Świat

Rosja: coraz mniej gości

Grecki premier Aleksis Cipras nie jedzie do Moskwy - zostaje w domu
AFP
Premier Grecji Aleksis Cipras w ostatniej chwili zrezygnował z udziału w moskiewskich uroczystościach 9 maja.

„Nie będzie go na paradzie. Nie wiem, czy chciał (być) czy nie" – powiedział o szefie greckiego rządu rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. Wcześniej uważano, że nowy szef greckiego rządu jest "pewniakiem", tzn. przyjedzie do Moskwy niezależnie od okoliczności (tak, jak i przywódca Cypru).

Wcześniej rosyjskie media informowały, że Cipras będzie na placu Czerwonym, choć zastrzegano że brak ostatecznego potwierdzenia jego wizyty. Tym bardziej, że był on w Moskwie niecały miesiąc temu.

W czwartek odbyła się podobno telefoniczna rozmowa Putina z greckim premierem, w czasie której omawiano „wspólne plany w zakresie (rozbudowy) infrastruktury i problematykę współpracy w dziedzinie energetycznej".

Ta ostatnia nie udała się Moskwie i Atenom, jak i sama majowa wizyta. W połowie kwietnia rosyjskie media informowały, że Moskwa gotowa jest podpisać z Grecją porozumienie o udostępnieniu 5 miliardów euro kredytu na budowę swojego odcinka gazociągu „Turecki potok". Jednakże Kreml natychmiast zdementował tę informację: Grecja została bez pieniędzy i bez gazociągu.

W ostatniej chwili z przyjazdu do Moskwy zrezygnowało wielu przywódców. Pierwszy zrobił to lider Korei Północnej Kim Dzong Un, powołując się na „sprawy wewnętrzne". Wywiad południowokoreański informował, że w kraju rozstrzelano co najmniej 15 osób z kierownictwa rządzącej partii i rządu.

Tuż po nim – z odmiennych przyczyn – premier Japonii Sinzo Abe: powołał się na brak porozumienia z Rosją w sprawie Wysp Kurylskich. Turecki prezydent Recep Erdogan zrezygnował z wyjazdu do Moskwy z powodu wypowiedzi prezydenta Putina na temat ludobójstwa Ormian.

Jak ustaliła „Rz" wbrew twierdzeniom Moskwy, na rosyjskie święto nie wybiera się również ani węgierski prezydent, ani premier Viktor Orban. Kremlowskim wiadomościom o obecności na uroczystościach prezydenta Czarnogóry zaprzeczyła ambasada tego kraju w Polsce.

Nawet przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka postanowił świętować u siebie, w Mińsku. 8 maja będzie w Moskwie na spotkaniach utworzonych pod patronatem Moskwy rozlicznych organizacji próbujących jednoczyć republiki postradzieckie. Ale 9 maja – już w swojej stolicy przyjmie paradę, w której weźmie udział m.in. orkiestra wojskowa amerykańskich sił powietrznych.

Za to, mimo wcześniejszych wahań do Moskwy przyjedzie prezydent Uzbekistanu Islam Karimow. Jak sugeruje tamtejsza opozycja, pojedzie na uroczystości tylko dlatego, że dostał osobiste zaproszenie do prezydent Putina.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL