fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Zagrożona integracja

Rzeczpospolita
Decyzja Irlandczyków jest niebezpieczna dla Polski. Kraj, który sam zyskał największe profity na integracji europejskiej, teraz utrudnia wyciągnięcie podobnych korzyści nowym członkom Unii – uważa europoseł PO
Wynik referendum w Irlandii nie był już dla nikogo w Brukseli szokiem. Wielkim szokiem były za to wcześniejsze sondaże, które pokazały, że kampania pozytywna wyraźnie przegrywa z lękami społeczeństwa irlandzkiego, pomimo silnej presji międzynarodowej. I choć nie sądzę, by fakt odrzucenia traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków był zagrożeniem dla przetrwania Unii w ogóle, to dla procesu integracji europejskiej może okazać się naprawdę niebezpieczny.
Traktat lizboński od samego początku był przesadnie udramatyzowany jako warunek przeżycia Unii Europejskiej, podczas gdy mamy wiele dowodów na to, że o trwaniu Unii decyduje przede wszystkim wola znajdowania kompromisów i poszerzania integracji, a nie same zasady traktatowe. Jeżeli ta wola nadal będzie obecna, to Unia może funkcjonować również, opierając się na istniejących zasadach z Nicei.
O tym, że Irlandczycy swoją decyzją zagrozili za to samej integracji europejskiej, przesądza nie tyle sama treść traktatu (który okazuje się niezrozumiały dla większości obywateli krajów członkowskich), ile ranga, jaką nadali mu przywódcy tych krajów, które go za wszelką cenę forsowały. Obawiam się, że dla Berlina, Paryża czy Madrytu ta porażka może być pretekstem do pogorszenia klimatu wokół integracji europejskiej. Może być pretekstem do mniejszego zaangażowania państw, które – choćby w sensie finansowym – najwięcej do Unii wnoszą.
W tym sensie decyzja Irlandczyków jest także niebezpieczna dla interesów Polski. Cały paradoks wyniku referendum w Irlandii polega jednak na tym, że traktat zablokował kraj, który sam odniósł największe profity z integracji europejskiej i jest jej beneficjentem numer jeden, a zapatrzony we własne lęki utrudnił wyciągnięcie podobnych korzyści nowym krajom członkowskim.
Trudno oceniać, kto zawinił, że Irlandczycy zagłosowali tak, a nie inaczej. Kampania informująca o korzyściach z wprowadzenia traktatu lizbońskiego okazała się po prostu bezradna wobec lęków, które wcześniej zadecydowały o odrzuceniu go także we Francji czy w Holandii. Niezwykle trudno jest wytłumaczyć ludziom, jakie mogą być korzyści z kolejnego, nowego traktatu, a lęki można rozbudzać w sposób bardzo konkretny, odwołując się do zbytniego przeregulowania, zatracenia suwerenności czy do kwestii światopoglądowych.
Dzisiaj wszyscy przywódcy unijni deklarują, że wobec zaistniałej sytuacji nie ma żadnego planu B. Nie sądzę, by w tej chwili miało sens szukanie wyjścia awaryjnego, na wzór kosmetycznego przemeblowania traktatu konstytucyjnego, aby zrobić z niego traktat lizboński i ponownie oddać go pod osąd opinii publicznej.
Polska mimo wszystko powinna traktat ratyfikować, dając sygnał dobrej woli
Nie zmienia to faktu, że Polska mimo wszystko powinna traktat ratyfikować, dając sygnał dobrej woli. Oczywiście należy się spodziewać, że prędzej czy później powstanie jakaś inicjatywa traktatowa, w której Polska będzie uczestniczyła już jako dojrzały członek UE. Bo pamiętajmy, że w momencie prac nad ostateczną wersją traktatu zwanego lizbońskim Polska (ani żaden z nowych krajów członkowskich) nie była w stanie realnie w nich uczestniczyć, bo bardziej niż na przyszłości instytucji unijnych skupiała się wówczas nad procesem dostosowawczym, nad akcesją. not. k.b.
Janusz Lewandowski jest posłem do Parlamentu Europejskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA