fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Koturn ze skierowaniem do ortopedy

EAST NEWS
Ale buty! Takich jeszcze świat nie widział. I ciekawe, czy zobaczy na nogach kobiet. Czy projektancki odlot przełoży się na rzeczywistość?
Gra idzie o najwyższą stawkę. Marketing kontra komfort. Co wygra? Stawiam na wygodę. Latem zawsze górę bierze lenistwo.
Moda zadzierzga coraz bliższe kontakty ze sztuką. Już mówi się o zjawisku art-a-porter, parafrazując termin pret-a-porter. Mamy torby – dzieła sztuki, sukienki jak obrazy, makijaże udające abstrakcyjne malowidła. W tym sezonie przyszła kolej na stopę.
Projektanci obuwia posunęli się daleko w propagowaniu cudactwa. But ma prawo do największej szajby. Dziwaczne fasony plus kakofonia barw, faktur, deseni.
Inspiracje nadpływają z różnych źródeł. Proteza, trzewik prababki, szczudła, japoński sandał do kabuki, kostium sadomaso.
Są również nawiązania do surrealizmu. Podoba mi się żart Marca Jacobsa – przestawił obcas w poprzek podeszwy. Wizualnie daje to efekt lewitacji. I przypomina pomysł Salvadora Dalego, który w latach 30. ubiegłego wieku postawił but… na głowie. Do góry obcasem. Zamiast kapelusza.
Ta idea i jej podobne mogły znaleźć się na wystawie w Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie właśnie prezentowane są „Przedmioty surrealistyczne”. Trudno jednak absurdalny humor traktować serio. Tymczasem damskie pisma przekonują z diabelską perfidią, że awangardowy (czytaj: niewygodny) but to atrybut kobiecości. Czysty seks. Ortopedzi biją na alarm: zagrożony kręgosłup, biodra, kolana, wiązadła, cały układ kostny.
Kiedyś myślałam, że nikt nie przeskoczy Helmuta Newtona, który do zdjęć gigantycznych kobiecych aktów zamawiał czarne szpilki na piętnastocentymetrowym obcasie. Dziś zdarzają się obcasy tak wysokie, że modelka wygląda jak baletnica stojąca na puentach. Okrucieństwo designerów nie ogranicza się do wysokości. Również do obuwniczych wariacji w stylu sadomaso.
U Diora widziałam obcasy (na oko 18 cm, do tego platforma – 8 cm) zespolone z podeszwą sznurowaniem – jak w gorsecie. Ze skóry węża, z kwiatkiem na palcach.
Skądinąd racjonalna Jil Sander wymyśliła skomplikowaną konstrukcję, przez którą przewleczone jest skórzane strzemię przy pasku w kostce. Wygląda, jakby właścicielka sama siebie ujeżdżała.
Także czarne botko-sandały Givenchy trącą seksualnymi dewiacjami: obcasy sztylety, a na pięcie strzemiona na sprzączkę.
Prada poszła w kicz. Patchworkowe sandały, na cholewce obłędnie bogate, złożone z kolorowych skórek w kształcie listków, dopełniają obcasy zakończone pąkiem kwiatu.
Firma Iceberg nie mogła się zdecydować – koturny czy obcas. Pożeniła obydwa rozwiązania. Podobnie Sergio Rossi, który domontował do szpilek trójkątne podpórki obciągnięte skórą węża.
Z kolei Junko Shimada wykonała mikst japońskiej tradycji (gigantyczny koturn) z hawajskim motywem: kwiaty z rafii w kostce. Stella McCartney połączyła drewniane saboty z wątkiem murzyńskim w postaci koralikowej naszywanki. Nowatorskim podejściem do espadryli wyróżniła się marka Hogan – koturny oplecione sznurkiem, nad tym platforma ze skóry, górą wielobarwne cholewki z wycięciem na palce. Za szczególną perfidię uważam łączenie niby-sneakersów ze szpilkowym obcasem, co robi Alexander McQueen czy Barbara Bui.
Wszystko to dzieje się na niebezpiecznych wysokościach i upadek grozi złamaniem nogi. Toteż podejmowane są różne środki ostrożności. Konstrukcje wspinają się powyżej pęciny, niekiedy aż po kolano, żeby kostka była usztywniona. Powstaje letnia wersja oficerek. Jak w nich znieść wysoką temperaturę? Łaskawi designerzy proponują… dziury. Ażurowe wycinanki po kolana, to clou letniego szpanu. Sznurowane, zapinane na sprzączki, na suwak.
Balenciaga wycina czarne cholewy, a to, co zostało, dekoruje białym skórzanym haftem. Piękne, lecz ile czasu zajmuje ich założenie? Prada dręczy botami z pełną cholewą, choć z odkrytymi kawałkami stopy. Roberto Cavalli opina rzemieniami łydki – powietrze ma dostęp do skóry, lecz cienkie paski w nią się wrzynają. Na szczyty przepychu wznosi się Miu Miu: misterne ażury po kolana z różnokolorowych skór węża, zdobione sztucznymi kwiatami i owadami. Etro jest skromniejsza, dekoruje sandały frędzlami.
Czy tego lata przyjdzie nam złożyć nogi w ofierze modzie? Na szczęście jest alternatywa – sandały na płaskiej podeszwie. Wzory zapożyczone od rzymskich legionistów i gladiatorów (Dolce & Gabbana, Alessandro Dell’Acqua, Alberta Ferretti, Kenzo, Lacoste) albo sandałki w stylu etnicznym – a la squaw lub afrykańska królowa (Etro, Polini, Donna Karan).
Może jestem malkontentką, lecz do tych koncepcji też mam zastrzeżenie: cienkie, płaskie podeszwy nie nadają się na plażę ani na spacer w plenerze: wyczuwa się każdy kamyczek. Ba, nawet przejście przez ulicę wyłożoną kostką czy kocimi łbami sprawia problem.
Jedyny ratunek to sneakersy. Mamy ich duży wybór. Uszlachetnione obuwie sportowe projektują najwięksi. W najróżniejszych wersjach – haftowane, metalic, obszywane cekinami. Do każdej kreacji i sytuacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA