fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Suche oko

Jeśli oko szczypie i piecze, kłuje i swędzi po kilku godzinach od przebudzenia, to znak, że dotknął cię zespół suchego oka
Dolegliwość ta nieleczona, albo leczona zbyt późno czy niewłaściwie zdiagnozowana może doprowadzić do znacznie poważniejszych chorób i powikłań. A oczy ma się tylko jedne.
Zespół suchego oka można by nazwać inaczej upośledzeniem wydzielania łez. Nie oznacza to wprawdzie, że osoby dotknięte tą przypadłością nie płaczą, ale nawet codzienne pochlipywanie nie jest w stanie zapewnić ich spojówkom odpowiedniego poziomu nawilżenia. Stąd właśnie wspomniane uczucie piasku pod oczami, świąd oraz uczucie suchości. Na skutek niskiego nawilżenia powieki stają się nabrzmiałe i ciężkie.
Jak w przypadku większości chorób oka, tak i w przypadku suchego oka nie ma jednej przyczyny, jednak wiadomo, że mogą do niego doprowadzić nieodpowiednio leczone choroby spojówek, reumatyzm jak również nadużywanie leków, niedobór witaminy A, wiek oraz porażenie nerwu twarzowego. Niektórzy lekarze łączą schorzenie ze stosowaniem leków antykoncepcyjnych, chorobami tarczycy, cukrzycą, trądzikiem oraz zmianami nowotworowymi.
Nieodpowiednie nawilżenie gałki ocznej sprawia, że jej nabłonek zaczyna się złuszczać i odsłania rogówkę i spojówkę, narażając je na kontakt z zarazkami. Dlaczego dochodzi do upośledzenia wydzielania łez? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy przede wszystkim wyjaśnić, w jaki sposób łzy powstają. Za ich pojawienie się oraz odpowiednią, trzywarstwową budowę odpowiadają gruczoły na powierzchni oka - przyrzęsowe, łzowe oraz tarczkowe. Dzięki nim łzy nie tylko nawilżają oko, ale także dotleniają rogówkę, chronią przed bakteriami i ogólnie dbają o to, by oczy sprawnie działały. W przeciwnym razie dochodzi do powstawania stanów zapalnych, takich jak gradówka czy jęczmień.
Suche oczy są zazwyczaj czerwone i przymrużone. Objawy nasilają się zwłaszcza pod wpływem zbyt długiego siedzenia przed komputerem, a także w klimatyzowanych, zakurzonych i zadymionych pomieszczeniach. Osoby z zespołem suchego oka powinny takich miejsc unikać, a w najgorszym razie ograniczać przebywanie w nich do niezbędnego minimum. Do zdiagnozowania zespołu suchego oka pomocny jest tzw. test Chimera polegający na analizie ilości łez powstałych podczas 5 minut wizyty u okulisty. Test przeprowadza się z użyciem bibułki umieszczanej pod dolną powieką. Milimetrowa podziałka na bibułce pozwala na określenie ilości wydzielonych łez (norma wynosi od 5 do 10 mm). Poza ilością łez bada się też ich „wydajność”, tzn. jak długo łza jest w stanie utrzymać się na powierzchni oka (powinna minimum 10 sekund).
Leczenie zespołu suchego oka polega przede wszystkim na regularnym jego nawilżaniu. Odpowiednie krople, tzw. sztuczne łzy, powinny być zakraplane kilka razy dziennie, ale pod kontrolą lekarza. Niestety nie da się stosować ich przez miesiąc czy dwa. Przy suchym oku sztuczne łzy są konieczne do końca życia. Okuliści zalecają stosowanie kropli w jednorazowych ampułkach, dzięki czemu minimalizuje się zanieczyszczenie kropli oraz ich przeterminowanie. W przypadku pozostałych kropli po otwarciu należy używać ich maksimum przez miesiąc. Bardzo ważny jest też sposób zakraplania – ampułka czy kroplomierz nie powinien dotykać spojówki ani nawet brzegu powieki, ponieważ może dojść do przeniesienia drobnoustrojów do oka i powstania stanu zapalnego. Po każdorazowym użyciu krople (jeśli opakowanie nie jest jednorazowe) trzeba dokładnie zamknąć.
Poza tym osoby zmagające się z suchym okiem powinny szczególnie dbać o higienę. Pocieranie piekących oczu, wkładanie palców do oczu jest zakazane. Poza tym należy wyposażyć pomieszczenie, w którym pracujemy lub mieszkamy w nawilżacz powietrza, który zadba o nasze błony śluzowe. I oczywiście wietrzenie, wietrzenie i jeszcze raz wietrzenie oraz robienie sobie przerw w „kontakcie” wzrokowym z komputerem czy telewizorem. Suchym oczom ulgę przyniesie kilkukrotne zamruganie. Dlaczego nie powinno się bagatelizować zbyt małej ilości łez? Suche oczy są nie tylko mniej odporne, ale też sprzyjają powstaniu poważniejszych stanów zapalnych, które nieleczone mogą doprowadzić do znacznego pogorszenia się widzenia.
A jako ciekawostkę warto przytoczyć wyniki badań uczonych z Birgham, którzy wykazali związek między zespołem suchego oka a… rybim tłuszczem. Okazało się bowiem, że kobiety spożywające duże ilości produktów z kwasami omega-3 (znajdującymi się m.in. w rybach) były o 20 proc. mniej narażone na to schorzenie niż kobiety, które ryb w diecie raczej unikały. Podobno taką samą zależność naukowcy odkryli w przypadku mężczyzn. Co ciekawe, przed suchym okiem najbardziej chronić ma tuńczyk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA