fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nie zrezygnuję z Beenhakkera

Michał Listkiewicz jest prezesem PZPN od 28 czerwca 1999 roku
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Prezes PZPN Michał Listkiewicz dla "Rz" o przyszłości reprezentacji
Rozmawiał pan z Leo Beenhakkerem po meczu z Chorwacją?
Michał Listkiewicz: Poszedłem do szatni. Leo powiedział tylko "I am sorry", a ja o nic go nie pytałem. Nie było sensu w takiej sytuacji.
I co będzie dalej z trenerem?
Ma umowę do listopada 2009 roku z aneksem, stanowiącym, że w przypadku awansu do finałów MŚ umowa zostaje automatycznie przedłużona do czerwca następnego roku, czyli do finałów mundialu w RPA.
Jest pan zadowolony z pracy trenera?
Na tyle, że nie zamierzam tej umowy zmieniać. Jestem jednak także rozczarowany tym, co stało się w Austrii. Że nie awansowaliśmy, że strzeliliśmy tylko jedną bramkę, i to ze spalonego. Nie mam pretensji o mecz z Niemcami. Zawodnicy walczyli, ale wiadomo, jak się gra z Niemcami. Dwa błędy i dwie stracone bramki. W przypadku meczu z Austrią można mówić o drobnym pechu. Mecz był dramatyczny, niewiele nam brakowało do zwycięstwa, które odmieniłoby nastroje. Natomiast spotkanie z Chorwacją pogłębiło złe wrażenie. Zaskoczyło mnie to, ponieważ po dwóch przegranych meczach na mundialu 2002 i 2006 trenerzy i zawodnicy potrafili tak się zmobilizować na trzeci występ, że chociaż nie mieli szans na wyjście z grupy, przynajmniej walczyli o resztki honoru. Tutaj czegoś takiego nie było.
Rozmawiał pan na temat naszego występu z prezesami innych związków?
Przed spotkaniem w Klagenfurcie prezydent chorwackiej federacji Vlatko Marković powiedział mi coś takiego: wiesz, my Słowianie się lubimy, gramy drugim składem, to może będzie wam łatwiej. Czułem się jak ubogi krewny. Wystawili rezerwowych, bo się oszczędzali przed ćwierćfinałem, a nie dlatego, że się lubimy.
Może reprezentacji potrzeba jakiegoś wstrząsu, bo zawodnicy już przyzwyczaili się do Beenhakkera i traktują go jak poprzedników – nie zawsze z szacunkiem?
Zmiany są konieczne, ale na dwa i pół miesiąca przed rozpoczęciem eliminacji do mistrzostw świata nie powinny dotyczyć trenera. Natomiast w kadrze trzeba zrobić przegląd stanowisk. Kto powinien już odejść, kogo zostawić, komu uroczyście podziękować. To jest nieuniknione. Czesi, którzy wydają się naszymi głównymi konkurentami, będą mieli ten sam problem. Bruckner odchodzi, kilku zawodników zapewne też.
Czy są jakieś plusy naszego występu w Euro?
Są dwa – Artur Boruc jest wspaniałym zawodnikiem, a polscy kibice znów pokazali się z jak najlepszej strony. Szef komitetu organizacyjnego Euro Martin Kahlen powiedział mi, że UEFA jest bardzo mile zaskoczona postawą polskich kibiców. Bawiących się, niesprawiających problemów, barwnych. Tym bardziej przykro, że już jej na tym turnieju nie będzie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA