fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Warszawa 1881 rok

Archiwum „Mówią Wieki”, Zbiory ŻIH
Nie wiemy, w jakiej mierze mechanizmy działające w guberniach rosyjskich czy ukraińskich powtarzały się nad Wisłą. Choćby podczas trzydniowych zajść w Warszawie rozpoczętych w Boże Narodzenie 1881 r.
O panikę powstałą w tłumie opuszczającym po mszy kościół Świętego Krzyża i śmierć 30 katolików oskarżono Żydów, na których wyładowano długo gromadzoną niechęć. Własność żydowską plądrowano i niszczono przez trzy dni, a policja interweniowała dopiero 27 grudnia. Byli ranni, lecz nie zabici (niekiedy wspomina się o jednej lub dwóch ofiarach, jednak liczby 20 czy 30 zabitych dotyczą nie Żydów, lecz stratowanych po mszy Polaków).
O panikę powstałą w tłumie opuszczającym po mszy kościół Świętego Krzyża i śmierć 30 katolików oskarżono Żydów, na których wyładowano długo gromadzoną niechęć.
Chętnie dotąd przyjmowano, za Szymonem Dubnowem i Izaakiem Grünbaumem, że „ktoś był w sposób oczywisty zainteresowany w powtórzeniu w Warszawie eksperymentu z Kijowa i Odessy i w ukazaniu, że kulturalni Polacy niezbyt różnią się od barbarzyńskich Rosjan, a wreszcie przekonaniu Europy, że pogromy nie są jedynie tworem rosyjskim”. Pogląd ten powtarzają poważni polscy badacze, choć trudno wskazać ślady owego spisku. Nowsze badania archiwalne dowodzą zaś, iż ówczesna administracja rosyjska nie dopuszczała w Warszawie do rozruchów antyżydowskich. Nie z troski o Żydów, tylko w obawie, iż przerodzą się one w zamieszki antypaństwowe. Istnieje oczywiście strefa cienia związana z „państwem w państwie”, czyli tajną policją. Ale i tu pozostajemy raczej wśród hipotez niż archiwalnych dowodów.
Rusyfikacja (której narzędzie widziano w Litwakach), antysemityzm polskiego ruchu narodowego, ale i obojętność (lub niechęć) wielu ruchów żydowskich, w tym syjonistycznych, wobec polskiego snu o wolności, nałożone na zaostrzający konkurencję kryzys ekonomiczny, zagęściły atmosferę w Królestwie
Pogrom wstrząsnął polskimi Żydami, ale pismo asymilatorów „Izraelita” dziękowało obrońcom, takim jak „J.W. prezydent-jenerał Starynkiewicz [prezydent Warszawy – A.N.], doktor Perkowski, doktor Fritsche, p. Stanisław Leszczyński, profesor Plenkiewicz, p. Plebański, oficer saperów p. Muszalski, współpracownik „Kuriera Warszawskiego” p. Filipowski i wielu, wielu innych, których nazwiska nie są nam znane, [a które] są dowodem, jak odrębnie stoi zaszły u nas rozruch od scen, które się rozgrywały gdzie indziej. Wiadomo również czytelnikom naszym, że ludność fabryczna i robocza żadnego w zamieszkach ulicznych udziału nie brały i wyrzekły się wszelkich z nim solidarności [...] gdy tłum wichrzący znalazł się na Rybakach, wszyscy w tej miejscowości pracujący rzeźnicy-katolicy tak mężnie i dzielnie stawiali opór rozszalałemu tłumowi...”.
Chociaż Kościół katolicki nie krył niechęci do Żydów, warto przypomnieć głosy administratorów apostolskich diecezji lubelskiej i warszawskiej: Szymona Koziejowskiego i Antoniego Sotkiewicza, którzy jeszcze w maju 1881 r. (po zajściach m.in. w guberni lubelskiej) zaapelowali w listach pasterskich do sumień wiernych. Drugi z nich pisał: „Pośpieszam przeto do was z moim słowem, ostrzegając i upominając, że takie rzeczy dziać się nie powinny (...) ile razy w dawnych czasach ludzie dzicy i nieoświeceni rzucali się na Żydów, Kościół ich, choć niewiernych, zawsze brał w swoją opiekę i krzywdy im robić nie pozwalał. (...) gdyby ludzie źli chcieli was podejść (...), że przeciwko niewiernym powstać należy, nie dajcie się ułudzić, wytrzymajcie dobrze próbę wiary i odrzućcie zwycięsko wszelkie podszepty”.
Pogromy to zjawisko złożone, a stosowanie prostych schematów nie odpowie na pytanie: „co się stało?”. Podczas warszawskiego Bożego Narodzenia 1881 r. na pewno istniał już podatny grunt. Wszak w kilka miesięcy później Eliza Orzeszkowa pisała w „O Żydach i kwestii żydowskiej”: „Poważam się twierdzić, że wyłączając nieliczną grupę istotnie śmiałych pisarzy i obywateli, sądy nasze o Żydach są płytkie, źle motywowane i nieoświecone, że wpływają na nie nie tylko pobudki natury uczuciowej, ale i uprzedzenia, przesądy i zabobony, poczerpnięte wprost ze skarbnicy średniowiecznych baśni”.
Wypadki warszawskie wzmocniły głos sił Żydom wrogich, podkreślających ich szkodliwość w piśmie „Rola”, a w 1885 r. powstała komisja do zbadania możliwości wprowadzenia w Królestwie ograniczeń określonych przez „Prawa majowe” z 1882 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA