Lustracja

IPN: były wiceprezydent Szczecina to agent "Ryszard"

Andrzej Kamrowski miał informować o działaniach Wolnych Związków Zawodowych i "Solidarności"
Informacja o agenturalnej przeszłości znanego szczecińskiego działacza opozycji Andrzeja Kamrowskiego ukazała się w najnowszym biuletynie IPN. Historyk Marta Marcinkiewicz opisuje w nim działalność Wolnych Związków Zawodowych w końcu lat 70. Jednym z głównych działaczy w Szczecinie był właśnie Kamrowski, później wyróżniający się członek „Solidarności“, a po 1990 r. radny Szczecina, przez rok także wiceprezydent miasta.
Zdaniem Marcinkiewicz w IPN są dokumenty, z których wynika, że Kamrowski od 1978 do 1989 r. był tajnym współpracownikiem SB. Najpierw miał działać pod pseudonimem Koper, a potem Ryszard. Z artykułu w biuletynie IPN wynika, że dzięki pracy „Kopra” i innych agentów SB doskonale znała poczynania WZZ, m.in. wiedziała o spotkaniach z Jackiem Kuroniem czy o „wizytach w Warszawie i kontaktach z warszawskim środowiskiem KOR i ROPCiO”. Wskutek tych denuncjacji SB miała podjąć szereg spraw operacyjnych.
– Nie zachowała się teczka pracy, ale mamy wypisy ewidencji z SB. „Ryszard“ pojawia się w badaniach różnych historyków, w meldunkach operacyjnych, są informacje, co donosił i na kogo. Dostawał zadania, brał udział w kombinacjach operacyjnych – mówi „Rz” Artur Kubaj, kierownik badań naukowych w szczecińskim oddziale IPN. „Ryszard“ pojawia się w publikacji „Powstrzymać powódź kontrrewolucji“ Sławomira Cenckiewicza umieszczonej w okolicznościowym albumie „Droga do Niepodległości“. Autor przytacza tam statystykę dotyczącą pracy agentów podczas II tury I Zjazdu „Solidarności“ w Gdańsku w 1981 r. „Ryszard“ miał stamtąd przekazać pięć informacji. Andrzej Kamrowski w rozmowie z „Rz” zaprzecza, jakoby był tajnym współpracownikiem. – Jestem zdruzgotany tą publikacją. Dopóki nie zapoznam się z dokumentami, dopóty nie chcę tego komentować – mówi. – Byłem zapraszany do IPN, mam status pokrzywdzonego, jeśli chodzi o internowanie, a tutaj taka zmiana. Przyznaje, że jak każdy działacz opozycji miał wielokrotnie do czynienia z milicją czy oficerami SB. – Dyskutowałem z nimi, ale nie wiedziałem, że z tego mogą powstać jakieś dokumenty. Nic nie podpisywałem, raportów nie pisałem – twierdzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL