fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Wałęsa wytoczy procesy

Rzeczpospolita
Nie zamierza skarżyć IPN i Telewizji Polskiej, tylko osoby prywatne. – Żeby za kłamców nie płacili podatnicy – tłumaczy
– W kolejce do pozwu czeka już reżyser Grzegorz Braun i inni – mówił Wałęsa wczoraj we Wrocławiu, gdzie gościł na konferencji „Ku Europie solidarności. Młodość, międzypokoleniowa solidarność i Europa przyszłości”. Braun to reżyser filmu „TW »Bolek«” wyemitowanego w środę przez TVP 1. Były prezydent chciał zatrzymać jego emisję, grożąc pozwem o 20-milionowe odszkodowanie. TVP pokazała jednak film, w którym historycy IPN opowiadali o pracy nad książką o związkach Wałęsy z SB. – Obowiązująca w Polsce wolność słowa wyklucza stosowanie cenzury prewencyjnej – napisał w liście do Wałęsy Andrzej Urbański, prezes TVP. Podkreślił, że telewizja nadal oferuje mu czas antenowy, w którym będzie mógł się odnieść do filmu. – List wyrzucam do kosza, spotkamy się w sądzie – odpowiedział Wałęsa.
Były prezydent zamierza zaskarżyć również szefa IPN Janusza Kurtykę. – Sumy będą tak ogromne, że ci panowie nie wypłacą się do końca życia – zapowiada.
Wczoraj w Szczecinie powstał komitet „Solidarni z Lechem Wałęsą”. Jego członkowie twierdzą, że chcą dać wsparcie „zaszczutemu” byłemu prezydentowi. Komitet do niedzieli na miejskich placach będzie zbierał podpisy pod listem poparcia dla Wałęsy.
W sprawie akt, które Wałęsa wypożyczył jako prezydent i potem zwrócił zamknięte w kopercie, wypowiedział się w Radiu RMF FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Potwierdził informację o zniknięciu stron, które podają Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk z IPN. – W 1996 r. szef MSW Zbigniew Siemiątkowski zwrócił się do mnie o otwarcie koperty z dokumentami – brakowało w niej kilkunastu stron na jakieś sto kilkanaście – przyznał Kwaśniewski.
Andrzej Bulc – opozycjonista, który działał z Wałęsą w Wolnych Związkach Zawodowych przed rokiem 1980 r., ujawnił wczoraj, że nagrał w 1979 r. spotkanie w domu Andrzeja i Joanny Gwiazdów. Wałęsa miał się wówczas przyznać, że po grudniowych wydarzeniach w 1970 roku pomagał organom ścigania identyfikować uczestników zajść na zdjęciach i filmach. Bulc twierdzi, że kasetę przekazał obecnemu marszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi. Marszałek jeszcze nie zabrał głosu w tej sprawie.
Przeciwko opiniom zawartym w książce historyków IPN wystąpiła wczoraj rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie Barbara Trębska. Jej zdaniem podważają słuszność wydanego w 2000 r. przez sąd lustracyjny wyroku, który stwierdza, że Lech Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem SB. Trębska podtrzymuje tezę przyjętą przez sąd, że Antoni Macierewicz w 1992 r. umieścił nazwisko Wałęsy na liście agentów, opierając się na dokumentach sfałszowanych przez SB. Biegły grafolog stwierdził, że dokumenty nie zostały napisane przez legendę „Solidarności”.
Śledztwo w sprawie fałszowania przez SB dokumentów, mających posłużyć do skompromitowania Wałęsy, od czterech lat prowadzi IPN. Ma się ono zakończyć w ciągu kilku miesięcy.
– Wobec tej książki mam dużo krytycznych uwag – powiedział w programie „Warto rozmawiać” prof. Andrzej Friszke, były członek Kolegium IPN. – Ale nie mogę powiedzieć, że są to rzeczy wyssane z palca. Są tam różne oskarżenia, ale wsparte jednak na tyle mocnymi dowodami i argumentami, że tego nie da się odrzucić tak zwyczajnie, na zasadzie przeciwnego świadectwa.
Premier Donald Tusk, odnosząc się do słów prezesa PiS o tym, że książka IPN jest ciosem w establishment od lat oparty na radykalnym kłamstwie, odpowiedział: – Właśnie Jarosław Kaczyński jest jednym z tych polityków, którzy kiedyś najbardziej gorliwie wspierali Lecha Wałęsę, a dzisiaj chcą wmówić opinii publicznej, że od początku wiedzieli, iż był agentem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA