fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Euro według Rosiaka

Już dawno nie było na dużym turnieju piłkarskim tak niezwykłego objawienia jak Holandia
AFP
Publicysta „Rzeczpospolitej” podsumowuje fazę grupową Mistrzostw Europy w piłce nożnej
Ummm, niech się zastanowię… Już dawno nie było na dużym turnieju piłkarskim tak niezwykłego objawienia jak Holandia. Prowadzi to wielu ekspertów piłkarskich do zjadania własnego ogona i kreowania teorii, według których to, co widzimy w wykonaniu Holandii jest jakąś niezrozumiałą aberracją systemu, który natychmiast zostanie wyregulowany, gdy tylko Holendrzy zaczną przegrywać. Mają przecież beznadziejną obronę, a inne drużyny nie mają gorszych napastników i pomocników. Mecz z Rumunią pokazał jednak, że nawałnicy Pomarańczowych nie da się łatwo powstrzymać. Może po prostu Marco van Basen wynalazł piłkarskie perpetum mobile?
Raymond Domenach. Na papierze ma jeden z najlepszych składów na świecie, tylko najwyraźniej nie potrafi go prawidłowo ustawić, co jest dziwne wziąwszy pod uwagę, że Domenach jest amatorem astrologii i powinien wiedzieć komu gwiazdy sprzyjają. Po remisowym meczu z Rumunią zmienił zespół zgodnie z zaleceniami nie tyle gwiazd, co francuskiej prasy i przegrał 1:4 z Holandią. Makelele, Gallas i Thuram wyglądali jakby przez cały turniej znajdowali się na skraju załamania nerwowego, Henri przypominał Hamleta w trakcie monologu „być albo nie być”, a największym niewypałem okazał się Befetimbi Gomis, który miał być połączeniem Trezegeut i Cissego, a okazał się hybrydą słonia z żółwiem. Statystycy zanotowali już fakt, że to pod pieczą Domenecha Francja straciła 4 bramki w jednym meczu pierwszy raz od 26 lat. Po meczu z Włochami Domenach oświadczył się w telewizji swojej narzeczonej. Dla jego zdrowia psychicznego dobrze będzie jeśli oświadczyny zostaną przyjęte.
David Villa i Fernando Torres. Villa zdobył trzy bramki w meczu z Rosją i jedną ze Szwecją, Torres wbił piłkę Szwedom uderzeniem, które przypominało raczej cios karate. Jednak o ich klasie świadczy nie tylko bramkostrzelność, ale przede wszystkim styl, w jakim grają. Cieszą się grą, szukają siebie na boisku i wspierają na każdym kroku.
Po pierwszej kolejce wygrywał Zlatan Ibrahimowicz strzałem w meczu w Grecją, ale strzał Sneijdera w doliczonym czasie meczu z Francją przebił wszystkie dotychczasowe. Marco van Basten zapytany na jakiej pozycji gra Wesley Sneijder powiedział, że nie wie dokładnie: po prostu biega gdzieś miedzy atakiem a pomocą.
Trener Portugalii, Luiz Felipe Scolari. Kieruje jedną z drużyn grających najbardziej atrakcyjny futbol na turnieju i bez problemów zakwalifikowała się do ćwierćfinałów, a równocześnie przejął stanowisko trenera londyńskiej Chelsea. Były trener mistrzów świata Brazylii, jeszcze na dobre nie objął londyńskiej drużyny, a już wydał zakaz wstępu do szatni właścicielowi Chelsea Romanowi Abramowiczowi, który go właśnie zatrudnił.
Na dzień przed meczem z Niemcami w Klagenfurcie rozeszła się pogłoska, że Polacy zgwałcili już 35 kobiet i szykują się na kolejne zwożąc do miasta siekiery i inne przybory do gwałcenia. Mieszkańcy miasta twierdzili również, że specjalnie dla polskich kibiców policja przygotowała przenośne areszty w formie klatek z miejscami dla czterech osób. Karyntianie najwyraźniej uwierzyli, bo większość sklepów w Kalgenfurcie, a także wiele kawiarni i restauracji była podczas turnieju zamknięta, a w otwartych nie szło uświadczyć miejscowych. Premier Karyntii Jorg Haider zapewnił mnie jednak osobiście, że na wszystkich kibiców czeka z otwartymi ramionami, zwłaszcza na przybyszy z Polski, z którą Austrię łączą tradycyjne więzy sympatii.
Piłka europass. Podobno zmienia kierunek w najmniej odpowiednim momencie sama z siebie i posiada jeszcze inne magiczne właściwości, które mylą najlepszych bramkarzy. Faktem jest, że np. Peter Cech kilkakrotnie w meczu ze Szwajcarią i Portugalią zamiast łapać odbijał piłkę dziwnie zdezorientowany. W meczu z Turcją Cech wypuścił piłkę, która zwykle pewnie łapie w zęby. Równie dziwne, że europass jak dotąd nie przeszkadzał Buffonowi, czy Van der Saarowi, a Artur Boruc zapytany o opinię powiedział, że wszystko mu jedno czym gra. Dodatkową zaletą piłki europass jest jej wygląd: nie jest różowa, ani nie przypomina dzieła sztuki nowoczesnej tylko wygląda jak tradycyjna „biedronka”.
Grecki bramkarz Antonis Nikopolidis, który jest, jak wiadomo, sobowtórem George’a Clooney’a w 34 minucie meczu z Rosją wybiegł z bramki gonić piłkę zagraną wzdłuż linii bramkowej. Pierwszy dopadł jej kapitan Rosjan Semak i zagrał do Żyrianowa, który strzelił do pustej bramki. Nikopolidis próbował przeciąć lot piłki, ale wyglądało to jak łapanie much jedną ręką. Najsmutniejsze, że Nikopolidis jest jednym z niewielu naprawdę wybitnych piłkarzy greckich. Z Olympiakosem Pireus wygrał mistrzostwo Grecji w czterech ostatnich sezonach i ustanowił rekord obrony karnych. Po turnieju kończy karierę międzynarodową.
Turcja. Najpierw dobiła Szwajcarię w doliczonym czasie gry, a potem dokonała cudu w meczu z Czechami – przegrywając 0:2 na 15 minut przed końcem doprowadziła do zwycięstwa 3:2. Ewidentna wina Cecha przy drugiej bramce nie wszystko tłumaczy. To była prawdziwy pokaz mentalności zwycięzców w wykonaniu Turków - niezwykła lekcja determinacji, wiary w siebie wbrew ograniczeniom w umiejętnościach czysto piłkarskich.
Tu nie ma wielkiej konkurencji. Premier Donald Tusk pobił wszystkich na głowę swoim krótkim tekstem o zabijaniu. Wiemy przynajmniej gdzie przebiegają granice polityki miłości uprawianej przez premiera i że nie mieści się w nich uczucie do łysych brytyjskich policjantów, którzy w trakcie urlopu sędziują mecze piłkarskie z udziałem reprezentacji Polski. Panie premierze, jak Pan będzie zabijał, to tylko bez tortur proszę, bo jednak ten łysy uznał nam bramkę ze spalonego.
Trener reprezentacji Rumunii Victor Piturca. Nazywają go Szatan, jeździ samochodem o numerach rejestracyjnych 666. Jego kuzyn, piłkarz Florin Petre zmarł tragicznie w 1978 roku w wieku 27 lat, jako ofiara systemu hodowli sportowców na środkach dopingujących w czasach Ceausescu. Ojciec Petre i wujek Piturki wybudował synowi ogromny bogato zdobiony grób i spał w nim obok swojego dziecka codziennie przez następne 16 lat, do swojej śmierci. Aż dziw, że kierowana przez Victora Piturkę Rumunia nie wyszła w tym turnieju z „grupy śmierci”.
Fanzony, czyli strefy kibiców w centrach miast organizatorów, zwłaszcza w Wiedniu i Klagenfurcie. Pomysł jest teoretycznie rewelacyjny, tylko lud go nie zrozumiał i nie pojawił się w wyznaczonych miejscach. W efekcie fanzony przez większą część mistrzostw świeca pustkami, a handlowcy, którzy liczyli na ogromne zyski liczą straty. Organizatorzy próbowali łagodzić sytuację rozdając mieszkańcom Wiednia i Klagenfurtu bony wartości 5 euro na bezpłatne zakupy w fanzonach, a właścicielom stoisk obniżyli o połowę opłaty za handlowanie, jednak ci zamykali stoiska nie chcąc ponosić kolejnych strat. W Szwajcarii właściciele stoisk zagrozili strajkiem z powodu braku klientów.
Ze swoimi umiejętnościami Artur Boruc nie powinien być w rezerwie, tylko oczywiście na pierwszym miejscu. Jest symbolem naszej narodowej zdolności do czynienia cudów w sytuacjach beznadziejnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA