Biznes

Rząd sprawdzi spółki

Minister skarbu Aleksander Grad
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Minister skarbu chce informacji o darowiznach i sponsoringu. Prześwietli umowy państwowych firm z trzech ostatnich lat. To pierwsza kontrola o takiej skali w historii
17 kwietnia do zarządów i rad nadzorczych 363 państwowych firm wpłynęło pismo z Ministerstwa Skarbu. Resort prosi w nim o udzielenie w ciągu najbliższych kilku dni informacji o wszystkich przekazywanych przez spółki darowiznach, umorzeniach długów i zawieranych umowach niezwiązanych z przedmiotem ich działalności (m.in. sponsoringu). Nigdy wcześniej resort skarbu nie występował z podobną inicjatywą w stosunku do wszystkich firm.
Informacje mają objąć okres od 2005 r. i dotyczyć wydatków przewyższających równowartość 5 tys. euro. Pismo dostali też przedstawiciele Skarbu Państwa w radach nadzorczych spółek, w których skarb jest akcjonariuszem mniejszościowym. Takich firm jest dziś 526. Władze spółek mają umieścić w sprawozdaniu uzasadnienie razem z krótką analizą „celowości i efektywności” wspomnianych działań. A także napisać, czy rada nadzorcza udzielała na nie zgody. Część spółek już odpowiedziała na pismo. Po co ministerstwu takie informacje? – Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami chcemy przeanalizować, jak poszczególne spółki z udziałem Skarbu Państwa przekazywały pieniądze klubom piłkarskim, i wypracować nowe standardy w tym zakresie – mówi „Rz” Aleksander Grad, minister skarbu. – Teraz jest tak, że kluby z ostatnich miejsc w tabeli dostają od państwowych sponsorów takie same kwoty jak te z czołówki. Chcemy wprowadzić tu normalne rynkowe zasady – dodaje.
Pismo przesłane do firm nie dotyczy jednak tylko sponsorowania sportu, ale wszelkiego rodzaju umów – poza handlowymi. – To prewencyjne zapytanie. Chcemy wiedzieć, czy w firmach nie działy się złe rzeczy. Nie mamy konkretnych informacji, że w jakiejś spółce dochodziło do niegospodarności czy wyprowadzania pieniędzy – mówi Grad. 889 - w tylu spółkach Skarb Państwa wykonuje dziś prawa do akcjilub udziałów – Nie jestem zaskoczony takim pismem. Każdy właściciel ma prawo skontrolować, jak są wydatkowane jego pieniądze. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Powołaliśmy komitet sponsoringowy, który zajmował się rozpatrywaniem wniosków według jasnych kryteriów – mówi Jacek Kalida, były prezes Totalizatora Sportowego. On sam pojawił się w TS dwa lata temu, przygotowując audyt zlecony w niej przez Wojciecha Jasińskiego, poprzedniego ministra skarbu. Sam Jasiński uważa, że inicjatywa ministra Grada wpisuje się w proces szukania haków na poprzedników z Prawa i Sprawiedliwości. – Ja nie wydawałem spółkom żadnych poleceń dotyczących umorzeń. Nie miałem też informacji, żeby dochodziło w nich do naruszeń prawa – mówi „Rz” Jasiński. Jacek Socha, partner w PricewaterhouseCoopers i były minister skarbu (kontrola obejmuje także czas, w którym kierował resortem), uważa, że ministerialne pismo nie jest sprzeczne z zasadami corporate governance. – Minister skarbu nie powinien jednak zapominać, że w spółkach działają już takie organy, jak rady nadzorcze, których rolą jest sprawdzanie zawieranych umów z własnej inicjatywy i informowanie o tym walnego – mówi „Rz”. Andrzej Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów: – Osobiście wątpię, by członkowie rad nadzorczych w spółkach, w których Skarb Państwa jest akcjonariuszem mniejszościowym, mogli skutecznie zapobiegać złym działaniom. Podobne wątpliwości ma Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. – W firmach, w których Skarb Państwa ma znikome udziały, nie ponosi ryzyka związanego z biznesem i nie ma wpływu na podejmowane decyzje. Nawet jeśli spółki udzielą mu informacji i okaże się, że jakieś działania były nieetyczne, może jedynie wyrazić ubolewanie, ewentualnie zrobić z tego użytek medialny – mówi „Rz” Dominiak.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL