fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Szef CBA obciąża śledczych

Szef CBA Mariusz Kamiński
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
CBA chciało zatrzymać Lipca przed wyborami. Jednak prokuratura mimo dowodów to wstrzymywała - zeznał Mariusz Kamiński.
Mariusz Kamiński był pierwszym świadkiem przed komisją śledczą ds. nacisków, który na jawnym posiedzeniu złożył tak obszerne zeznania. Zaczął je od apelu do posłów o odpowiedzialność za prace komisji.
– To jasny sygnał dla funkcjonariuszy: nie ruszajcie ludzi ze świecznika, bo będziecie mieli kłopot, staniecie przed komisją śledczą i będziecie się tłumaczyć, że nie jesteście przestępcami – mówił szef CBA.
Jestem świadomy, że komisja ma przegłosować, iż nadużyłem władzy i byłem łobuzem
Jak stwierdził, sam jest świadomy, iż komisja „ma przegłosować, że nadużył władzy i był łobuzem”. Posłowie pytali go o sprawę byłego ministra sportu Tomasza Lipca. – Nigdy nie miałem poczucia, że ma ona być „skręcona” – zapewniał. Ale przyznał, że CBA chciało zatrzymać Lipca przed wyborami. I było zaskoczone reakcją prowadzącej sprawę warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
10 października CBA ustaliło z prokuraturą, że Lipiec zostanie zatrzymany dwa dni później. Jak zeznał Kamiński, zebrano dowody wystarczające do postawienia zarzutów Lipcowi i dwóm innym osobom. CBA musiało uzyskać nakaz zatrzymania. Gdy funkcjonariusze stawili się po niego 12 października, usłyszeli, że prokuratura nie zdążyła się zapoznać z materiałem. Wyznaczono kolejny termin na 15 października. – Zaniepokoiło mnie to – przyznał Kamiński.
Sytuacja powtórzyła się trzy dni później. 15 października prokuratura oznajmiła CBA, że nadal nie jest gotowa do postawienia zarzutów, to samo dzień później. Kamiński poprosił o spotkanie w tej sprawie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. – Powiedziałem, że jest dziwny paraliż decyzyjny. Ale przed wyborami do spotkania nie doszło, bo minister był w swoim okręgu wyborczym.
Tymczasem, jak pisała „Rz”, 15 października notatkę służbową sporządził prokurator Cezary Przasnek. Napisał, że jego szefowa Elżbieta Janicka blokowała zatrzymanie Lipca. Miała zagrozić podwładnym, że jeśli do niego dojdzie, to „ich puknie”. Przy Przasnku miała też dzwonić do „kogoś z CBA” z pytaniem, czy „mój minister o tym wie”.
Kamiński zeznał, że Janicka nie dzwoniła do niego, ale – jak dowiedział się później – do jego zastępcy Ernesta Bejdy. – Prosiła tylko o analizę – podkreślał.
Sebastian Karpiniuk z PO złożył wniosek o przesłuchanie Bejdy. Dziś przed komisją ma zeznawać Janicka. Posłowie wystąpili też do prokuratora generalnego o udostępnienie jej billingów z października 2007 r.
Lipca ostatecznie zatrzymano cztery dni po wyborach. – Konieczna jest konfrontacja Kamińskiego i prokuratorów – uważa Karpiniuk.
Ci mieli bowiem zeznać na niejawnych posiedzeniach, że funkcjonariusz CBA przekonywał, iż do zatrzymania Lipca jednak nie dojdzie. Powoływał się na „plecy” w prokuraturze.
Karpiniuk pytał też szefa CBA o zeznania Tadeusza M. Ich treść ujawnił newsweek.pl. M. opowiadał o „tajnym funduszu”, na który miały być wyprowadzane pieniądze dla PiS. – Ale M. nie mówił o bezpośrednich kontaktach z politykami PiS – podkreślał Kamiński. Jego zdaniem pozostałe zeznania M. są jednak cenne i wiarygodne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA