Piłka nożna

Zenit coraz bliżej finału

Dwa remisy w półfinale. Naszpikowany gwiazdami Bayern pozwolił strzelić Zenitowi gola na własnym stadionie, Glasgow Rangers nie dało rady Fiorentinie. Rewanże za tydzień
Kiedy w 2005 roku Gazprom kupował większościowy pakiet udziałów w Zenicie, zapowiadał, że w kilka lat zrobi z klubu z Sankt Petersburga jeden z najsolidniejszych w Europie. Wywalczone pod koniec ubiegłego roku mistrzostwo Rosji dało Zenitowi prawo gry w Lidze Mistrzów, ale Rosjanie chcą zakończyć ten sezon z przytupem, zdobywając Puchar UEFA.
W fazie pucharowej Zenit eliminował kolejno Villarreal, Olympique Marsylia i Bayer Leverkusen. Piękny sen miał jednak trwać tylko do momentu trafienia na Bayern - drużynę jak na Puchar UEFA z innej galaktyki. Gwiazdy z Monachium to piłkarze znani i szanowani w całej Europie, a polityka Zenitu, mimo gigantycznego budżetu sięgającego 120 milionów dolarów, opiera się głównie na sprowadzaniu zawodników, dla których przystosowanie się do życia w Petersburgu nie jest zbyt bolesne. Celem numer jeden był choćby rozgrywający reprezentacji Ukrainy Anatolij Tymoszczuk, który przeszedł z Szachtara Donieck za blisko 24 miliony dolarów, mimo że miał oferty z ligi hiszpańskiej. Wczorajszy mecz Bayernu z Zenitem pokazał, że drużyna z Monachium traci połowę swojej wartości bez Luki Toniego, który musiał pauzować za kartki. Rzut karny wykonany na raty przez Francka Ribery’ego w pierwszej połowie zakończył przewagę gospodarzy, a o tym, że piłkarze Bayernu szykują się już do gry w następnym sezonie w Lidze Mistrzów, świadczy sposób, w jaki goście doprowadzili do wyrównania. Dośrodkowanie Wiktora Fajzulina strzałem niemal identycznym jak ten Johna Arne Riisego z wtorkowego meczu Liverpoolu z Chelsea wykończył stoper Lucio. Kończący karierę po tym sezonie Oliver Kahn zdążył puścić tego gola, zanim z powodu kontuzji opuścił boisko.
Zenit zwietrzył szansę i mógł wygrać. Rezerwowy bramkarz Bayernu Michael Rensing tak bardzo przez lata przyzwyczaił się do siedzenia na ławce, że kiedy wszedł na boisko, zupełnie nie potrafił się odnaleźć i popełniał błędy, które mogły się zakończyć utratą kolejnych bramek. Ostatni kwadrans, kiedy to obie drużyny wymieniały cios za cios, był najbardziej atrakcyjnym fragmentem meczu. W drugim półfinale Glasgow Rangers bezbramkowo zremisował z Fiorentiną. -Glasgow Rangers – Fiorentina 0:0 Sędziował: Kyros Vassaras (Grecja). Widzów ok. 50 000. Rewanże za tydzień.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL