fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Policjanci jeżdżą autami kupionymi niezgodnie z prawem

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Samochody dla CBŚ i KGP. Ich kupno za środki Fundacji PZU w czasach Jaromira Netzla było niezgodne z jej statutem. PZU musiał zapłacić 600 tys. zł podatku od darowizny
Pod koniec sierpnia ubiegłego roku Fundacja PZU przekazała Centralnemu Biuru Śledczemu dziesięć skód wartych 800 tys. zł, kolejne dziesięć aut – tym razem fordy – wartych prawie milion złotych Komenda Główna Policji otrzymała do końca 2007 roku. Dwa miesiące wcześniej fundacja przekazała CBŚ komputery i laptopy o wartości 1,3 mln zł netto. Sprawę we wrześniu 2007 roku opisała „Rz”.
Zgodę na tak ogromną darowiznę, o którą wnioskował Konrad Kornatowski, wówczas szef Komendy Głównej Policji, podpisał ówczesny prezes PZU Jaromir Netzel. Jednym z samochodów – Skodą Elegance z nawigacją – miał jeździć dyrektor CBŚ Jarosław Marzec. Fundacja PZU nie miała takich pieniędzy na auta. By za nie zapłacić, fundacja ubezpieczyciela musiała sprzedać jednostki uczestnictwa TFI PZU za 11 mln zł.
W sobotę na stronach internetowych „Rz” ujawniliśmy, że darowizna była niezgodna ze statutem fundacji, bo ten nie przewidywał „wspierania działań zwalczających przestępczość ubezpieczeniową”. A tak właśnie prezes fundacji w czasach prezesury Netzla Maciej Socha tłumaczył cel zakupu aut i komputerów.
Nieprawidłowości w zakupie aut i komputerów dla policji wyszły na jaw pod koniec ubiegłego roku. Ministerstwo Finansów uznało, że fundacja nie miała prawa przekazać takiej dotacji i nakazało zapłacić PZU podatek od darowizny, który wraz z odsetkami wyniósł, bagatela, 600 tys. zł. Audyt w fundacji potwierdził nieprawidłowe działanie.
Michał Witkowski, rzecznik PZU: – Podjęto błędną decyzję o przeznaczeniu na rzecz policji dotacji ze środków fundacji, a nie z funduszu prewencyjnego PZU, tak jak czyniono dotychczas. Zarząd PZU SA analizuje wnioski płynące z audytu, który objął także Fundację PZU. Kroki prawne w stosunku do ówczesnych jej władz mogą zostać podjęte w sytuacji, kiedy będzie zachodziło podejrzenie popełnienia przestępstwa.Zdaniem Witkowskiego, gdyby wsparcie dla policji sfinansowano z funduszu prewencyjnego, spółka nie musiałaby uiszczać podatku od dotacji, a zaoszczędzone środki można byłoby przeznaczyć na pomoc osobom potrzebującym.
Przewodniczącym Rady Fundacji był i jest Maciej Płażyński, poseł z Pomorza. – W tej sprawie nadużyto naszego zaufania – stwierdza. – Dotacja dla policji została zaakceptowana przez radę na wniosek prezesa PZU i zarządu fundacji w dobrej wierze jako wsparcie dla bardzo ważnej instytucji publicznej. Jest oczywiste, że gdyby rada fundacji była zaznajomiona z ryzykiem podatkowym związanym z tą formą przekazania dotacji dla policji, jej decyzja byłaby negatywna – zapewnia były marszałek Sejmu. I zastanawia się: – Dlaczego fundator wybrał, jak się okazało, dużo kosztowniejszy sposób wsparcia policji poprzez dotację Fundacji PZU, a nie poprzez fundusz prewencyjny, nie wiem.
Po naszej sobotniej publikacji na stronach internetowych „Rz” Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący Klubu PO i Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, skomentował: – Taka bezkarność jest szokująca. Pan Netzel i ówczesne kierownictwo PZU pokazało, jak omijano prawo i nieracjonalnie gospodarowano pieniędzmi. Jest pytanie, czy liczyli w ten sposób na przychylność CBŚ? – pyta Dolniak.
Maciej Socha, były prezes fundacji, który w grudniu ubiegłego roku został zwolniony z PZU, poproszony o komentarz do sprawy, zagroził „Rz” procesem. – Będę żądał sprostowania w gazecie – powiedział jedynie.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA