Sądownictwo

Sprawa Olewnika: prokuratura chce aresztu dla policjantów

Rodzice KrzysztofaOlewnika w Sejmie z wiceministerem SWiA Adam Rapacki (z prawej)
Fotorzepa, Darek Golik
Olsztyńska prokuratura przedstawiła zarzuty trzem policjantom, zatrzymanym w związku ze sprawą Krzysztofa Olewnika. Prokuratura wystąpi do sądu o aresztowanie na dwa miesiące trzech policjantów - poinformował rzecznik prokuratury Mieczysław Orzechowski.
Pisaliśmy w "Rzeczpospolitej", że policjanci nie sprawdzili anonimu wskazującego porywaczy oraz zataili kasetę, na której widać szefa gangu, Wojciecha F. kupującego telefon.
Rodzina Olewnika nie była na nich obecna - reprezentował ją pełnomocnik mecenas Ireneusz Wilk. W prokuraturze był także obrońca Remigiusza M., mecenas Paweł Szymanek. Zarzuty przedstawione policjantom dotyczą niedopełnienia obowiązków skutkujących śmiercią człowieka oraz utrudnianie śledztwa. Żaden z nich nie przyznał się do winy.
Według śledczych szef grupy operacyjnej Remigiusz M. nie zweryfikował informacji zawartych w anonimie z dnia 15 stycznia 2003 roku, który otrzymała rodzina Olewników. Autor anonimu napisał, że "Krzysztof jest w niebezpieczeństwie" a także podał wskazówki dotyczące jednego z porywaczy. Drugi zarzut wobec Remigiusza M. dotyczy niewłaściwego zabezpieczenia miejsca przekazania okupu porywaczom. Zdaniem śledczych nie przeprowadzono natychmiast oględzin tego miejsca, ale dopiero po trzech dniach, co uniemożliwiło zebranie śladów przestępstwa. M. miał także zaniechać podsłuchu telefonu komórkowego, który sprawcy porwania przekazali Olewnikom. Wykorzystując ten aparat Olewnikowie mieli się kontaktować z bandytami. Zdaniem śledczych M. utrudniał śledztwo, co w konsekwencji przyczyniło się do śmierci Olewnika. Drugi z policjantów Henryk S. będzie odpowiadał za niewłączenie do akt sprawy dwóch kaset magnetowidowych. Pierwsza z nich zawiera zapis, na którym widać, jak sprawca kupuje w hipermarkecie telefon komórkowy, na drugiej ten sam mężczyzna porzuca "komórkę" w Poznaniu. Policjant jest także podejrzany o niezweryfikowanie informacji zawartych w anonimie, który dostali Olewnikowie.Poręczenie za Henryka S. złożył związek zawodowy KGP. "Decyzję taką podjęto zgodnie z przepisami Kpk i po przeanalizowaniu jego ścieżki zawodowej, na wniosek rodziny" - zaznaczył Duda. Trzeci z policjantów - Maciej L. odpowie za zaniechanie włączenia w charakterze dowodu rzeczowego kaset magnetowidowych oraz zaniechania wyjaśnienia okoliczności podanych w anonimie do Olewników, a także zaniechanie zabezpieczenia miejsca przekazania okupu sprawcom w dniu 24 lipca 2003 roku. Orzechowski powiedział, że prokuratura wystąpiła o dwumiesięczny areszt, ponieważ śledztwo w sprawie błędów po porwaniu Olewnika przedłużono do 28 czerwca 2008 roku. Prokurator Orzechowski pytany, czy kolejnymi podejrzanymi osobami będą prokuratorzy odpowiedział, że sprawa ma charakter wielowątkowy. Podkreślił, że przedmiotem postępowania są także kwestie błędów zarówno policjantów i prokuratorów. Zaznaczył jednak, że na razie prokuratura nie wysłała do sądu dyscyplinarnego żadnych wniosków w sprawie uchylenia immunitetów prokuratorom. Dopiero po uchyleniu immunitetu śledczy mogliby postawić zarzuty. Grzegorz Schetyna, szef MSWiA nie wykluczył kolejnych zatrzymań funkcjonariuszy w tej sprawie. Kilkanaście dni po porwaniu Krzysztofa Olewnika policjanci dysponowali kasetą VHS, na której Wojciech F. (domniemany szef grupy, która uprowadziła chłopaka) kupuje telefon komórkowy. Z tego telefonu następnego dnia przestępcy po raz pierwszy dzwonili do rodziny Olewnika. TVN ustalił, że nagranie aż do 2005 roku leżało w szafie. Na nagraniu ma być widoczny nieżyjący już Wojciech F, który idzie kupić telefon komórkowy. To mężczyzna z białym kapturem, w czarnej czapce i z reklamówką w ręku. Zarejestrowała go kamera monitoringu w sklepie Auchan w Warszawie przy ul. Modlińskiej 8. Działo się dzień po porwaniu Krzysztofa Olewnika, czyli 28 października 2001 roku. Z telefonu, który następnego dnia kupił F. porywacze po raz pierwszy zadzwonili do rodziny Olewników i wyemitujowali nagranie głosu uprowadzonego z żądaniem okupu. Kaseta VHS była w rękach płockiej policji już od początku listopada 2001 roku. Zabezpieczono wtedy także dokumenty ze sprzedaży telefonu. Jednak zamiast na biurka prokuratorów trafiły one jednak do policyjnej szafy. Nagranie leżało w niej aż do 2005 roku. Dopiero wówczas - dwa lata po śmierci Olewnika - poddano je analizie.
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL