Edukacja

Posłowie chcą odpytać Hall z „Syzyfowych prac”

Krystyna Łybacka, była minister edukacji: Liczę, że minister edukacji zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie
Rzeczpospolita
Awantura o egzamin. Pytanie z lektur, których uczniowie nie czytali, to kolejna wpadka minister edukacji – triumfuje opozycja
Posłowie z Sejmowej Komisji Edukacji żądają od minister Katarzyny Hall wyjaśnień, jak to możliwe, że na egzaminie gimnazjalnym uczniowie dostali pytanie z lektur, których nie przerabiali.
– Chcą powołania nadzwyczajnej komisji, na której będzie obecna minister – mówi Andrzej Smirnow z PO, przewodniczący komisji. Sławomir Kłosowski z PiS, wiceprzewodniczący Komisji Edukacji, dodaje, że zwróci się też do marszałka z wnioskiem o odpytanie szefowej MEN przed całym Sejmem. – Ta kolejna wpadka minister Hall stanowi dowód, że nad niczym nie panuje, a szkodę ponoszą uczniowie – krytykuje poseł.
Burza wybuchła po wtorkowym teście gimnazjalnym z przedmiotów humanistycznych. Do okręgowych komisji egzaminacyjnych i kuratoriów niemal w całej Polsce zaczęły docierać skargi, że nauczyciele nie zdążyli przerobić „Syzyfowych prac” Żeromskiego i „Kamieni na szaniec” Kamińskiego, które pojawiły się na egzaminie. I to w najwyżej punktowanym zadaniu, w którym uczniowie mieli napisać charakterystykę bohatera jednej z tych lektur. Tymczasem punkty z egzaminu na równi z ocenami decydują o przyjęciu do liceum. Tytuły należą do lektur obowiązkowych, jak to więc możliwe, że uczniowie ich nie poznali? – Rok szkolny trwa niemal do końca czerwca. Nauczyciele mają wolną rękę w wyborze programów. U mnie polonistka zaplanowała te lektury na maj i czerwiec – mówi Jolanta Węglowska, dyrektorka Zespołu Szkół EKOLA we Wrocławiu. Liczę, że minister edukacji zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie Krystyna Łybacka była minister edukacji – Nauczycielka miała prawo tak rozplanować materiał. Przecież uczniowie po egzaminie muszą się dalej uczyć, a nie grać w piłkę. Mam wątpliwości, czy Centralna Komisja Egzaminacyjna powinna tak sformułować pytanie, skoro wiadomo, że cały materiał nie został przerobiony – popiera szkołę Juliusz Piłasiewicz, ojciec gimnazjalisty. Wrocławska szkoła z pomocą prawnika napisała do CKE prośbę o umożliwienie uczniom podejścia do egzaminu w dodatkowym, czerwcowym terminie. – Nie szukamy winnych, lecz rozwiązania sytuacji, by konsekwencji nie ponosiły dzieci – podkreśla dyrektorka. Krystyna Łybacka, posłanka SLD, była minister edukacji, nie ma wątpliwości, że Katarzyna Hall powinna szybko pochylić się nad sprawą feralnego egzaminu: – Liczę, że zbada skalę problemu i szybko znajdzie rozwiązanie. Bo jeśli którykolwiek z rodziców pójdzie do sądu i udowodni, że jego dziecko straciło punkty, ponieważ nie przerobiono lektury, to sprawę wygra. Co na to minister Hall? – Nauczyciel ma realizować program i tak rozplanować czas, by zdążyć go przerobić przed egzaminem – przekazuje stanowisko szefowej resortu rzeczniczka Joanna Dutkiewicz. Winna nie czuje się też CKE. – Na egzaminie mamy prawo pytać z konkretnej wiedzy, także z lektur. „Syzyfowe prace” i „Kamienie na szaniec” to książki, które powinien znać każdy uczeń. Kuratoria mogą sprawdzić, dlaczego tak się nie stało – mówi Marek Legutko, dyrektor CKE. Kuratoria już odwiedzają szkoły. A pechowych „Syzyfowych prac” nie ma w zaproponowanym przez Hall nowym spisie lektur. „Kamienie na szaniec” zostają.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL