie wyniszczała jego organizm. 20 listopada zdjęcia wychudzonego byłego agenta przykutego do szpitalnego łóżka na oddziale intensywnej terapii obiegły cały świat. Umarł 23 listopada. Przed śmiercią oświadczył, żewyrok na niego podpisał prezydent Władimir Putin.

Kreml szybko zaprzeczył jednak, by miał cokolwiek wspólnego z zabójstwem. Ale Marina w pierwszą rocznicę śmierci męża złożyła skargę przeciwko Rosji do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Stosunki Moskwa – Londyn znalazły się wtedy na ostrzu noża. Filie British Council w Rosji musiały zostać zamknięte. Kreml utrudniał też działalność brytyjskim firmom. Rosja nie zgodziła się na ekstradycję Andrieja Ługowoja, który 1 listopada jadł kolację z Litwinienką i którego Brytyjczycy oskarżają o dokonanie zabójstwa. Oba kraje wydaliły dyplomatów.

W ostatni poniedziałek Marina czekała na spotkanie prezydenta Rosji z premierem Wielkiej Brytanii, które odbyło się w Japonii na szczycie G8. Rozczarowała się. – Miałam nadzieję, że prezydent Miedwiediew powie prawdę o śmierci mojego męża. Gdyby to zrobił, zdystansowałby się od poprzedniego reżimu –oświadczyła.

Marina została w Londynie z 14-letnim dziś synem. – Wkłada całą energię w to, by Anatolij miał normalne życie. Przeszedł traumę, ale dziś czuje się dobrze. Wolny czas Marina spędza zaś na szukaniu sprawiedliwości – mówi Goldfarb. Sam mieszka w Nowym Jorku, ale często przylatuje do Londynu. Z żoną Litwinienki napisał książkę „Śmierć dysydenta”. – Marina ma rację. Spór między Rosją i Wielką Brytanią nie jest sporem równych partnerów. To dialog między prawem i bezprawiem.

Prokuratura w Moskwie oświadczyła wczoraj, że nie ma dowodów na to, że tajne służby Rosji brały udział w zabójstwie.

Stosunki brytyjsko-rosyjskie są dziś bardzo złe i nie zanosi się, by w najbliższym czasie mogło się to zmienić. Program telewizyjny, w którym pojawiło się oskarżenie Kremla o zabójstwo Aleksandra Litwinienki, tylko pogorszył sytuację. Sądzę więc, że naprawa wzajemnych relacji zajmie wiele lat. Premier Brown miał nadzieję, że uda mu się ocieplić atmosferę podczas poniedziałkowego spotkania z prezydentem Miedwiediewem.Chciał wykorzystać fakt, że Rosja ma nowego przywódcę. Jednak oskarżenia wobec Kremla, pojawiające się w Wielkiej Brytanii, sprawiło, że rozmowa obu przywódców odbyła się w lodowatej atmosferze. Rosja i Wielka Brytania potrzebują teraz czasu. Oba kraje dzieli dziś tyle problemów, że trudno stwierdzić, który jest najważniejszy. Choć z pewnością sprawa Litwinienki jest najbardziej z nich dramatyczna.

Sugestie brytyjskiego kontrwywiadu, że zabójstwa Litwinienki dokonano przy wsparciu rosyjskich władz, są bezzasadne. Mają podłoże polityczne, są motywowane chęcią osłabienia rosyjskiej pozycji na arenie międzynarodowej. Podobne zarzuty pojawiają się zwykle, gdy Brytyjczycy są niezadowoleni z jakichś decyzji podejmowanych w Rosji i próbują bronić swoich interesów. To dotyczy zwłaszcza gospodarki, na przykład ograniczenia dostępu koncernów paliwowych do złóż syberyjskich. Arsenał brytyjskiego wywiadu jest ubogi: po półtora roku śledztwa w sprawie Litwinienki nie zauważyliśmy żadnego znaczącego postępu. Dotąd nie zobaczyliśmy także ani jednej oficjalnej ekspertyzy. A wnioski ze śledztwa są zazwyczaj przekazywane za pośrednictwem środków masowego przekazu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA