fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sąd nie musi rzucać sprawy dla TK

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Nie można nakazać przedstawicielowi sądu, który zadaje pytanie prawne, by pojawiał się na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Prezydencki projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym ma wiele mankamentów i złych rozwiązań – twierdzi Krajowa Rada Sadownictwa. W tej sprawie właśnie podjęła uchwałę. Prezydencki projekt trafił do niej już po raz drugi, po poprawkach posłów. Rada wytyka mu kolejne błędy.

KRS nie podoba się wprowadzenie zasady obowiązkowego stawiennictwa przedstawiciela sądu pytającego na rozprawie przed TK. Jeśli sędzia (ze składu orzekającego w sprawie, której dotyczy pytanie) nie przyjedzie, sprawa ma być umarzana.

– Rygor umorzenia postępowania z tego powodu jest nietrafny – twierdzi Rada i zauważa, że przed Trybunałem od lat dominuje forma pisemna. Poza tym sąd zadający pytanie przedstawia Trybunałowi potrzebne akta sprawy. Umorzenie postępowania może powodować ponowne zadanie pytania, także przez inny sąd oczekujący na rozstrzygnięcie sprawy przez Trybunał.

– Przyjęte w tej formie rozwiązanie może prowadzić do przewlekłości postępowań sądowych, a Trybunał i tak nie zmniejszy liczby spraw. Efekt może być wręcz przeciwny. Sądy, które nie dostaną odpowiedzi na pytanie, będą składać kolejne – uważa Rada.

Krytykuje też to, że autorzy projektu nie rozszerzają zakazu kandydowania na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego na osoby sprawujące mandat posła, senatora lub posła do Parlamentu Europejskiego. Zakaz powinien dotyczyć osób, którym w dniu wyboru nie upłynęły co najmniej cztery lata od wygaśnięcia mandatu.

Kolejny na liście do krytyki znalazł się przepis, który wprowadza zasadę prowadzenia postępowania w sprawach wszczętych na podstawie wniosku grupy posłów lub senatorów, kiedy ich kadencja została już zakończona.

„To prowadzi do uzależnienia kwestii rozpoznania zagadnienia prawnego od woli politycznej nowo wybranych przedstawicieli władzy ustawodawczej, a to nie będzie sprzyjać sprawnemu wykonywaniu powierzonych Trybunałowi zadań" – pisze Rada w uchwale.

Prezydencki projekt krytykuje również prokurator generalny Andrzej Seremet. Jego uwagi dotyczą głównie wyeliminowania obligatoryjnego dziś udziału prokuratora generalnego w każdej sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym. Negatywnie ocenili to także Rada oraz rzecznik praw obywatelskich.

– Szef prokuratury działa w interesie publicznym – przekonują zwolennicy obowiązkowego udziału prokuratora generalnego w sprawie.

Sam prokurator generalny uważa zaś, że kwestia, czy ma się włączać do udziału w danej sprawie na zasadzie dobrej woli, mogłaby być wynikiem politycznych kalkulacji, a to nie służy wizerunkowi prokuratury jako instytucji wolnej od nacisków.

Zainteresowanie obowiązkowym udziałem w rozprawach prokuratora generalnego jest tym większe, że Andrzej Seremet z roku na rok składa do TK coraz więcej wniosków o zbadanie zgodności z konstytucją wątpliwych przepisów. Dla porównania, w 2001 r. złożył zaledwie jeden wniosek, dwa lata później było ich już dziewięć, w 2013 r. – dziesięć.

Nie ma jednej kategorii spraw, których dotyczą wnioski. Andrzej Seremet występował zarówno w obronie właścicieli aut zmuszanych do ujawnienia danych kierowcy, który popełnił wykroczenie drogowe, jak i zmian na mapie prokuratury. W tym ostatnim wypadku zresztą wygrał z ministrem sprawiedliwości. Ten nie dopasował położenia jednostek prokuratury do właściwości apelacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA